„Dokonaliśmy czegoś wielkiego i jest to ogromny sukces całej drużyny” – wywiad z Łukaszem Frajtagiem

Przyszedł czas na podsumowanie sezonu okiem trenera Red Dragons, Łukasza Frajtaga. Poruszone zostały wątki historycznego osiągnięcia, czyli zdobycia Pucharu Polski, jak również sytuacji w lidze „Czerwonych Smoków”, reprezentantów Polski, dobrych i słabszych aspektów gry zespołu i sytuacji kadrowej.

 

Futsalpniewy.pl: Koniec sezonu, to i czas podsumowań. Rozegraliście łącznie 39 spotkań – zmęczenie dawało się we znaki pod koniec rozgrywek?

Przyznam szczerze, że po zdobyciu Pucharu Polski trochę już odliczaliśmy do końca sezonu. Oczywiście starałem się jeszcze trzymać drużynę „w ryzach”, ale fakty są takie, że drużyna była już bardzo zmęczona. Nie tyle fizycznie, co mentalnie już byliśmy wypompowani na maksa i każdy na pewno z radością zaczął zasłużony odpoczynek.

To był wyjątkowo intensywny sezon i nawet pomijam póki co rozgrywki Pucharu Polski, ale przy grze w 16 albo 17 zespołów w lidze i jeszcze mając gdzieś z tyłu głowy ewentualne przekładanie meczów z racji koronawirusa trzeba było się dostosować do nowych realiów. Takie sytuacje burzyły rytm przygotowań do meczów w przypadku Red Dragons?

Były drobne komplikacje, ale na szczęście sobie jakoś z tym poradziliśmy. Zawodnicy zawsze załatwili urlopy na przełożone mecze, więc nie zdarzyło się, abyśmy na mecz jechali osłabieni przez względy pozasportowe. Covid mocno dał nam się we znaki w listopadzie. Wówczas już na meczu z AZS UW Wilanów graliśmy mocno chorzy i oczywiście przez to przegraliśmy ten mecz. Drużyna przechorowała i powoli wróciliśmy do rytmu ligowego. Najwięcej grania było w drugiej rundzie, gdy doszły mecze Pucharu Polski grane w środy. Ten okres kosztował nas sporo wysiłku.

Przejdźmy do najważniejszego wydarzenia tego sezonu, czyli sukces w postaci Pucharu Polski. Wreszcie Red Dragons doczekało się trofeum po wielu latach pracy i budowania zespołu. Jak do teraz wspominasz chwile z Gliwic, kiedy to po niezwykle ciężkim dwumeczu pokonaliście Piasta?

Na pewno bardzo miło to wspominam. Dokonaliśmy czegoś wielkiego i jest to ogromny sukces całej drużyny. Mieliśmy swój plan na ten finał i mimo problemów w pierwszym meczu wróciliśmy do gry i ostatecznie pokonaliśmy Piasta w rzutach karnych. Mało kto na nas stawiał tym bardziej, że graliśmy już bez Baklanova. Z boku może tak tego nie widać i osoby nie znające się na taktyce mogą twierdzić iż Piast nas zdominował (ilość strzałów, posiadanie piłki) i był „lepszy”, ale jak się spojrzy na szczegóły to te dwie statystyki nic nie znaczą. W drugim meczu finałowym dwukrotnie wychodziliśmy na prowadzenie i szkoda, że tak łatwo je oddaliśmy. Tego jednak już nikt za chwile nie będzie pamiętał. Liczy się to, że zdobyliśmy Puchar i to jest dla nas najcenniejsze.

Który moment był dla Ciebie najcięższy w trakcie trwania Pucharu Polski? Przy stanie 2-0 dla Constractu w ćwierćfinale, przy 4-0 dla Team Lębork i kiedy trzeba było w końcówce zdobyć jeszcze trzy bramki czy w finale przy stanie 3-0 dla Piasta w pierwszym meczu w Pniewach?

Wszystkie te momenty były trudne ale pamiętam, że za każdym razem mówiłem drużynie „spokojnie,  mamy dużo czasu”, ustalaliśmy plan i konsekwentnie go realizowaliśmy. To, że we wszystkich tych przypadkach odrobiliśmy wynik to efekt ciężkiej pracy na treningach. Atak pozycyjny, gra w przewadze 5 na 4 to elementy, nad którymi dużo pracujemy.

Tydzień, w którym pokonaliście Constract w lidze a później w Pucharze Polski pokazał, że w przypadku optymalnego składu Red Dragons (a tak było w przypadku starć chociażby z ekipą z Lubawy) byliście w stanie wygrać z każdym w lidze. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Zgadzam się z tym. Gdy mieliśmy na mecz pełną kadrę i grali ci, którzy mieli ciągnąć ten wózek, to byliśmy w stanie wygrać z każdym. W tym sezonie kadrowo wyglądaliśmy naprawdę dobrze. Udało mi się odpowiednio zbalansować skład na podstawie predyspozycji poszczególnych zawodników i wtedy ta „maszyna” działała poprawnie.

