Futsalowe święto w Elblągu

zdjęcie: Łączy nas piłka

Już jutro w Elblągu rozpocznie się turniej eliminacyjny do Mistrzostw Europy, które w 2018 roku rozegrane zostaną w Słowenii. Tym razem w składzie Polaków zabraknie przedstawiciela naszego klubu. Kontuzja bowiem wykluczyła z udziału Macieja Foltyna. Obecny regulamin UEFA przewiduje udział w finałach tylko dla 12 zespołów, dlatego znalezienie się w tym gronie przez Biało-Czerwonych będzie niezwykle trudne. Oprócz gospodarzy, co oczywiste, w finałach znajdą się zwycięzcy siedmiu grup eliminacyjnych (wcześniej rozgrywane były jeszcze preeliminacje), a o cztery pozostałe miejsca rozegrane zostaną baraże pomiędzy drużynami, które uplasują się na drugim miejscu oraz jedna z najlepszym bilansem z trzeciej lokaty. Polacy muszą zatem walczyć do samego końca, bo choć w powszechnej opinii zwycięstwo w Elblągu przypisane jest Hiszpanom , to przy korzystnym układzie można zagrać dalej plasując się za plecami rywali. Niestety losowanie dla nas nie było zbyt łaskawe, mimo że jesteśmy gospodarzami tej imprezy. W sobotę zagramy przeciwko Serbom, którzy w 2016 roku zajęli czwarte miejsce na Starym Kontynencie, sami będąc gospodarzami turnieju finałowego. Statystyka meczów bezpośrednich przemawia także na korzyść rywali, z którym potrafiliśmy dotychczas jedynie raz zremisować i to bardzo dawno temu. W składzie Serbów znajdują się zawodnicy występujący w lidze rosyjskiej, jak choćby Miodrag Aksentijević, Mladen Kocić (KMF Tiumen) czy włoskiej Marko Perić (Kaos Futsal), są także przedstawiciele klubu Ekonomac Kragujevac, który regularnie występuje w futsalowej Lidze Mistrzów. Sobotni pojedynek będzie prawdopodobnie kluczowy, jeśli chodzi o dalszą cześć rywalizacji, choć na papierze nasze szanse są mniejsze niż przeciwników. Nie wolno oczywiście poddawać się już przed pierwszym gwizdkiem arbitra.

W niedzielę zagramy z drużyną, która do tej fazy trafiła z preeliminacji, czyli Mołdawią, w szeregach, której znajduje się doskonale znany fanom futsalu Nicolae Neagu. W tym przypadku statystyka spotkań bezpośrednich przemawia na naszą korzyść, choć nic oczywiście nie oznacza. Niemniej przy całym szacunku dla rywala, strata punktów na własnym terenie z tą drużyną byłaby chyba małą katastrofą. Niemniej Mołdawianie cały czas regularnie podnoszą swój poziom sportowy, a kilku zawodników występuje w lidze rumuńskiej. W poniedziałek będziemy mieli dzień przerwy, a we wtorek odbędą się ostatnie spotkania. Zagramy z potęgą nie tylko europejską, jaką są Hiszpanie. Wystarczy popatrzeć, jak wygląda liga na Półwyspie Iberyjskim, a w statystykę naszych meczów z tym rywalem lepiej nie zerkać. W składzie dominują zawodnicy z najlepszej futsalowej ligi w Europie, dowodzeni przez legendarnego chyba już trenera Jose Venancio Lopeza. Oceniając realnie nasze szanse trzeba osiągnąć jak najkorzystniejszy rezultat w sobotę przeciwko Serbii (na przykład remis), a następnie liczyć na naszą lepszą postawę przeciwko pozostałym rywalom. Spotkaniom Biało-Czerwonych towarzyszyć będzie doskonała oprawa, futsalowa mata, dodatkowe atrakcje dla kibiców, a przede wszystkim transmisje bezpośrednie przygotowane przez telewizję Polsat Sport Extra i Polsat Sport. Dla wszystkich fanów futsalu w naszym Kraju będzie to niezwykłe wydarzenie.

