image1 image1 image1

Trudny wyjazd do Szczecina

W niedzielę czeka nas spotkanie wyjazdowe w Futsal Ekstrakalsie. Tym razem jednak nie będzie to daleka podróż. Udamy się do Szczecina. Drużyna Pogoni plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i jak co sezon jedynym celem „Portowców” jest walka o medale. Nasi rywale znakomicie rozpoczęli druga rundę. Najpierw odnieśli przekonujące zwycięstwo w Wieliczce 7:3, a przed tygodniem w bardzo ważnym pojedynku wygrali w Toruniu 2:1. Widać zatem, że podopieczni Łukasza Żebrowskiego dobrze przepracowali okres pomiędzy rundami i będą oprócz Rekordu i Gatty faworytem do wali o czołowe lokaty. Mecz rozegrany zostanie w niedzielę o godzinie 17:30 i odbędzie się na hali Azoty Arena. Nie jest to dla nas miejsce szczególnie szczęśliwe. Zagraliśmy tam jeden raz, ponosząc zdecydowaną porażkę 4:1. Dużo lepiej radziliśmy sobie z Pogonią w starej hali przy ulicy Twardowskiego, czy też co oczywiste, na własnym parkiecie. Ostatni nasz pojedynek był transmitowany przez TVP Sport i zakończył się naszą wygraną 3:1 (skróty poniżej).

W naszych szeregach po porażce z Rekordem nikt szat nie rozrywa, ale pozostaje oczywiście pewnie niedosyt, bowiem remis był tego dnia w zasięgu. Po chłodnej analizie trenera, staramy się wyciągnąć wnioski z tej przegranej i podejść mocno skoncentrowani do kolejnego spotkania. Zadanie na pewno nie będzie należało do łatwych, a faworytem będą Portowcy. We wspomnianej Azoty Arena można spodziewać się dobrej jak zawsze frekwencji, tym bardziej, że gospodarze przygotowali sporo atrakcji dodatkowych, mających zachęcić do przybycia na ten mecz większej ilości fanów. Na tym etapie budowania naszego projektu, nie może być mowy o strachu czy tremie. Zespół mimo młodego wieku jest już w jakimś stopniu doświadczony ligową rywalizacją. Będziemy na pewno starali się z całych sił, aby sprawić niespodziankę i wywieźć ze Szczecina jak najkorzystniejszy rezultat. 

Rekord zdobył Twierdzę Smoka

Red Dragons Pniewy – Rekord Bielsko Biała 0:1 (0:0)

Bramka: Budniak

Zanim rozpoczął się mecz, minutą ciszy uczciliśmy pamięć zmarłego w grudniu kibica, Pana Romana Puka. Niestety minimalną porażką zakończyło się nasze spotkanie z niepokonanym liderem, drużyną Rekordu Bielsko-Biała. Pierwsza bezbramkowa odsłona tego meczu miała bardzo wyrównany przebieg, mimo optycznej przewagi gości. Nasi zawodnicy stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, a najlepszą miał Adam Wachoński, który w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Nawratem. Rekordziści także groźnie zagrażali naszej bramce, ale jak zawsze doskonale dysponowany był Maciej Foltyn.

Po zmianie stron goście nieco podkręcili tempo, osiągając przewagę. Kilka sytuacji ponownie wybronił nasz bramkarz, jednak w końcu musiał skapitulować. Stało się to w dość przypadkowych okolicznościach, szybko wykonany rzut rożny, odrobina gapiostwa i przegrywaliśmy 0:1. Próbowaliśmy za wszelką cenę odrobić straty, niewiele brakowało po strzałach Adama Wachońskiego, czy Łukasza Frajtaga. W końcówce spotkania, nasz szkoleniowiec postawił wszystko na jedną kartę i zdecydował się na wariant gry z lotnym bramkarzem. W tym elemencie również dwukrotnie mogliśmy doprowadzić do wyrównania, ale tak się nie stało. Jeszcze równo z syreną mieliśmy mała kontrowersję, w polu karnym padł Adrian Skrzypek, a sędziowie długo wahali się jaką podjąć decyzję. Po konsultacjach arbiter wskazał na środek boiska i w szeregach rywala zapanowała euforia.

