
Wciąż poczekamy na pierwsze ligowe zwycięstwo. W środowy wieczór zremisowaliśmy z Jagiellonią w BIałymstoku 2:2 i pozostajemy bez zwycięstwa w sezonie 2026/27.
Bez Aleksandra Kozaka i Oskara Stankowiaka udaliśmy się do Białegostoku. Ale i rywale mierzyli się z problemami kadrowymi (brak Łabieńca, Skiepki i Kolesnykova).
Pierwsze minuty przebiegały pod nasze dyktando. Nie udało nam się udokumentować lepszego fragmentu gry, a najlepszą szansę w tym okresie miał Adrian Ramirez. Spotkanie wyrównało się, a Jaga naciskała coraz mocniej. I gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą niezawodnego w tym sezonie Cristiana Neme. Jedna bramka straty nie zadziałała mobilizująco. Mieliśmy problemy z grą w ataku pozycyjnym i musieliśmy być czujni na kontry Jagiellonii. Jedna z nich zakończyła się w naszej siatce. Piłkę do bramki skierował Pilipcuks i wynikiem 2:0 zakończyła się pierwsza połowa.
Po zmianie stron ruszyliśmy z większym animuszem i to dało efekt w postaci bramki kontaktowej. Adrian Ramirez wykończył koronkową akcję i złapaliśmy oddech. Kolejne minuty były wyrównane. Zarówno my jak i Jagiellonia mieliśmy swoje okazje, ale długo utrzymywał się wynik 2:1 dla gospodarzy. Na trzy minuty przed końcem spotkania mieliśmy kontrę, którą z zimną krwią wykorzystał Mateusz Kostecki mocnym strzałem między nogami dobrze dysponowanego tego dnia bramkarza Kozachenki. W samej końcówce to my byliśmy bliżej bramki, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem.
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – ENEA RED DRAGONS PNIEWY 2:2 (0:2)
Bramki: Neme 9’, Pilipcuks 17’ – Ramirez 24’, Kostecki 37’
