Porażka w ostatnich sekundach

Walczyliśmy, ile mogliśmy. Przez większą część spotkania prowadziliśmy, ale ostatecznie wyjeżdżamy z Katowic z niczym. Przegrywamy z AZS-em UŚ 3:4 i przerywamy dobrą passę czterech kolejnych meczów bez porażki. 

Bardzo szybko wyszliśmy na prowadzenie. Oskar Stankowiak świetnie wypatrzył Mateusza Kosteckiego, który zza pola karnego pokonał Pawła Mieszczanina. Przez kilka dobrych minut nie działo się nic szczególnego, aż w końcu na parkiecie pojawił się Aleksander Kozak. Nasz młodzieżowiec w jednej ze swoich pierwszych akcji zdobył bramkę na 2:0 uderzając z dystansu po podaniu Adriana Ramireza z autu. W końcówce pierwszej połowy katowiczanie ruszyli odważniej do odrabiania strat i jedna z okazji dała im trafienie kontaktowe. Mateusz Mrowiec wywiązał się ze swojej roli pivota i zagrał do Artura Popławskiego. Ten sprytnym strzałem pokonał Guilherme Gomesa. 

Po przerwie to gospodarze byli stroną przeważającą. Katowiczanie częściej przebywali na naszej połowie i starali się pokonać naszego bramkarza. My nastawiliśmy się na grze z kontry. Jedna z nich przyniosła bramkę na 3:1 autorstwa Piotra Błaszyka. Wydaje się, że przy tym stanie poczuliśmy się zbyt pewnie, a AZS UŚ walczył z całych sił, żeby odwrócić losy spotkania. W 32. minucie Bartłomiej Twarkowski zdobył bramkę na 2:3, a Michał Kubik w 35. minucie doprowadził do wyrównania. Wówczas to my staraliśmy się bardziej, żeby przywieźć komplet punktów do Pniew. Wystarczy dodać, że trener Łukasz Frajtag postanowił nawet wycofać bramkarza przy remisie. Mieliśmy swoją okazję, szczególnie po strzale Adriana Ramireza, ale to gospodarze na pięć sekund przed końcem wyprowadzili kontrę i zdobyli zwycięską bramkę. 

AZS UŚ KATOWICE – RED DRAGONS PNIEWY 4:3 (1:2)

Bramki: Popławski 18, Twarkowski 32, Kubik 35, Lutecki 40 – Kostecki 2, Kozak 14, Błaszyk 29