Finał nie dla nas

Jagiellonia Białystok wygrała w Pniewach z Red Dragons Pniewy 4:3 i w dwumeczu okazała się lepsza od ekipy Czerwonych Smoków. Dla Jagi to drugi w historii awans do finału Pucharu Polski, w którym zagra z Rekordem.

W pierwszym pojedynku półfinałowym pomiędzy Red Dragons a Jagiellonią, to ekipa z Podlasia wygrała 2:1 i do Pniew udała się po obronę skromnej zaliczki. Oba kluby już mogą zaliczyć sezon do udanych, a perspektywa finału napędzała do jeszcze lepszej motywacji.

Od początku meczu zarysowała się przewaga Red Dragons. Pniewianie co jakiś czas szukali sposobów na pokonanie Kamila Dobreńki. Próbowali chociażby Piotr Błaszyk czy Mateusz Kostecki, a strzał Mykyty Storozhuka wylądował na poprzeczce.

Pniewianie narzucili wysokie tempo poprzez wysoki pressing, który długo utrzymywali. Aż w końcu plan na grę ekipy Łukasza Frajtaga posypał się w dwie minuty. Wówczas Jaga zadała dwa ciosy. W piątej minucie niefortunnie do własnej siatki trafił Storozhuk, a nieco później prowadzenie podwyższył Helver Tachack.

Jagiellonia w danym momencie miała trzy bramki przewagi i była w komfortowej sytuacji. Mogła więc skupić się na skutecznej obronie i wyprowadzać kontry. Jedna z nich dała im kolejną bramkę. Do siatki trafił Mateusz Łabieniec. W Pniewach było 3:0 dla gości.

Nadzieją na odrabianie strat dla Red Dragons była duża liczba fauli Jagi. W szesnastej minucie pniewianie egzekwowali przedłużony rzut karny, który na bramkę zamienił Mateusz Kostecki.

W końcówce pierwszej połowy mieliśmy powtórkę z rozrywki. Czerwone Smoki za sprawą Mateusza Kosteckiego zdobyły drugą bramkę w spotkaniu. Snajper Red Dragons pewnie wykorzystał przedłużony rzut karny.

Od początku drugiej połowy pniewianie chcieli iść za ciosem. W jednej z pierwszych akcji w słupek uderzył German Romero. Po tej sytuacji mecz się nieco uspokoił, a sama Jaga nie pozwalała gospodarzom na zbyt wiele. Z biegiem czasu to jednak goście mocniej nacisnęli z najgroźniejszą szansą Adriana Citko z dystansu. Przewaga gości została udokumentowana trafieniem na 4:2. Mateusz Lisowski z zimną krwią wykorzystał rzut wolny i wyprowadził Jagę na prowadzenie dwoma bramkami a kontekście dwumeczu trzema.

Kolejne fragmenty były bardzo chaotyczne z sytuacjami po jednej jak i drugiej stronie. Swoją sytuację wykorzystali gospodarze. Patryk Hoły dał trafienie kontaktowe w spotkaniu.

Na około sześć minut przed zakończeniem meczu Red Dragons wycofali bramkarza. Z przewagi jednego zawodnika w polu niewiele wynikało i to Jaga mogła świętować swôj drugi awans do finału Pucharu Polski w historii. Ekipa z Podlasia jak bokser przetrwała początkowe fragmenty meczu, sama zadając aż trzy ciosy. Dla Jagiellonii to powrót do finału po pięciu latach. Zagrają w nim pierwszego i trzeciego maja z Rekordem Bielsko-Biała.

RED DRAGONS PNIEWY – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:4 (2:3)

Bramki: Mateusz Kostecki 16, 20, Patryk Hoły 34 – Mykyta Storozhuk 6 (s), Helver Tachack 7, Mateusz Łabieniec 13, Mateusz Lisowski 29