image1 image1 image1

FC Toruń okazał się za silny

fot. SK-Foto, Sławomir Kowalski

FC Toruń - Red Dragons Pniewy 5:1 (2:0)

Bramki: Mikołajewicz 3, Czyszek, Wojciechowski - Skrzypek

Niestety nie będziemy miło wspominali poniedziałkowego wyjazdu do Torunia, gdzie musieliśmy uznać wyższość gospodarzy, przegrywając 5:1. Podopieczni Klaudiusza Hirscha zaatakowali od pierwszych minut, ale dobrze w bramce spisywał się Jakub Budych. Niestety moment nieuwagi kosztował nas utratę gola, po strzale Mikołajewicza. Jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Czyszek. Piłka po rykoszecie wpadła do naszej bramki, obok bezradnego interweniującego Budycha. Nie mieliśmy zbyt wielu argumentów w tej odsłonie, najbliżej zdobycia gola był Piotr Błaszyk po strzale głową oraz Szymon Piasek, który z ostrego kąta trafił w poprzeczkę.

Po zmianie stron zaatakowaliśmy nieco śmielej i wydawało się, że zdobędziemy bramkę kontaktową. Bliski szczęścia był Michał Ozorkiewicz, który wykorzystał nieporozumienie obrońców, ale trafił w słupek. W niewielkim odstępie czasu, także w tą część konstrukcji trafił Adrian Skrzypek. W odpowiedzi mieliśmy za to 3:0. Po stałym fragmencie przytomnie zachował się Michał Wojciechowski. Nie mając już absolutnie nic do stracenia zaatakowaliśmy jeszcze śmielej. Po składnej akcji, precyzyjnie uderzył wspomniany Adrian Skrzypek i wreszcie pokonał Nicolae Neagu. Próbując zdobyć kolejne trafienie, nadzialiśmy się na kontratak i w sytuacji sam na sam kolejne trafienie zaliczył Mikołajewicz. Czasu pozostało niewiele, zatem Łukasz Frajtag, spróbował gry z lotnym bramkarzem. Ten element, niestety zaowocował tylko utratą kolejnego gola, ponownie za sprawą Mikołajewicza, który skompletował tym samym hat-tricka.

Niestety nie będziemy zatem miło wspominali tego spotkania, o którym po prostu trzeba jak najszybciej zapomnieć, ale wyciągnąć też pewne wnioski. Kolejne spotkanie zagramy już w sobotę w Głogowie, na niezwykle trudnym terenie. Na pewno nie zagra tam Piotr Błaszyk, który otrzymał wczoraj żółtą kartę i czeka go pauza. Wypadliśmy też w tabeli poza czołową szóstkę i obecnie plasujemy się na siódmym miejscu. 

Ponownie w Sportklubie

FC Toruń - Red Dragons Pniewy

poniedziałek, godzina 20:00 (na żywo w Sportklubie)

Meczem z FC Toruń rozpoczynamy trudną serię czterech spotkań wyjazdowych. Tym razem w grodzie Kopernika zagramy w poniedziałkowy wieczór o godzinie 20:00, a pojedynek ten będzie bezpośrednio transmitowany przez telewizję Sportklub. Udamy się na bardzo trudny teren. Torunianie są u siebie szczególnie groźni, a ich ostatnia seria pięciu meczów bez porażki jest obecnie chyba najlepszą ze wszystkich zespołów w FE. W ubiegłą niedzielę podopieczni Klaudiusza Hirscha zainkasowali komplet punktów w Głogowie i zrównali się tym samym liczbą oczek z Piastem Gliwice. O sile tej drużyny stanowi zgrany kolektyw, ale także szereg indywidualności, jak Nicolae Neagu w bramce, Cleverson Pelc czy lider klasyfikacji strzelców Marcin Mikołajewicz. Hala UMCS w Toruniu zwana także żartobliwie „krainą tysiąca linii” do najprzyjemniejszych nie należy. Czeka nas trudne zadanie. Ostatnio w Toruniu graliśmy dawno, bo we wrześniu 2015 roku, przegrywając 3:0. W międzyczasie zmierzyliśmy się dwukrotnie w Pniewach i oba mecze zakończyły się podobnymi wynikami 1:2 i 2:1. To pierwsze zakończone porażką w ostatniej sekundzie chyba na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Ale może nadszedł czas zrewanżowania się rywalom, właśnie na ich terenie.