Ogromna radość, tak doświadczonej drużyny jak Rekord pokazuje tylko, że zwycięstwo nie przyszło łatwo. Minimalna przegrana jest niestety porażką i trudno się z tego faktu cieszyć. Przegraliśmy też po raz pierwszy w tym sezonie przed własną publicznością. Jak zawsze nie zawiedli nasi kibice, którzy w nadkomplecie wypełnili halę pniewskiego OSIR-u. W tabeli nadal panuje niesamowity ścisk, a walka o najlepszą szóstkę trwała będzie prawdopodobnie do ostatniej kolejki. Już za tydzień kolejne trudne spotkanie, czeka nas wyjazd do Szczecina na mecz z Pogonią. 

Fotogaleria z meczu autorstwa Roberta Poczekaja 

Sobotnie starcie z liderem

Już za dwa dni zagramy wreszcie przed własną publicznością, a przeciwnik tym razem to lider tabeli Rekord Bielsko-Biała. Nasi rywale pewnie przewodzą ligowej tabeli, z imponującym bilansem bramkowym, a co najważniejsze nie doznali jeszcze w tym sezonie porażki. Dwukrotnie tylko, stracili punkty po remisach w Gdańsku i ostatnio u siebie z FC Toruń. Były to raczej „wypadki przy pracy”, rekordziści grają z dużym polotem, szybko, pewnie i zdecydowanie. Najlepszym strzelcem zespołu jest Olekasandr Bondar, mający na koncie 17 goli, ale też inni zawodnicy jak Paweł Budniak, Jan Janovsky, czy powracający do dyspozycji z przed kontuzji Rafał Franz, są niezwykle groźni. Wymienić można by zresztą cały skład bielszczan, który jest stabilny i szeroki, a trener Andrzej Szłapa, ma duże pole manewru. W pierwszym spotkaniu na początku października, musieliśmy uznać wyższość rywala, przegrywając 6:3, nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia w tym pojedynku, choć graliśmy do końca i udało się przez to zmniejszyć rozmiary porażki.   

W naszym zespole po wygranej w Chorzowie panuje bardzo dobra atmosfera, trzy mecze bez straty gola, na pewno podbudowały morale zespołu. Skuteczność nie jest naszą najsilniejszą stroną, tym bardziej zdobycie czterech bramek na „wyjeździe”, to spory wyczyn. Zdajemy sobie sprawę z rangi rywala, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Rekord lubi aplikować swoim przeciwnikom worek bramek, dlatego trzeba być niezwykle skoncentrowanym i walczyć o każdy kawałek boiska. Do składu powraca po absencji Adam Wachoński, który jest głodny gry i bardzo dobrze czuje się szczególnie w naszej hali. Liczymy oczywiście jak zawsze na wsparcie kibiców, którzy są naszym szóstym zawodnikiem. Wierzymy, że głośny kulturalny doping, poniesie naszych futsalowców do dobrej gry, apelujemy też oczywiście o szacunek dla przeciwnika. Nie jesteśmy faworytem tej potyczki i każdy inny wynik niż wygrana gości będzie niespodzianką, będziemy oczywiście starali się takową sprawić. Poniżej skrót ostatniego naszego meczu z Rekordem.

W Chorzowie jak u siebie w domu

 

Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy 0:4 (0:1)

Bramki: Skrzypek 2, Piasek, Ozorkiewicz

Każdy mecz transmitowany bezpośrednio w telewizji to dla futsalu prawdziwe święto, dlatego do Chorzowa mimo niedogodnego terminu jechaliśmy z przyjemnością. Do tej pory też hala Clearexu była dla nas bardzo szczęśliwa, bowiem dwukrotnie zwyciężaliśmy na tym terenie 2:3. Mimo to wiele osób stawiało w tym spotkaniu na ekipę gospodarzy, choć w tabeli zajmowaliśmy wyższą lokatę.

