Wyboista droga do zdobycia Pucharu Polski

Wspaniały sukces i niezwykła przygoda z Pucharem Polski w sezonie 2020/21 za nami. Czas na małą wędrówkę w czasie i przedstawienie, jak wyglądała nasza droga ku pierwszemu trofeum w historii klubu.

 

Cała nasza pucharowa droga opisana jest w liczbach pod podanym linkiem (w zakładce Red Dragons 2020/21 – Puchar Polski). Tam również można sprawdzić galerię z niektórych spotkań jak i skróty i zapisy meczów.

 

1/32 FINAŁU 23 STYCZNIA 2021
TAF TORUŃ RED DRAGONS 2-3
DOMAŃSKI 18, HAPKA 19 – HOŁY 13, BAKLANOV 26, 31

Mecz wcale nie należał do najłatwiejszych. TAF Toruń to solidny I-ligowiec, który we własnej hali potrafił pokonać Legię Warszawa czy Widzew Łódź. Do przerwy to gospodarze tego pojedynku mogli cieszyć się z prowadzenia. Sygnał do ataku, a jak się później okazało do końcowego zwycięstwa dał nam Andrey Baklanov, który zdobył dwie bramki i mogliśmy cieszyć się z wymęczonego awansu do 1/16 finału.

 

1/16 FINAŁU 10 LUTEGO 2021
PODKOWA TEQBALL CLUB PODKOWA LEŚNA RED DRAGONS 3-5
RAŁOWIEC 2, JANUSZEWSKI 15, 23 – CHUMBURIDZE 7, 22, KOSTECKI 25, 39, KUBIAK 25

Tam los przydzielił nam ówczesnego lidera silnej mazowieckiej II ligi, a jak się później okazało, zespół, który awansował do I ligi – Podkowę Teqball Club Podkowa Leśna. Gospodarze świetnie wykorzystali status ekipy niżej rozstawionej i od początku ruszyli ostro na nas, w efekcie czego zdobyli bramkę na 1-0. Gdy do wyrównania doprowadził Nukri Chumburidze wydawało się, że problemy mamy już za sobą. Nic bardziej mylnego. Podkowa wychodziła na prowadzenia 2-1 i 3-2, a kluczowy w losach dalszego awansu okazał się Mateusz Kostecki, który dwa razy pokonał bramkarza gospodarzy i awansowaliśmy do 1/8 finału.

 

1/8 FINAŁU 25 LUTEGO
RED DEVILS CHOJNICE RED DRAGONS 2-6
LASKOWSKI 1, 36 – HOŁY 18, KOSTECKI 26, BŁASZYK 29, SKRZYPEK 37, 39, CHUMBURIDZE 39

W tej fazie trafiliśmy już na przedstawiciela Statscore Futsal Ekstraklasy, choć mierzącego się wówczas z problemami z regularnym punktowaniem. Red Devils Chojnice to wciąż bardzo mocna ekipa, jednak tego dnia to nasz zespół był górą. Już w 1. Minucie rywale objęli prowadzenie, jednak konsekwentna gra w ataku naszego zespołu spowodowała, że jeszcze przed przerwą wyrównaliśmy, a tuż po zmianie stron prowadziliśmy 3-1. Kiedy rywali zdobyli kontaktowego gola, nasz zespół głównie pod wodzą Adriana Skrzypka zdobył kolejne trafienia i ostatecznie wygraliśmy aż 6-2 (fot. A. Knitter).

 

ĆWIERĆFINAŁ 17 MARCA
RED DRAGONS CONSTRACT LUBAWA 5-2 (PO DOGRYWCE, 2-2)
BAKLANOV 28, BŁASZYK 31, 50, KOSTECKI 48, SKRZYPEK 50 – LUTECKI 10, PEDRO SILVA 18

Przed losowanie par ćwierćfinałowych jednym z rywali, których chcieliśmy uniknąć był Constract Lubawa. Lubawianie wciąż liczyli się wówczas w walce o Mistrzostwo i Puchar Polski, aż do momentu, gry przeżyli czarny tydzień zaliczając dwie porażki w Pniewach (najpierw w lidze, a później w Pucharze). W rywalizacji pucharowej nic nie wskazywało na nasz ostateczny sukces. Kiedy do przerwy na tablicy wyników widniał wynik 2-0 dla Constractu, mało kto wierzył, że stać nas na odwrócenie losów rywalizacji. Ale najpierw Andrey Baklanov, a później Piotr Błaszyk doprowadzili do wyrównania i dogrywki. A w niej fantastycznym trafieniem głową popisał się Mateusz Kostecki. Rywale próbowali jeszcze gry z lotnym bramkarzem, ale ta sztuka im się nie udało, co przy naszych dodatkowych dwóch trafieniach na pustą bramkę spowodowało olbrzymią euforię, a po cichu liczyliśmy wówczas także na to, że przebijemy nasze dotychczasowe najlepsze osiągnięcie w karierze i w końcu zagramy w finale Pucharu Polski.

