Kolejny wyjazdowy remis

Remisem 2-2 zakończył się mecz w Białymstoku z tamtejszym MOKS-em. Oba zespoły miały swoje 100% szanse na zwycięstwo w końcówce spotkania, ale ostatecznie podzieliły się punktami.

 

Czwarty remis w sezonie zanotowaliśmy w sobotni wieczór w Białymstoku. Po raz pierwszy w naszych barwach zadebiutował też Giorgi Silagava, który spisał się bez zarzutu jak na krótki okres treningów z zespołem.

Od początku spotkania stroną przeważającą byli gospodarze, którzy grali dość chaotycznie, ale często zagrażali naszej bramce. Pierwszego gola jednak zdobył Mateusz Kostecki. Najpierw był faulowany przed polem karnym, a następnie po znakomicie rozegranym rzucie wolnym zdobył gola. Miejscowi wyrównali za sprawą Lysnichenki, który najlepiej odnalazł się w sporym bałaganie podbramkowym. Jeszcze przed przerwa Adrian Citko pokonał Łukasza Błaszczyka z przedłużonego rzutu karnego i do szatni schodziliśmy w minorowych nastrojach.

Po zmianie stron było już dużo lepiej. Co prawda nadal trwała ostra wymiana ciosów, ale stworzyliśmy również kilka dogodnych sytuacji. Niezawodny Mateusz Kostecki po indywidualnej akcji doprowadził wreszcie do remisu, zdobywając swojego 13. gola w sezonie. W końcówce emocje sięgały zenitu. Najpierw gospodarze na minutę przed końcem nie wykorzystali przedłużonego rzutu karnego. Następnie Adrian Skrzypek mógł wyprowadzić nas na prowadzenie, ale najciekawsze były ostatnie 3 sekundy. Trener Łukasz Frajtag porosił o czas. Rozrysował akcję z lotnym bramkarzem. Zawodnicy rozegrali wszystko niemal perfekcyjnie, ale Patryk Hoły pomylił się o centymetry. Ostatecznie zatem spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Kolejny mecz już w najbliższą sobotę w Pniewach z KS Acana Futsal Jelcz-Laskowice.

MOKS Białystok – Red Dragons Pniewy 2-2 (2-1)

Bramki: Lisniczenko 18, Citko 20 – Kostecki 11, 31