Początek meczu należał do drużyny z Górnego Śląska, która zyskała optyczną przewagę. Bardzo dobrze w naszej bramce spisywał się jednak Maciej Foltyn. Z minuty na minutę gra się zaczynała wyrównywać, być może przyczyną tego było zupełnie nowa wymieniona przed sezonem nawierzchnia, do której musieliśmy się przyzwyczaić. Kapitalne zawody rozgrywał Adrian Skrzypek, który co chwila siał popłoch w szeregach rywali. Po jednej z akcji w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem „podcinką” dał nam prowadzenie do przerwy 0:1.

Po zmianie stron graliśmy pewnie w obronie, konsekwentnie realizując plan nakreślony przez trenera. Ponownie Adrian Skrzypek, ograł tym razem dwóch rywali, uderzył lewą nogą, Krzywicki strzał obronił, ale dobitka prawą dała nam prowadzenie 0:2. Gospodarze byli tym faktem zupełnie podłamani, tracąc chyba animusz do dalszej gry. W konsekwencji po jednej bramce dołożyli najpierw Szymon Piasek, a następnie Michał Ozorkiewicz. W końcówce chorzowianie zagrali z lotnym bramkarzem, ale Foltyna pokonać nie mogli, nawet dwukrotnie pudłując z przedłużonego rzutu karnego (za drugim razem z szóstego metra). Zatem dobrze rozpoczynamy nowy rok, pewnym zwycięstwem na trudnym terenie.

W najbliższą sobotę od godziny 18:00 w pniewskiej hali gościmy lidera rozgrywek - niepokonany Rekord Bielsko-Biała. Już dziś serdecznie zapraszamy na to spotkanie.

Wracamy do gry

Clearex Chorzów - Red Dragons Pniewy

poniedziałek, godzina 20:15

Wracamy do gry po dłuższej przerwie świąteczno-noworocznej od razu meczem telewizyjnym. Nasze spotkanie z Clearexem Chorzów pokaże bezpośrednio TVP Sport, w poniedziałek o godzinie 20:15. Nie jest to niestety zbyt dogodny termin. Wymaga sporo poświęcenia od zawodników, ale oczywiście telewizji się nie odmawia, dlatego w pełni profesjonalnie podchodzimy do tego zagadnienia. Do Chorzowa udamy się nawet dzień wcześniej, aby dobrze przygotować się do tego spotkania. Przerwę w rozgrywkach wykorzystaliśmy bardzo intensywnie. Było sporo zajęć w pniewskiej hali, nie zabrakło też ciężkich treningów z Darkiem Oszmałkiem.

Spodziewamy się trudnej przeprawy na Górnym Śląsku. Nasi przeciwnicy, mimo tego, że są za nami w tabeli, to nadal najbardziej utytułowany polski klub, który jest niewątpliwie pionierem tej dyscypliny, a także stanowił pewną inspirację do założenia naszego projektu. Clearex dokonał też w międzyczasie jednego transferu pozyskując Ukraińca, Vadima Ivanowa z Red Devils Chojnice. To na pewno spore wzmocnienie w szeregach rywala, mające pozwolić osiągniecie celu, jakim jest awans do najlepszej szóstki.

Nasz klub niestety nie może sobie pozwolić na tak poważne wzmocnienia. Dodatkowo martwi nas fakt nieobecności w tym spotkaniu najskuteczniejszego zawodnika, Adama Wachońskiego, który pauzuje za żółte kartki. Zdobywanie goli, to nasz największy mankament, mamy ich niewiele, na szczęście nie tracimy ich też zbyt dużo, co daje nam dobrą pozycję wyjściową.