Po ważnym zwycięstwie z MKF Solne Miasto Wieliczka intensywnie pracujemy na treningach, a na pewno morale zespołu zostało podreperowane. Nadal trenować nie może Adam Wachoński, ale jego rehabilitacja przebiega prawidłowo i miejmy nadzieję, że jeszcze w tym sezonie pojawi się na boisku. Pod dużym znakiem zapytania nadal stoi występ Macieja Foltyna, którego problemy zdrowotne ciągną się od przyjazdu z grudniowego zgrupowania Reprezentacji Polski. Do składu powinni za to powrócić Adrian Skrzypek, Patryk Hoły i Łukasz Frajtag. Walka o czołową szóstkę zapowiada się niezwykle emocjonująco. Chcąc znaleźć się w górnej części tabeli trzeba regularnie zdobywać punkty. Zadanie, przed jakim stoimy nie będzie na pewno łatwe. Obecnie plasujemy się na piątym miejscu, ale grupa pościgowa jest bardzo blisko i będzie naciskać do samego końca. Zapraszamy zatem do kibicowania przed ekranami telewizorów, emocji na pewno nie zabraknie. Poniżej skrót ostatniego spotkania z FC Toruń, które rozegrane było w Pniewach. 

Dla kogo walka o medale? Analiza finiszu rozgrywek

Rozgrywki bieżącego sezonu wkraczają w decydującą fazę. Po fazie zasadniczej zespoły z miejsc 1-6 znajdą się w stawce drużyn grających o medale, a pozostałą grupę będą stanowiły ekipy, które powalczą o pozostanie w Futsal Ekstraklasie na przyszły sezon. Do końca pierwszej fazy zostały nam już tylko 4 spotkania, czyli do wzięcia jest 12 punktów.

Dwie rzeczy na tę chwilę są pewne - w grupie "mistrzowskiej" na pewno zagrają Rekord Bielsko-Biała i Gatta Avtice Zduńska Wola, a w grupie "spadkowej" będą Euromaster Chrobry Głogów, Solne Miasto Wieliczka i Red Devils Chojnice. Niepewny jest los pozostałych 7 drużyn. W poniższej analizie postaramy się przedstawić nasze zdanie na temat tego, jakie to będą zespoły.

Pod uwagę weźmiemy dwa aspekty. Pierwszy z nich dotyczy historii Futsal Ekstraklasy, a konkretniej końcowych tabel na przestrzeni ostatnich sezonów przy 12 zespołach. Skupimy się na newralgicznym 6. miejscu. Ile punktów zdobywały drużyny, które kończyły rozgrywki na tym miejscu? Popatrzmy.

Sezon 2015/16: 29 punktów
Sezon 2014/15: 29 punktów
Sezon 2013/14: 32 punkty
Sezon 2012/13: 36 punktów
Sezon 2011/12: 34 punkty
Sezon 2010/11: 31 punktów
Sezon 2009/10: 28 punktów
Sezon 2008/09: 32 punkty

Średnia arytmetyczna = 31,38 punktów.

Poza "dziwnym" sezonem 2012/13, kiedy to 6. w tabeli Red Devils Chojnice zgromadziło 36 punktów a będący za nim Rekord Bielsko-Biała też miał 36 punktów, to w pozostałych przypadkach zgromadzenie 28-34 punktów gwarantowało 6. miejsce.

Wiadomo - sezon sezonowi nierówny. Dużo zależy od tego, ile drużyn liczy się w walce o pierwszą szóstkę, czy ekipy liderujące tracą punkty z zespołami ze środka tabeli czy drużyny z końca tabeli coś czasami zabierają pozostałym ekipom i tak dalej.

Reasumując - 32 punkty na podstawie tej analizy powinny wystarczyć do zajęcia miejsca w pierwszej szóstce.

Druga sprawa to terminarz poszczególnych siedmiu zespołów i ich obecny dorobek. Spójrzmy na początek na obecną tabelę (na miejsca 3-9, które zostaną poddane analizie):

(...)
3. FC Toruń 32p.
4. Piast Gliwice 32p.
5. Red Dragons Pniewy 28p.
6. Pogoń Szczecin 27p.
7. Clearex Chorzów 26p.
8. AZS UŚ Katowice 24p.
9. AZS UG Gdańsk 21p.
(...)