Siódme miejsce w lidze na koniec sezonu – zdajemy sobie sprawę, że wpływ na to miało zdobycie Pucharu, zmęczenie i nieforsowanie tempa w końcówce, ale tak na chłodno, to końcowe miejsce zadowalające i adekwatne do rozkładu sił w polskim futsalu?

Liczyliśmy oczywiście na 5. lokatę, ale słaba końcówka w naszym wykonaniu zweryfikowała nasze plany. Jesteśmy w gronie drużyn środka tabeli obok ekip z Leszna i Jelcza-Laskowic. Potencjał uważam mamy bardzo zbliżony, więc miejsce siódme jest na miarę naszych możliwości.

Gra z wycofanym bramkarzem – ten element wielokrotnie dawał Red Dragons bramki, odwrócenie losów meczu jak i zwycięstwa. Czy w przekroju sezonu możesz śmiało powiedzieć, że faktycznie „wycofka” była mocną stroną Red Dragons?

Rozwiązania zastosowane w tym sezonie często dawały zamierzony efekt. Można więc stwierdzić, że gra w przewadze to nasza mocna strona. W nowym sezonie na pewno znajdziemy takie rozwiązania, które dadzą podobny efekt. Trzeba tutaj odpowiednio dobrać zawodników na pozycjach w zależności od tego jaki jest pomysł na grę.

Jakie aspekty były największymi mankamentami Red Dragons w minionym sezonie? Potrafiłbyś wymienić, co Cię najbardziej niepokoiło w grze zespołu?

Sporo jest rzeczy do poprawy. Jako trener widzę niedobory indywidualne lub czasami taktyczne u zawodników i zawsze staramy się je poprawiać. Nie ma natomiast jednej rzeczy, która by totalnie nie działała. W każdym elemencie gry coś szwankuje i szukamy zawsze takich rozwiązań, żeby te niedobory zminimalizować lub ukryć.

W trakcie sezonu do reprezentacji Polski powołania uzyskali Patryk Hoły i Łukasz Błaszczyk. Byłeś tym faktem w jakiś sposób zaskoczony?

Nie byłem specjalnie zaskoczony. Oboje mieli bardzo dobry sezon. Trzeba jednak pamiętać, że trener reprezentacji nie powołuje najlepszych, a tych, którzy pasują do jego pomysłu na grę. Kibiców dziwi często brak Kosteckiego czy Skrzypka w kadrze narodowej, ale najwidoczniej trener Korczyński widzi to inaczej. W naszej drużynie to ta dwójka prezentuje się najlepiej w mojej ocenie, ale co działa u nas nie musi działać gdzieś indziej. Wszystko zależy od koncepcji trenera.

Jeśli chodzi o Patryka Hołego, to jego sezon był niesamowity pod kątem liczb, które „wykręcił”. Jego 16 bramek w sezonie 2020/21 to tyle samo, ile w czterech poprzednich rozgrywkach. Odnosisz wrażenie, że ten sezon był jakiś wyjątkowo dobry dla Patryka czy w końcu pokazał to, na co było go stać od dawna?

Na pewno był to najlepszy sezon Patryka pod wieloma względami, ale też nie jest to jego limit możliwości. Na pewno Patryk może grać jeszcze lepiej. Musi ciężko pracować na to, aby nadal być jednym z liderów Red Dragons.

Legia Warszawa, AZS UG Gdańsk, Górnik Polkowice w miejsce Fit-Morning Gredar Brzeg, AZS UŚ Katowice i P.A. Nova Gliwice – to jeszcze za wcześnie, by pytać o rozkład sił poszczególnych zespołów, które awansowały, ale którą ekipę najbardziej Twoim zdaniem stać na to, żeby namieszać w następnym sezonie? 

Myślę, że beniaminkowie będą walczyć o utrzymanie. Liga mocno się zmienia, nawet w tym minionym sezonie zupełnie inaczej drużyny wyglądały we wrześniu a inaczej w maju. Poziom mocno skoczył w górę i trzeba mieć dobrze poukładany zespół, żeby nie przegrywać seryjnie spotkań.

Zapytam jeszcze o kwestie personalne – których zawodników nie zobaczymy w barwach Red Dragons w następnym sezonie z kadry, którą dysponowaliście w minionych rozgrywkach?

Na dzisiaj jeszcze nie mamy zamkniętej kadry, na pewno trzon drużyny zostaje z nami na dłużej. Zależy nam, żeby nie schodzić poniżej pewnego poziomu sportowego. Chcemy żeby nasi liderzy szukali najwyższej formy, a nasza młodzież łapała cenne doświadczenie i była ważnym ogniwem.

Na koniec zapytam o przyszły sezon i o kwestię, która wzbudza największe zainteresowanie, czyli transfery. Po odejściach Andreya Baklanova i Nukriego Chumburidze ilu zawodników będziecie chcieli sprowadzić?

Zarówno Nukri jak i Andrey byli bardzo ważnymi ogniwami naszego zespołu. Postaramy się zastąpić ich zawodnikami o podobnym potencjale. W odpowiednim czasie na pewno poinformujemy kibiców o nowych transferach do klubu.

 

Rozmawiał: Mateusz Nizio