Z Clearexem graliśmy do tej pory pięciokrotnie. Dwa razy na inaugurację rozgrywek - pierwszy mecz przegraliśmy 0:1, w ostatnim był remis 1:1. W międzyczasie odnieśliśmy też zwycięstwo w Pniewach i co ciekawe dwa w Chorzowie oba z identycznym rezultatem 2:3. Szczególnie pojedynki na Śląsku dostarczyły sporo emocji, a na parkiecie działo się zawsze bardzo wiele. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby historia ponownie się powtórzyła. Poniżej prezentujemy skrót ostatniego pojedynku z Clearexem, zakończonego remisem 1:1.

Podsumowanie 2016 roku

Rok 2016 właśnie dobiega końca. Przygotowaliśmy tym razem podsumowanie z perspektywy „kalendarzowej”, biorąc pod uwagę tylko oficjalne mecze ligowe. Rozegraliśmy ich w ciągu 12 miesięcy dwadzieścia dwa, co nie jest imponującą liczbą, jednak obecny nowy system rozgrywek na szczęście zapewni więcej spotkań. W sumie zanotowaliśmy 9 wygranych, dokładnie tyle samo porażek i 4 remisy, co daje 31 punktów w 22 meczach. Dla porównania ta liczba w sezonie 2015/2016 dawałaby 6 miejsce w ligowej tabeli. Interesująco wygląda też bilans bramkowy - mianowicie zdobyliśmy 50 bramek tracąc ich 51, co także jest zgodne z naszą aktualną sytuację.

Wybraliśmy trzy spotkania, o których chcielibyśmy zapomnieć jak najszybciej, ale z perspektywy czasu na wiele rzeczy patrzymy zupełnie inaczej. Na najniższym stopniu podium meczów „do zapomnienia” plasuje się spotkanie z początku roku w Głogowie z Euromasterem zakończone porażką 4:0. Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek roku. Fakt, że w Głogowie do tej pory nigdy nie wygraliśmy w oficjalnym meczu, ale była to bardzo bolesna lekcja, która mocno skomplikowała naszą sytuację. Poniżej prezentujemy skrót z tego koszmarnego dla nas wydarzenia:

Numer dwa tej przykrej statystyki to przegrana w Wieliczce, tym razem stosunkowo niedawno 13 listopada. Napisać, że mieliśmy byliśmy nieskuteczni w pierwszej połowie to chyba zbyt mało. Goście przygotowali skrót, na którym uwiecznili nasze „osiągnięcia”. Także na konferencji prasowej ciekawej wypowiedzi udzielił trener gospodarzy Krzystof Kusia. Cóż „zwycięzców się nie sądzi” i należą się duże brawa dla zawodników beniaminka za postawę w drugiej odsłonie, a my mamy nadzieję, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Poniżej skrót przygotowany przez nas, a także obszerne fragmenty spotkania i konferencja prasowa.

Numer jeden w tej kategorii to przegrana 3:4(2:2) z Pogonią 04 Szczecin, w meczu telewizyjnym pokazywanym wówczas przez Orange Sport. Byliśmy krótko po pechowej przegranej z FC Toruń w ostatniej sekundzie spotkania również transmitowanego w telewizji, ale nikt chyba nie wyobrażał siebie, ze koszmar może powrócić. Tym bardziej, ze po prostu byliśmy tego dnia lepsi, graliśmy konsekwentnie i z dużym zaangażowaniem. Prowadząc 3:2 na minutę przed końcem nikt z licznie jak zawsze zgromadzonej publiczności nie wyobrażał sobie tego co zdarzyło się w ostatniej minucie.