Rozkład spotkań:

Sobota 8. Kwietnia 2017:

15:00: Hiszpania – Mołdawia (Polsat Sport Extra)

20:00: Polska –  Serbia (Polsat Sport Extra)

Niedziela 9. Kwietnia 2017:

15:00: Serbia – Hiszpania (Polsat Sport Extra)

20:00: Polska –  Mołdawia (Polsat Sport Extra)

Wtorek 11. Kwietnia 2017:

15:00: Mołdawia– Serbia (Polsat Spor)

20:00: Hiszpania –  Polska (Polsat Sport) 

Wywiad z trenerem Frajtagiem

Wykorzystując przerwę w rozgrywkach Futsal Ekstraklasy – przeczytajcie, co miał do powiedzenia trener Red Dragons Pniewy – Łukasz Frajtag. Zapraszamy do lektury!

 

1. Zbliżamy się do końca rundy zasadniczej, zajmujemy siódme miejsce w tabeli, tuż za strefą walcząca o medale, to dobre miejsce czy spodziewałeś się więcej ?

Łukasz Frajtag) Przede wszystkim trzeba jasno sobie powiedzieć, że nie mamy drużyny na medal i nie mamy drużyny na spadek. Myślę, że przedział miejsc 5-8, w którym się obracamy przez cały sezon oddaje nasz potencjał. Był taki moment, że mogliśmy włączyć się do walki o najwyższe cele, ale w kluczowych spotkaniach nie daliśmy rady pokonać rywali. Oczywiście wszystko jeszcze będzie możliwe w rundzie dodatkowej, gdzie punkty zostaną podzielone. Mamy jeszcze dwa mecze rundy zasadniczej i one zadecydują o co zagramy w maju.

 

2. W marcu jednak zespół spisywał się dość słabo. Nie chodzi nawet o wyniki, ale o samą grę. Czym to było spowodowane?

ŁF) Faktycznie wyniki w marcu nie były najlepsze. Wygraliśmy tylko z Wieliczką natomiast przegraliśmy z Piastem Gliwice, FC Toruń oraz Euromasterem Chrobrym. Słabsze mecze zagraliśmy w Toruniu i Głogowie, a z Piastem mogliśmy inaczej ułożyć sobie spotkanie i powalczyć o wygraną. Na grę ma wpływ wiele czynników. Część zawodników zaliczyła spadek formy i w kluczowych momentach to decydowało. Głupie błędy w obronie, nonszalancja – to rzeczy, które zazwyczaj nam się nie przytrafiają gdyż uchodzimy za drużynę dobrze zorganizowaną, co nie raz już udowadnialiśmy. Sezon jest bardzo długi i musiał przyjść taki moment, w którym po prostu nie da się nic zrobić. Boisko jest bezlitosne w takich sytuacjach.

 

3. Drużynę nawiedziła plaga urazów. Maciej Foltyn od dłuższego czasu zmaga się problemami zdrowotnymi. Do tego dłuższa przerwa czeka Adam Wachońskiego. To na pewno nie ułatwia zadania?

ŁF) Obawialiśmy się trochę o te urazy, ale drużyna zareagowała najlepiej jak mogła i absencja Macieja i Adama nie miała znaczącego wpływu na naszą grę. Jakub Budych świetnie spisywał się w bramce pokazując, że jest wartościowym zmiennikiem. Z przodu też zdobywaliśmy bramki, więc drużyna pokazała, że nieobecność tych wydawałoby się kluczowych zawodników nie oznacza wcale spadku jakości gry. Przyczyny porażek leżą gdzie indziej i nad tym musimy w najbliższym czasie popracować.

 

4. Zbliżają się dwa ostatnie spotkania w Chojnicach i Katowicach, które zadecydują o miejscu w tabeli po rundzie zasadniczej, masz jakiś szczególny plan na końcówkę sezonu?

ŁF) Tak, czeka nas zgrupowanie w Arłamowie potem lecimy na sparing z ElPozo Murcia i wracamy czarterem na mecz do Chojnic. A tak na poważnie – drużyna miała trochę wolnego. Trzeba było wyczyścić głowy. Mało kto wie ile czasu spędzamy razem na hali i jakie to potrafi być męczące. Każdy ma jakąś pracę, rodzinę, studia. Ciężko na tym etapie sezonu zmobilizować się do bardzo ciężkiej pracy na treningu. Było widać już „zużycie materiału” i odpoczynek był konieczny. W tym tygodniu wracamy do normalnych zajęć, ale kolejny weekend również jest wolny. Część z nas wybiera się w roli kibiców do Elbląga na eliminacje Mistrzostw Europy. Przypomnę, że gramy z Serbią, Mołdawią i Hiszpanią. Znamy stawkę meczów w Chojnicach i Katowicach przygotujemy się dobrze do tych spotkań a boisko zweryfikuje czy należy nam się pierwsza szóstka czy nie.