 

PÓŁFINAŁ 31 MARCA
RED DRAGONS LSSS TEAM LĘBORK 6-4
BAKLANOV 16, KOSTECKI 20, 27, 38, SKRZYPEK 26, HOŁY 29 – WITKOWSKI 11, BONIFACIO 22, MADZIĄG 40, 40
PÓŁFINAŁ 21 KWIETNIA
LSSS TEAM LĘBORK RED DRAGONS 4-4
CHOSZCZ 15, BONIFACIO 18, WITKOWSKI 19, TABARES 27 – SKRZYPEK 35, KOSTECKI 38, 39, MADZIĄG 38 (SAM)

W niej los skojarzył nas z najlepszym z czwórki beniaminków Statscore Futsal Ekstraklasy – LSSS Team Lębork. W tej fazie rywalizacja przebiega systemem mecz i rewanż. W pierwszym spotkaniu w Pniewach po kiepskim początku z naszej strony oglądaliśmy takie Red Dragons, jakie zawsze chcielibyśmy oglądać. Zespół był skoncentrowany, niezwykle skuteczny i bezlitosny dla przeciwnika. Na dwie minuty przed końcem spotkania prowadziliśmy 6-2 i zaliczka wyglądała wówczas na bardzo solidną przed rewanżem. Jednak w ostatniej minucie nastąpiła konsternacja i rozluźnienie w szeregach naszego zespołu i ostatecznie straciliśmy dwie bramki wyciągając niejako pomocną dłoń ekipie z Lęborka w meczu rewanżowym.

O tym, co się działo w Lęborku praktycznie od początku meczu chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Od 15 do 19 minuty straciliśmy trzy bramki i do przerwy to rywale byli w wielkim finale. Kiedy jeszcze na 4-0 podwyższył Tabares tylko najwytrwalsi kibice jeszcze wierzyli w odwrócenie losów rywalizacji. Ale od czego jest duet Adrian Skrzypek – Mateusz Kostecki? Wymienieni zawodnicy praktycznie we dwójkę spowodowali, że zdobyliśmy ostatecznie cztery bramki, doprowadzając do remisu w Lęborku. Co za tym idzie – mogliśmy cieszyć się z awansu do wielkiego finału, który i tak był już ogromnym sukcesem dla naszego zespołu.

 

FINAŁ 1 MAJA
RED DRAGONS PIAST GLIWICE 3-3
KOSTECKI 23, CHUMBURIDZE 27, 31 – MROWIEC 2, SOLECKI 3, SZYSZKO 19
FINAŁ 3 MAJA
PIAST GLIWICE RED DRAGONS 3-3 (KARNE 2-4)
DASAIEV 14, WILK 28, IXEMAD 39 – KOSTECKI 15, 28, BŁASZYK 38

W finale czekał już zespół Piasta Gliwice, czyli aktualnie trzecia siła w polskim futsalu. Zespół dysponujący szeroką, silną i wyrównaną kadrą, z aspiracjami do zdobywania trofeów. Ponownie o losach dwumeczu decydował dwumecz i ponownie pierwsze spotkanie odbyło się w Pniewach. Poza tym musieliśmy radzić sobie bez Andreya Baklanova, którego do końca sezonu wykluczyła kontuzja, pauzę za kartki w pierwszym meczu musiał odpokutować Patryk Hoły, a Mateusz Kostecki i Nukri Chumburidze mierzyli się z urazami.

W pierwszym spotkaniu trema związana ze stawką meczu dała chyba o sobie znać. Po trzech minutach rywale prowadzili 2-0, a do przerwy dorzucili jeszcze jedno trafienie. Po zmianie stron przypomnieliśmy sobie, że potrafimy wracać z dalekiej podróży i udało się, głównie za sprawą zmagających się z kontuzjami, Mateusza Kosteckiego i Nukriego Chumburidze doprowadzić do remisu, pozostawiając sprawę zdobycia Pucharu otwartą i do rozstrzygnięcia w rewanżu.

W Gliwicach oba zespoły zaczęły spokojnie, a do przerwy widniał wynik 1-1. Po zmianie stron przetrwaliśmy przewagę Piasta, a niezawodny Mateusz Kostecki zdobył bramkę na 2-1. Rywale jednak bardzo szybko odpowiedzieli, a gry w 16. minucie Patryk Hoły obejrzał czerwoną kartkę sytuacja naszego zespołu zrobiła się trudna. Wówczas jednak stało się coś niesamowitego, bowiem grając o jednego zawodnika mniej w polu udało nam się zdobyć bramkę. Trafienie życia zaliczył Piotr Błaszyk. Piast dopiął jednak swego i doprowadził do remisu. Do rozstrzygnięcia konieczna zatem była dogrywka, a jak się później i okazało seria rzutów karnych. Kunszt bramkarski pokazał Łukasz Błaszczyk, co przy 100% skuteczności naszych zawodników (Kostecki, Błaszyk, Chumburidze, Stankowiak) cieszyliśmy się z historycznego Pucharu Polski.

W drodze po Puchar Polski potrafiliśmy zostawić na pokonanym placu drugą i trzecią drużynę Statscore Futsal Ekstraklasy, a także dwa inne zespoły z najwyższe klasy rozgrywkowej. Wspaniały sen i niezwykła przygoda za nami. Po świętowaniu czas zejść na ziemię i wciąż walczyć o jak najwyższą lokatę w sezonie. W najbliższy weekend nasza drużyna odpoczywa. Do gry wrócimy 15 maja meczem z Acana Orłem Jelcz-Laskowice w Pniewach.