Bywały też na szczęście chwile radosne i te chcemy zapamiętać. Na trzecim miejscu umieściliśmy mecz z lutego rozegrany w chorzowskiej hali przeciwko Clearexowi. Mecz miał ogromny ciężar gatunkowy. Ewentualna porażka mogła skazać nas nawet w konsekwencji na opuszczenie Ekstraklasy. Kiedy wydawało się, że mecz zakończony zostanie podziałem punktów, po kontrowersyjnej decyzji arbitra gospodarze wykorzystali p.rz.k. Grający trener Łukasz Frajtag z zimną krwią wykorzystał swoją sytuację na dwie sekundy przed końcem spotkania.

Drugi mecz z serii „radosnych” to wygrana w Gliwicach przeciwko nieistniejącemu już GAF Omega. Ta zwycięstwo pozwoliło nam realnie odbić się od dna i uciec nieco rywalom walczącym o utrzymanie. Kapitalne zawody tego dnia rozgrywał Maciej Foltyn, oprócz znakomitych interwencji wpisał się też na listę strzelców. Swoje dołożył Adrian Skrzypek, o którego akcji napiszemy jeszcze poniżej w innej kategorii.

Na pierwszym miejscu podobnie jak w kategorii meczów „niechlubnych” plasuje się mecz przeciwko Pogoni 04 Szczecin, ponownie w Pniewach, tym razem w październiku po raz pierwszy w blasku kamer TVP Sport. Takiego wydarzenia sportowego w naszym  mieście dawno nie było i kto wie kiedy znowu się zdarzy. Transmisja telewizyjna, atrakcyjny rywal, pełna hala kibiców, na trybunach Prezes Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej Paweł Wojtala, władze Futsal Ekstraklasy, a co najważniejsze nasza dobra gra. Młodzi zawodnicy po raz kolejny pokazali, że presja nie jest im straszna, a w trudnych sytuacjach potrafią wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Poniżej skrót, oraz ciekawy materiał przygotowany przez Filipa Kuczę, oddający ducha sportu jaki jest w naszej hali.

Pisaliśmy już w innym podsumowaniu, że naszą bolączką jest mała liczba zdobywanych bramek, razimy nieskutecznością, ale na szczęście potrafimy także dobrze grać w obronie. Wybraliśmy za to trzy najładniejsze naszym zdaniem bramki, które padły w 2016 roku. Trzecie miejsce to gol Piotra Błaszyka we wspomnianym spotkaniu przeciwko GAF Omega w Gliwicach. Na szczególną uwagę zasługuje „asysta” Adriana Skrzypka, który wykonał kapitalny drybling i zaliczył asystę z „krzyżaka”. Drugi gol to zdobycz jaką zaliczył grający trener Łukasz Frajtag, również we wspomnianym już powyżej meczu przeciwko Pogoni. Na pierwszym miejscu, nie mogło być inaczej Maciej Foltyn i jego bramka jaką zdobył przeciwko Piastowi, swoją drogą dwa gole z tej kategorii, padły w tej samej hali przy ulicy Jasnej w Gliwicach. 

W nowym nadchodzącym 2017 roku życzymy Wam jak i sobie jeszcze lepszych statystyk, wygranych, oraz wspólnie przeżywanych niezapomnianych futsalowych emocji. 

joomla templatesfree joomla templatestemplate joomla

Pogoń 04 Szczecin - Red Dragons Pniewy

niedziela 22.01. godz. 17.30

Hala Azoty w Szczecinie

M P
1 Rekord Bielsko-Biała 13 35
2 Gatta Active Zduńska Wola 13 30
3 Piast Gliwice 13 22
4 Pogoń '04 Szczecin 13 22
5 Red Dragons Pniewy 13 21
6 FC Toruń 13 19
7 AZS UG Gdańsk 13 18
8 Clearex Chorzów 13 17
9 AZS UŚ Katowice 13 17
10 Solne Miasto Wieliczka 13 10
11 Euromaster Chrobry 13 7
12 Red Devils Chojnice 13 2

Search

2017  Red Dragons Pniewy - futsal is better   globbers joomla template