 

5. Skoro poruszyłeś temat Reprezentacji Polski, z powodów zdrowotnych nie zobaczymy niestety Macieja Foltyna, jak oceniasz nasze szanse w tym turnieju?

ŁF) Niestety Maciek pechowo skręcił staw skokowy i nie zagra w eliminacjach. Wielka szkoda bo bezsprzecznie był w tym sezonie oprócz Dariusza Słowińskiego najlepszym bramkarzem w Ekstraklasie. Jego spokój, opanowanie oraz dobra gra nogami dawały reprezentacji wiele na plus. W eliminacjach zagra dwójka mniej doświadczonych bramkarzy, ale bądźmy dobrej myśli. Kluczowe są pierwsze dwa mecze z Serbią (sobota 20.00) i Mołdawią (niedziela 20.00).  Hiszpania jest poza naszym zasięgiem. Drugie miejsce i baraże są jednak realne. Jesteśmy gospodarzem i musimy czuć się pewnie w tych pojedynkach. Wiara w sukces może być decydująca.

 

6. Na sukces Reprezentacji czekamy już dość długo, na pewno decyduje o tym wiele czynników. A Twoim zdaniem co można szybko poprawić w polskim futsalu?

ŁF) Nie da się poprawić nic na szybko. Półśrodki są dobre na chwilę, a tu chodzi o podniesienie poziomu futsalu na stałe. Zawsze byłem zwolennikiem pracy u podstaw, dlatego kluczowe moim zdaniem jest szkolenie w klubach. Obecnie w Ekstraklasie jest sporo ambitnych trenerów z dobrą wiedzą futsalową i ich praca w klubie może przynieść efekty w postaci sukcesów Reprezentacji pod okiem dobrego szkoleniowca, który dobierze reprezentantów pod kątem ich przydatności do jego filozofii gry. Moim zdaniem kluby przede wszystkim powinny się skupić na  podstawowych sprawach, jak zapewnienie dobrych warunków do treningu. Ze zdziwieniem słucham, że niektóre drużyny trenują tylko dwa razy w tygodniu lub nie maja zaplecza w postaci nawet jednej drużyny młodzieżowej. Wszystko zaczyna się na dole od szkolenia młodzieży. Bez tego, jakość zawodników w ekstraklasie zawsze będzie średnia, co w efekcie nie daje nam szans w rywalizacji z najlepszymi drużynami w Europie czy na Świecie. Moim zdaniem również system rozgrywania MMP w futsalu jest do zreformowania, ponieważ jest nieefektywny i bardzo kosztowny dla klubów. PZPN powinien wesprzeć kluby futsalowe w tym zakresie.

 

7. W Red Dragons drużyna U18 awansowała do finałów, ale z grupy nie wyszła. Za to regularnie młodzieżowcy grają w II lidze. Czy zobaczymy niebawem jakiegoś nowego zawodnika w składzie seniorów?

ŁF) Niespecjalnie interesuje mnie, jak im poszło na MMP, ponieważ to nie jest dla mnie wyznacznikiem ich rozwoju. Pechowo przegrali swoje mecze grupowe, ale mogli tak samo „fuksem” awansować do finału i co wtedy? Coś by to zmieniło? Tylko w sferze mentalnej. Nasza młodzież trenuje regularnie 3x w tygodniu oraz gra w 2. lidze. Oczywiste jest dla mnie, że w starciu z bardziej fizycznym rywalem o ukształtowanych umiejętnościach piłkarskich są na straconej pozycji. Nabywają cenne doświadczenie, dzięki czemu w przyszłości będzie im łatwiej. Celem jest to, aby w wieku 20 lat byli w stanie dołączyć do pierwszej drużyny z określonymi już umiejętnościami futsalowymi. Mają zatem jeszcze dwa sezony i jestem pewien, że paru z nich dostanie swoją szansę.

 

8. Podsumowując wydarzenia ligowe – terminarz spotkań nie jest dla Was zbyt korzystny. Ostatnie cztery mecze rundy zasadniczej to spotkania wyjazdowe. Do Pniew wrócicie dopiero w maju. Myślisz, że będą to pojedynki o utrzymanie czy o coś więcej?

ŁF) To prawda – terminarz naszych gier nie był niestety zbyt korzystny, ale na to nie mieliśmy żadnego wpływu. Mocno wierzę jednak w swoich chłopaków i liczę na dobrą postawę w końcówce sezonu. Mam nadzieję, że do Pniew powrócimy w maju grając przeciwko najlepszym zespołom w Polsce. Jeżeli przyjdzie jednak grać nam o utrzymanie, również emocji nie zabraknie wówczas jak nigdy potrzebować będziemy wsparcia naszych kibiców, których już teraz serdecznie zapraszam.

