Arcyważny mecz w Chorzowie

W najbliższy weekend udamy się na Górny Śląsk, dokładnie do Chorzowa, gdzie w niedzielę zagramy z Clearexem. Jak powszechnie wiadomo, to najbardziej utytułowany polski klub, z bogatą tradycją, obchodzący w tym roku 20-lecie swojego istnienia. W tym sezonie chorzowianie mieli za zadanie walkę o tytuł Mistrza Polski, ale zapewne mile widziany byłby każdy z możliwych medali. Tymczasem ligowa rzeczywistość okazała się nadzwyczaj wymagająca, bowiem najbliżsi rywale znajdują się w dolnych rejonach tabeli, z trzema oczkami przewagi nad naszym zespołem. To pokazuje jak duża będzie stawka tego pojedynku. W przypadku zwycięstwa zrównamy się punktami z Clearexem i sytuacja w tabeli zrobi się jeszcze ciekawsza. Gospodarze zapewne zdają sobie również z sprawę z tego, że w przypadku ich wygranej mogą spokojnie oczekiwać kolejnych meczów. W poprzedniej rundzie na własnym parkiecie byliśmy górą, wygrywając 5:3(1:0), poniżej skrót tego meczu:

Clearex w ostatniej kolejce zremisował na trudnym terenie w Chojnicach 3:3, mimo, że prowadził już różnicą dwóch goli. Ostatnie dwa pojedynki pokazały(remis u siebie z GAF-em), że forma chorzowian raczej wzrasta.  W naszym obozie po trzeciej z rzędu porażce, tym razem z liderem Gatta Activ Zduńska Wola, nikt nie załamuje rąk. Każda nawet najczarniejsza seria musi się kiedyś skończyć i mocno wierzymy w to, że przełamanie nastąpi właśnie w niedzielę. Tym razem wyjątkowo udamy się na to spotkanie już w sobotę, aby spokojnie przygotować się i być wypoczętym. Będzie też bezpośrednia transmisja internetowa przygotowana przez gospodarzy, początek meczu godzina 17:00. 

Gatta znów lepsza

Red Dragons Pniewy – Gatta Active Zduńska Wola 2:5 (1:0)

bramki: Frajtag 18′, Wachoński 35′ – Marciniak 23′, Krawczyk 34′, 37′, Szymczak 38′, Milewski 39′

Zaangażowanie i ambicja to za mało na to aby pokonać lidera Futsalekstraklasy. Goście przyjechali do Pniew z dużą wiara w zwycięstwo i nacierali na nasza bramkę już od pierwszych minut. Świetnie dysponowany Maciej Foltyn nie dał się jednak pokonać, a dwa razy przed utratą bramki chronił go słupek. Mieliśmy również swoje sytuacje i po stałym fragmencie Łukasz Frajtag precyzyjnie uderzył, piłki nie sięgnął Sowiński i zrobiło się 1:0. Rezultat ten utrzymał się do przerwy i pachniało sensacją. Po zmianie stron zduńskowolanie nadal nacierali i stwarzali coraz większe zagrożenie pod naszą bramką. Po błędzie w obronie piłkę przejął Marciniak i pewnie uderzył obok bezradnie interweniującego Foltyna. Trzeba jednak podkreślić, że znakomicie miedzy słupkami spisywał się także wspomniany Sowiński, który co najmniej w kilku sytuacjach uchronił swój zespół przed utratą gola. Stroną przeważający bez wątpienia była jednak Gatta, a po trafieniu Daniela Krawczyka, goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Nie podłamało to jednak naszych ambitnie grających, młodych zawodników. Dał o sobie znać Adam Wachoński, który w indywidualnej akcji wreszcie pokonał goalkeepera przyjezdnych i ponownie mieliśmy remis. Szczęście nie trwało jednak zbyt długo, ponownie Krawczyk wykorzystał błąd defensywy i przegrywaliśmy 2:3, na trzy minuty przed końcem. Grającemu trenerowi Łukaszowi Frajtagowi nie pozostało nic innego jak zagrać z lotnym bramkarzem. Manewr ten niestety zupełnie nie sprawdził się na tle tak doświadczonego rywala, dwa gole do pustej bramki ustaliły za to rezultat na 2:5. Jak napisaliśmy na początku, na pewno drużyna zostawiła na parkiecie sporo zdrowia, jednak kultura gry i umiejętności były domeną zespołu, który pewnie zmierza po tytuł Mistrza Polski. Sytuacja w tabeli nadal jest zatem trudna, ale gra się oczywiście do końca. Kibice, którzy jak zawsze licznie pojawili się w hali OSIR-u, brawami podziękowali zawodnikom za walkę.

 Fotogaleria

W sobotę podejmujemy lidera

Kolejny mecz Futsalekstraklasy przed nami, już w najbliższą sobotę zmierzymy się z Gatta Activ Zduńska Wola, która obecnie jest liderem tabeli. Zduńskowolanie to zespół grający bardzo efektownie, z niezwykłą nawet jak na polskie warunki futsalowe kulturą. Mając jednak w swoich szeregach tak doświadczonych zawodników, jak Marcin Stanisławski, Daniel Krawczyk czy Mariusz Milewski, nie może być inaczej. W ostatniej kolejce Gatta odprawiła kolejnego przeciwnika, Red Devils Chojnice, wygrywając 4:2(1:0). Historia naszych pojedynków nie jest korzystna, bowiem wszystkie mecze zakończyły się naszymi porażkami. W poprzedniej rundzie w Święto Niepodległości na terenie rywala było 3:1(1:0), a dodatkowo groźnej kontuzji nabawił się Oskar Stankowiak.

