Porażka we Wrocławiu

W meczu drugiej kolejki FOGO Futsal Ekstraklasy 2026/27 przegrywamy na wyjeździe z Jaxan Śląskiem Wrocław 1:4. Po pierwszej połowie prowadziliśmy 1:0 po bramce Oliwiera Siudy. 

Niemal w podobnym składzie, co w inauguracyjnej kolejce przeciwko Rekordowi Bielsko-Biała udaliśmy się do Wrocławia. W drużynie zabrakło jedynie Jakuba Durkiewicza.

Od początku meczu to gospodarze byli stroną przeważającą. Jaxan Śląsk zamknął nasz zespół na własnej połowie, ale trudno wskazać, żeby miał jakąś świetną sytuację do wyjścia na prowadzenie. Po ośmiu minutach trener Łukasza Frajtag widząc problemy zespołu wziął czas. 

Można powiedzieć, że przerwa podziałała na Czerwone Smoki, bowiem w jedenastej minucie wyszliśmy na prowadzenie. Centrostrzał z własnej bramki oddał Guilherme Gomes. Piłka odbiła się od poprzeczki, wyszła na boisko i w zamieszaniu najlepiej odnalazł się Oliwier Siuda, który zdobył pierwszą bramkę w meczu, a co za tym idzie i w sezonie. 

Gospodarze ruszyli ostro do odrabiania strat i trzeba przyznać, że w wielu sytuacjach mieliśmy szczęście, świetnie w bramce interweniował Gui albo Jaxan Śląsk był nieskuteczny. W osiemnastej minucie wrocławianie wykonywali nawet przedłużony rzut karny, ale świetnie w bramce spisał się Jakub Lubojański. Do przerwy prowadziliśmy 1:0. 

Druga połowa zaczęła się tak, jak nie chcieliśmy, żeby się zaczęła, czyli od szybkiej bramki wyrównującej gospodarzy. Indywidualną akcją popisał się Leo Santana i na tablicy wyników było 1:1.

Tempo gry opadło w tym momencie. Byliśmy świadkami fragmentu gry, w której nie było zbyt wielu sytuacji bramkowych. Aż do 31 minuty. Wówczas gospodarze dopięli swego i wyszli na prowadzenie. Z prawej strony boiska nie do obrony uderzył Lion Ribeiro i było 2:1. Szybko po tym trafieniu Jaxan Śląsk podwyższył prowadzenie i sytuacja dla nas nie była do pozazdroszczenia. 

Gospodarze nieco cofnęli się pozwalając nam rozgrywać piłkę na ich połowie. Mieliśmy swoje okazje do zdobycia bramki kontaktowej, ale ta sztuka się nie udawała. Przy grze z wycofanym bramkarzem wrocławianie zdobyli jeszcze jedną bramkę, a jej autorem ponownie był Santana. 

Po dobrej pierwszej połowie przyszła niestety gorsza druga, która spowodowała, że z Wrocławia wracamy bez punktów. Szkoda, ale kolejnych punktów szukamy w następnych meczach. W sobotę zmierzymy się u siebie z Texom Eurobusem Przemyśl. 

JAXAN ŚLĄSK WROCŁAW – ENEA RED DRAGONS PNIEWY 4:1 (0:1)

Bramki: Santana 22’, 37’, Lion Ribeiro 31’, Gustavo 32’ – Siuda 11’