Na pierwszy rzut oka widoczna jest przewaga ekip z Torunia i Gliwic nad resztą stawki. 32 punkty na tym etapie (zgodnie z naszą wcześniejszą analizą) dawałoby niemal pewne miejsce w pierwszej szóstce. 4 punkty zapasu to solidna zaliczka, ale do końca należy być czujnym, bo sport wiele już widział przedziwnych sytuacji. Gdyby przykładowo Piast przegrał wszystko do końca, to mocno skomplikowałby sobie sytuację, a przy dziwnym zbiegu okoliczności może wypaść poza szóstkę.

Dobrze, teraz pobawimy się trochę w wróżbitów Maciejów. Policzmy, ile punktów realnie mogą zdobyć podane zespoły. Poniższa symulacja to oczywiście zabawa i wróżenie z fusów. W każdej kolejce zdarzają się niespodzianki (jak chociażby niedawna porażka Rekordu z Euromasterem czy zwycięstwo Red Devils nad Piastem). Zespoły, które poczują się urażone naszym zdaniem, niech po prostu udowodnią nam na boisku, że się mylimy :)

3. FC Toruń (32 punkty)

Red Dragons (D) - 3
Red Devils (W) - 3
Katowice (D) - 3
Clearex (W) – 0

= 9 punktów (razem 41 punktów)

4. Piast Gliwice (32 punkty)

Katowice (D) - 3
Clearex (D) - 1
Rekord (W) - 0
Pogoń (D) – 1

= 5 punktów (razem 37 punktów)

5. Red Dragons Pniewy (28 punktów)

Toruń (W) - 0
Euromaster (W) - 1
Red Devils (W) - 3
Katowice (W) - 1

= 5 punktów (razem 33 punkty).

6. Pogoń Szczecin (27 punktów):

Euromaster (D) - 3
Gdańsk (W) - 3
Gatta (D) - 0
Piast (W) - 1

= 7 punktów (razem 34 punkty)

7. Clearex Chorzów (26 punktów)

Gatta (D) - 0
Piast (W) - 1
Solne Miasto (W) - 3
Toruń (D) – 3

= 7 punktów (razem 33 punkty).

8. AZS UŚ Katowice (24 punkty)

Piast (W) - 0
Solne Miasto (D) - 3
Toruń (W) - 0
Red Dragons (D) – 1

= 4 punkty (razem 28 punktów)

9. AZS UG Gdańsk (21 punktów)

Rekord (W) - 0
Pogoń (D) - 0
Euromaster (D) - 3
Gatta (W) – 0

= 3 punkty (razem 24 punkty)

Końcowa tabela:

(...)
3. FC Toruń 41 p.
4. Piast Gliwice 37p.
5. Pogoń Szczecin 34p.
6. Red Dragons Pniewy 33p.
7. Clearex Chorzów 33p.
8. AZS UŚ Katowice 28p.
9. AZS UG Gdańsk 24p.
(...)

Zwróćmy uwagę, że przy takich wynikach, drużyna z 7. miejsca, która zgromadziła 33 punkty jest poza pierwszą szóstką, co przy wcześniejszych dywagacjach powinno dać jej miejsce w pierwszej połówce. Scenariusz wyjątkowy, ale jak najbardziej realny, pokazujący, że nie można sztywno trzymać się liczby 32, która rzekomo powinna dawać 6. miejsce.

Jak widać w naszych typowaniach, FC Toruń i Piast Gliwice nie powinny mieć problemu z wywalczeniem awansu do pierwszej szóstki. Tak naprawdę wystarczy im 1 punkt w 4 meczach, co raczej nie będzie stanowiło problemu. Piast zagra jeszcze 3 mecze we własnej hali, a Toruń jest w tym sezonie bardzo silny.

Na przeciwnym biegunie znajduje się AZS UG Gdańsk. Gdańszczanie mocno skomplikowali sobie wczoraj sytuację. Już w tej chwili tracą do 6. miejsca 6 punktów a przed sobą w tabeli mają jeszcze rozpędzony Clearex i przyczajony za jego plecami AZS UŚ Katowice. W naszych przewidywaniach akademicy z Gdańska nie mają szans na awans, tym bardziej, że na rozkładzie mają jeszcze Rekord i Gattę na wyjeździe.

