Pogrążeni w 10 minut

Nie udała się wizyta w Gliwicach. W meczu 18. kolejki Futsal Ekstraklasy GSF wygrał 7-2 (1-1). Zaważyło ostatnie 10 minut meczu, kiedy to gliwiczanie od stanu 2-2 zdobyli 5 bramek z rzędu. To nasza pierwsze porażka w tym roku.

Niestety po raz pierwszy w tym roku musimy przełknąć gorycz porażki. Wysoko przegraliśmy z gliwickim beniaminkiem, choć sam rezultat chyba jednak jest trochę za wysoki.

Od początku spotkania drużyna GSF grała wysokim pressingiem, z którym nasi zawodnicy tego dnia nie bardzo potrafili sobie poradzić. Pierwszego gola po dobrze rozegranym rzucie wolnym zdobył Dominik Wilk i w 9 minucie przegrywaliśmy 1:0. Niezawodny jednak Mateusz Kostecki z przedłużonego rzutu karnego doprowadził jeszcze przed przerwą do wyrównania.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Częściej GSF zagrażał naszej bramce. Wreszcie w 27 minucie Robert Gładczak mocno uderzył po podaniu z rzutu rożnego i ponownie musieliśmy gonić wynik. Bardzo szybko świetny kontratak na gola zamienił ponownie Kostecki i znów mieliśmy remis. Katastrofalna w skutkach okazała się 30 minuta. Najpierw doskonałej okazji na objęcie prowadzenia nie wykorzystał Piotr Błaszyk, co zemściło się momentalnie, bowiem Robert Gładczak zdobył bramkę na 3:2. Chwilę później drugą żółtą kartkę otrzymał Łukasz Błaszczyk i nasza sytuacja stała się dramatyczna. W samej końcówce nasz zespół zupełnie się pogubił co zaowocowało stratą kolejnych goli.

Ostatecznie musimy przełknąć gorycz porażki i szukać punktów za tydzień na własnym parkiecie przeciwko Gwieździe Ruda Śląska.

Gsf gliwice – red dragons pniewy 7-2 (1-1)

bramki: wilk 9, gładczak 27, 31, 40, lutecki 35, czech 36, 38 – kostecki 17, 29