Sytuacja w tabeli nie jest zbyt ciekawa i w każdym spotkaniu musimy szukać okazji do zdobywania punktów, chcąc myśleć o pozostaniu w futsalowej elicie. Sobotnie zadanie należy do tych z cyklu „mission imposible” , jednak nikt nie wywiesza białej flagi już przed meczem. Drużyna w ostatnich trzech spotkaniach zagrała dobre zawody, ale tylko w Katowicach udało się zremisować. Brakuje czasem boiskowego cwaniactwa i wyrachowania, nasza drużyna to jednak cały czas najmłodsza ekipa w ekstraklasie, stąd gra się bardzo trudno. Tradycyjnie już liczymy na pomoc naszych fanów, którzy są bezapelacyjnie najlepszą futsalową publicznością, znającą się na sporcie.  Początek spotkania o godz. 18.00

Porażka z Rekordem

Rekord Bielsko-Biała – Red Dragons Pniewy 3:1(1:1)

bramki: Popławski 19′, Douglas 23′, Marek 31′ – Frajtag 13′

Za wrażenia artystyczne nikt nie przyznaje punktów, a na pewno choćby jeden, za to spotkanie mógłby zostać nam przyznany. Oczywiście to tylko żart, jednak po trafieniu Łukasz Frajtaga prowadziliśmy 1:0. Dobra gra w obronie i kilka dogodnych sytuacji nie pozwoliły niestety utrzymać tego rezultatu do przerwy. Drobiazgowo prowadzący ten pojedynek arbitrzy dopatrzyli się kontaktu Michała Roja, na Polasku i gospodarze z rzutu karnego, za sprawą Artura Popławskiego, doprowadzili do remisu. Po zmianie stron do głosu zaczęli dochodzić coraz częściej miejscowi. Najpierw kapitalnie w okienko bramki Macieja Foltyna uderzył Douglas Neutzling, a niewiele później szybki kontratak sfinalizował Michał Marek. Sytuacja stała się trudna i nasz szkoleniowiec zarządził grę z lotnym bramkarzem. W tym elemencie potrafiliśmy zagrać kilka dobrych akcji, najlepszą zmarnował Patryk Hoły, a szczęścia zabrakło po uderzeniu Łukasza Frajtaga. Tym samym drużyna z Podbeskidzia przerwała złą passę i zainkasowała komplet punktów. Fatum nadal ciąży nad naszym zespołem, który nie wygrał od listopada ubiegłego roku. Na pewno niezwykle trudno będzie także o punkty w kolejnym meczu, kiedy to za tydzień podejmiemy lidera Gatta Activ Zduńska Wola. Walczyć jednak trzeba do samego końca, a mimo że punktów nie zdobywamy, sama gra nie wygląda najgorzej. Do zakończenia rozgrywek jeszcze sporo spotkań i wszystko nadal jest możliwe.

 

Młodzieżowe Mistrzostwa Polski U16


zobacz więcej zdjęć na stronie pniewy24.pl

Zakończyły się futsalowe Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w kategorii U16, które od piątku do niedzieli odbywał się w naszym mieście. Jako gospodarze imprezy musieliśmy sprostać nie lada wyzwaniu, do Pniew przyjechało bowiem ponad dwustu uczestników i wielu kibiców oraz osób towarzyszących. Głównymi faworytami, przynajmniej po pierwszym dniu, byli Rekord Bielsko-Biała i BSF Bochnia. Oba zespoły spotkały się w półfinale i po pasjonującym pojedynku, 5:4 wygrała ekipa z Bochni. Bielszczanom na osłodę pozostał brązowy medal, który wywalczyli pokonując Sobek Kraków 1:0. W wielkim finale BSF po bardzo ciekawym spotkaniu zwyciężył Jantar Ustka 7:4. Najlepszym zawodnikiem został uznany Szymon Cichy(Rekord Bielsko-Biała), najlepszym bramkarzem Konrad Biernat(BSF Bochnia), najskuteczniejszym strzelcem Karol Czubak(Jantar Ustka). Nasza drużyna Red Dragons pierwszego dnia w grupie zagrała z późniejszym Mistrzem z Bochni, niestety spora trema młodych pniewian paraliżowała ich poczynania na boisku i po pierwszej odsłonie było już 3:0. Mimo dobrej postawy w drugiej części wynik nie uległ zmianie. W kolejnym meczu, już w sobotę, z Marexem Chorzów bramek nie oglądaliśmy, padł remis 0:0, ale Smoki na pewno zasłużyły na więcej. W decydującym starciu po golach Dawida Mamota i Patryka Oczkowskiego wygraliśmy 2:0 z TAF Toruń, tym samym awansując do ćwierćfinałów. W niedzielę zmierzyliśmy się, z Jantarem Ustka, czyli późniejszym wicemistrzem. Początek należał do gości, którzy szybko objęli prowadzenie 2:0. Bramkę kontaktową zdobył Paweł Hirschfeld, a z minuty na minutę wzrastała przewaga młodych pniewian. Kilka razy zabrakło szczęścia, czasem też umiejętności i nie udało się zmienić rezultatu. Mimo to na pewno występ można uznać za udany, a w kolejnych latach takie doświadczenie powinno zaprocentować. W tym miejscu dziękujemy serdecznie wszystkim osobom, które pomogły w organizacji w jakikolwiek sposób, przede wszystkim władzom miejskim za wsparcie finansowe. Wszystkie spotkania transmitowane były przez internetową telewizję KP Sport, a cały zapis imprezy jest nadal dostępny.