Ciężko będzie miała druga drużyn akademicka. Katowiczanie pojadą do Gliwic i Torunia. W naszej analizie nie daliśmy im ani jednego punktu z tych wyjazdów. Jednak kto wie? Jeśli za tydzień pokonają Piasta, to później mecz może wydarzyć się cud i drużyna z Katowic rzutem na taśmę zapewni sobie miejsce w pierwszej szóstce. Jednak naszym zdaniem tak się nie stanie.

Walka o dwa miejsca w pierwszej szóstce rozstrzygnie się najprawdopodobniej pomiędzy Pogonią, Red Dragons a Clearexem. Najtrudniejszy terminarz ma Red Dragons Pniewy, który mecze domowe ma już za sobą. Z drugiej strony poza FC Toruń, zagrają z drużynami z dolnej części tabeli. Pogoń z kolei kluczowe mecze będzie rozgrywał w dwóch najbliższych kolejkach. 6 punktów w starciach z Euromasterem i AZS UG Gdańsk da im solidną zaliczkę i niemal pewne miejsce w pierwszej szóstce. Jeśli się potkną, będą musieli liczyć na urwanie punktów Gattcie i/lub Piastowi. Największą zagadką jest Clearex. Wczorajsze zwycięstwo nad Gdańskiem dało im fajną pozycję do ataku. W nadchodzących dwóch kolejkach grają z Gattą i Piastem. Jeśli w którymś z tych spotkań wygrają, to przybliżą się do pierwszej szóstki.

W przypadku równej liczby punktów pomiędzy Red Dragons a Clearexem (co zostało ujęte w naszej analizie na podstawie typowania 4 najbliższych spotkań), wyżej w tabeli będą Czerwone Smoki, które w bezpośrednim meczu wygrały i zremisowały z rywalem z Chorzowa.

Warto jeszcze rozważyć jeden scenariusz (choć rzecz jasna może on okazać się całkowicie zbyteczny). Chodzi o małą tabelę pomiędzy poszczególnymi trzema zespołami (Pogoń, Red Dragons, Clearex). W przypadku równej liczby punktów to właśnie ten scenariusz wejdzie pod uwagę. Przytoczmy bezpośrednie mecze Pogoni, Red Dragons i Clearexu w tym sezonie.

Pogoń – Clearex 4-5, 3-4
Red Dragons  - Pogoń 3-1, 2-2
Clearex – Red Dragons 1-1, 0-4

Red Dragons 8p.
Clearex 7p.
Pogoń 1p.

W tej sytuacji Pogoń wypadałaby z gry i grałaby o miejsca 7-12. Ale taki scenariusz na tym etapie ciężko przewidzieć. Najlepiej skupić się na najbliższym meczu i po prostu wygrywać każdy kolejne spotkanie, bo „jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie”.

Ważne zwycięstwo!

Red Dragons Pniewy - Solne Miasto Wieliczka 4-2 (2-0)

Bramki: Piasek, Michalski, Ozorkiewicz, Błaszyk - Myszor, Skórski

 

Maciej Foltyn, Łukasz Frajtag, Adam Wachoński, Patryk Hoły, Adrian Skrzypek - tak wygląda pierwsza piątka, która praktycznie zawsze rozpoczyna spotkanie. Tym razem z wymienionej grupy na parkiecie nie pojawił się ani przez minutę żaden z zawodników. Przybyli licznie do hali pniewskiego OSIR-u kibice przecierali oczy ze zdumienia i mieli zapewne spore obawy o wynik końcowy spotkania. Pokazaliśmy jednak, ze siłą Red Dragons Pniewy jest kolektyw, poparty systematyczną ciężką pracą na boisku. Pierwsze minuty były nieco nerwowe, a przeciwnik z Wieliczki grający o przysłowiowe życie pokazał, że łatwo się nie podda. Kapitalne zawody w bramce rozgrywał dziś Jakub Budych, który został cichym bohaterem tego pojedynku. Wynik na 1:0 dla naszej drużyny otworzył Szymon Piasek, po perfekcyjnie wykonanym wznowieniu gry z autu. Goście zaatakowali jeszcze śmielej, ale zostali szybko skarceni. Lewą stroną przedarł się Michał Ozorkiewicz, który zagrał do niepilnowanego Przemysława Michalskiego, a ten dopełnił formalności. Do przerwy wynik już nie uległ zmianie, mimo że oba zespoły miały po pięć przewinień na koncie.

Po zmianie stron futsalowcy z Solnego Miasta postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli do zmasowanych ataków. Nie mogli jednak znaleźć recepty na doskonale dysponowanego Budycha. W końcu jednak skapitulował, po szczęśliwym uderzeniu Piotra Myszora i zrobiło się nieco nerwowo. Na szczęście na ponowne dwubramkowe prowadzenie wyprowadził nas Michał Ozorkiewicz, po doskonale rozegranym rzucie wolnym i podaniu Kamila Kijaka. Wydawało się, że kontrolujemy przebieg gry, będąc zespołem dojrzalszym i grającym lepiej. Niestety moment nieuwagi i katastrofalne nieporozumienie zaowocowało kolejnym golem dla MKF, którego zdobywcą był Michał Skórski. Do końca pozostały cztery minuty a oba zespoły znów miały po pięć przewinień na koncie. Tym razem nerwowo nie wytrzymali goście, faulując Michała Roja. Bramkę z dziesięciu metrów zdobył Piotr Błaszyk, piłka trafiła w słupek i wpadła do bramki obok bezradnego Krystiana Brzęka. Przyjezdni zaryzykowali grę w przewadze, ale na szczęście nie przyniosła ona zmiany rezultatu.

Odnieśliśmy tym samym niezwykle cenne zwycięstwo inkasując komplet punktów, mimo wielu przeciwnościom losu. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wsparcie naszych wspaniałych kibiców, głośno wspierających nasze poczynania od pierwszej do ostatniej minuty. Było to ostatnie spotkanie w rundzie zasadniczej rozegrane w Pniewach. Za tydzień meczem w Toruniu rozpoczynamy sesję wyjazdową. Na pewno do naszego miasta wrócimy w mają, kiedy to odbędzie się runda finałowa.

Fotogaleria z meczu autorstwa Roberta Poczekaja 

Na przekór przeciwnościom losu

Red Dragons Pniewy - Solne Miasto Wieliczka

sobota, godzina 18:00

 

Tak złej sytuacji kadrowej, jak ta przed najbliższym spotkaniem ligowym z MKF Solne Miasto Wieliczka, nie mieliśmy jeszcze nigdy. Z gry wypadła praktycznie cała pierwsza czwórka, Adrian Skrzypek i Patryk Hoły pauzują za żółte kartki, Adama Wachońskiego czeka dłuższa przerwa, a nadal niepewny jest udział Macieja Foltyna. Grający trener Łukasz Frajtag ma ciężki orzech do zgryzienia, aby z pozostałej grupy futsalowców stworzyć na szybko dobrze funkcjonujący kolektyw. Dwie porażki na własnym parkiecie na pewno nie ułatwiają sprawy, ale nikt oczywiście nie załamuje rąk i każdy z zawodników zapowiada walkę od pierwszej do ostatniej sekundy. Mecz z Piastem okazał się nadzwyczaj nieszczęśliwy, ale gra jaką zaprezentowaliśmy długimi fragmentami wstydu nam nie przynosi. W futsalu nie przyznaje się jednak noty za styl, a punkty otrzymuje ten, kto zdobywa  więcej goli. Skuteczność od dawna jest naszą bolączką. Stwarzamy sobie mnóstwo sytuacji, ale brak szczęścia, czy nieporadność pod bramką rywala często są barierą nie do przebycia.

Solne Miasto odwiedziliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Po pierwszej połowie prowadziliśmy nawet 1:2, tradycyjnie już marnując swoje szanse na „dobicie” przeciwnika. Po zmianie stron karta się odwróciła i to gospodarze ostatecznie zwyciężyli 6:3. Co ciekawe było to ich ostatnie zwycięstwo na własnym parkiecie. Tydzień później wygrali też w Chojnicach, a następnie zanotowali czarną serię dziewięciu meczów bez zdobyczy punktowej. W międzyczasie z posadą trenerską pożegnał się Krzysztof Kusia, ale niewiele to na razie zmieniło. Sytuacja ta pokazuje, że przeciwnik mający przysłowiowy nóż na gardle przyjedzie mocno zdeterminowany. Walka o utrzymanie będzie trwała do samego końca. My natomiast chcąc myśleć realnie o pierwszej szóstce musimy to spotkanie wygrać. Nie będzie to zadanie łatwe, dlatego musi nastąpić pełna mobilizacja, także ta na trybunach. Tym razem wsparcie kibiców może okazać się kluczowym elementem tego spotkania. Wielokrotnie już głośny doping  pomagał nam wydostać się z poważnych tarapatów, dlatego liczymy na was szczególnie w sobotni wieczór. Dodatkową motywacją niech będzie fakt, że jest to ostatniej nasze spotkanie w rundzie zasadniczej w hali OSIR-u, kolejne cztery pojedynki rozegramy na wyjeździe, a do Pniew powrócimy prawdopodobnie na początku maja. Poniżej prezentujemy skróty wspomnianego pierwszego meczu z Wieliczki.

 

 

Suma nieszczęść

Red Dragons Pniewy - Piast Gliwice 1-6 (0-1)

Bramki: Błaszyk - Satora, Dewucki 2, Pautiak 3

 

Niestety doznaliśmy drugiej z rzędu porażki na własnym parkiecie, a suma nieszczęść rozpoczęła się już przed spotkaniem. Kontuzja wykluczyła z gry Macieja Foltyna, a Adam Wachoński nie był w pełni sił, ale mimo to pojawił się na boisku. Pierwsza odsłona nie wskazywała na dramat jaki miał nas spotkać w końcowym rozrachunku. Goście głęboko cofnięci pod swoje pole karne ograniczali się do defensywy. Stworzyliśmy bardzo dużą liczbę sytuacji do zdobycia gola, ale dobrze bronił Michał Widuch lub nieporadnie zachowywaliśmy się w sytuacjach stuprocentowych. W piętnastej minucie wydawało się, że obejmiemy prowadzenie ale Piotr Błaszyk w dogodnej sytuacji nie zdobył gola. Momentalnie Piast wyprowadził kontrę i objął prowadzenie 0:1. Obrazy gry nie uległ zmianie, a było to jedyne celne uderzenie na bramkę Jakuba Budycha.

Po zmianie stron nadal przeważaliśmy, ale moment nieuwagi przy stałym fragmencie spowodował, że na tablicy pojawiło 0:2. Trzy minuty później nadzieje w serca kibiców wlał wspomniany Piotr Błaszyk, zaliczając trafienie kontaktowe. Wydawało się, że będzie to moment przełomowy w tym spotkaniu. Goście szybko złapali pięć przewinień i remis mógł nastąpić w każdej chwili. Feralna w skutkach okazała się 31. minuta. Dwukrotnie Jakuba Budycha pokonał Pautiak i zamiast podziału punktów przegrywaliśmy 1:4. W końcówce, w starciu z Michałem Widuchem ucierpiał Adam Wachoński, który został zniesiony na noszach. Dopiero szczegółowe badania wykażą jak poważny jest to uraz. Miejmy nadzieję, na szybki powrót do zdrowia naszego snajpera. W samej końcówce grając z lotnym bramkarzem straciliśmy jeszcze dwa gole i najwyższa porażka w historii występów w Ekstraklasie na naszym boisku stała się faktem. Martwi dodatkowo absencja w kolejnym spotkaniu Adriana Skrzypka i Patryka Hołego. Mimo to na pewno nikt w klubie nie załamuje rąk.

Wynik na pewno nie odzwierciedla w pełni tego, co działo się w tym spotkaniu. Gościom oczywiście gratulujemy zwycięstwa. Sami bierzemy się ostro do pracy i przygotowujemy się do kolejnego ważnego starcia, znów w Pniewach, przeciwko MKF Solne Miasto Wieliczka. 

Fotogaleria z meczu autorstwa Roberta Poczekaja 

joomla templatesfree joomla templatestemplate joomla

 

Euromaster Chrobry Głogów - Red Dragons Pniewy

sobota 25.03. godz. 17.00

M P
1 Rekord Bielsko-Biała 19 50
2 Gatta Active Zduńska Wola 19 42
3 FC Toruń 19 35
4 Piast Gliwice 19 33
5 Pogoń '04 Szczecin 19 30
6 Clearex Chorzów 19 29
7 Red Dragons Pniewy 19 28
8 AZS UŚ Katowice 19 25
9 AZS UG Gdańsk 19 21
10 Solne Miasto Wieliczka 19 13
11 Euromaster Chrobry 19 13
12 Red Devils Chojnice 19 5

Search

2017  Red Dragons Pniewy - futsal is better   globbers joomla template