Dla kogo walka o medale? Część II analizy

Na 4 kolejki przed zakończeniem rozgrywek Futsal Ekstraklasy sporządziliśmy pierwszą analizę finiszu sezonu. Wówczas przedstawiliśmy swoje przewidywania, co do tego, które z drużyn znajdą sie w górnej połówce i powalczą o medale, a które będą skazane na walkę o pozostanie w elicie na przyszły sezon.

Od poprzedniego artykułu trochę się zmieniło. Do walczących o medale Rekordu Bielsko – Biała i Gatty Active Zduńska Wola dołączyły: FC Toruń i Piast Gliwice (co było raczej formalnością), a o pozostanie w Ekstraklasie obok Euromastera Głogów, Solnego Miasta Wieliczka i Red Devils Chojnice powalczy także AZS UG Gdańsk.

Zostały nam 2 kolejki, a w grze o dwa miejsca dające z jednej strony walkę o medale a zarazem bezpieczny byt pozostały: Pogoń Szczecin, Clearex Chorzów, Red Dragons Pniewy i AZS UŚ Katowice.

 

Aktualnie tabela miejsc 5-8 wygląda tak:

5. Pogoń Szczecin – 31 punktów

6. Clearex Chorzów – 29 punktów

7. Red Dragons Pniewy – 28 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 26 punktów

 

Rozkład gier zainteresowanych drużyn w dwóch ostatnich kolejkach:

Terminarz Pogoni: Gatta (D), Piast (W)

Terminarz Clearexu: Solne Miasto Wieliczka (W), Toruń (D)

Terminarz Red Dragons: Red Devils (W), AZS US Katowice (W)

Terminarz AZS UŚ: Toruń (W) , Red Dragons (D)

 

Na papierze najcięższą przeprawę ma chyba Pogoń, która zmierzy się z zespołami z czołówki Futsal Ekstraklasy. Z drugiej strony – do tej pory wypracowali sobie zaliczkę 3 punktów nad „bezpieczną strefą”. Zarówno Clearex jak i Red Dragons w nadchodzącej kolejce mają za przeciwników drużyny z końca tabeli. Zwycięstwo odpowiednio nad Solnym Miastem Wieliczką i Red Devils Chojnice będzie zatem dla tych drużyn obowiązkiem. Ewentualna strata punktów spowoduje, że któraś z tych drużyn mocno pokrzyżuje sobie sytuację przed ostatnią kolejką. Lekko na pewno nie będzie miała drużyna z Katowic. W następnej serii gier ich formę sprawdzi drużyna z Torunia, która z meczu na mecz jest coraz lepsza. Śmiało można wysnuć opinię, że to drużyna Klaudiusza Hirscha będzie rozdawała karty i zadecyduje o tym, która z ekip ostatecznie powalczy o medale (mają na rozkładzie zarówno AZS UŚ jak i Clearex). Ciekawie zapowiada się starcie w ostatniej kolejce pomiędzy Katowiczanami a Red Dragons. Na tę chwilę ciężko powiedzieć czy będzie to spotkanie o awans do pierwszej szóstki. Czas pokaże.

Postanowiliśmy zasięgnąć opinii futsalowych ekspertów i zapytać ich o typy, co do nadchodzących meczów z udziałem Pogoni, Clearexu, Red Dragons i AZSu UŚ.

 

Sebastian Bednarz (Orzeł Jelcz – Laskowice):

Red Devils – Red Dragons 2

Pogoń – Gatta 2

FC Toruń – AZS UŚ Katowice 1

Solne Miasto Wieliczka – Clearex X

 

AZS UŚ Katowice – Red Dragons 2

Piast – Pogoń 1

Clearex – FC Toruń 2

 

Wówczas:

5. Red Dragons Pniewy – 34 punktów

6. Pogoń Szczecin – 31 punktów

7. Clearex Chorzów – 30 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 26 punktów

 

 

Łukasz Krawczyk (Heiro Futsal Rzeszów):

Red Devils – Red Dragons 2

Pogoń – Gatta 2

FC Toruń – AZS UŚ Katowice 1

Solne Miasto Wieliczka – Clearex X

 

AZS UŚ Katowice – Red Dragons 1

Piast – Pogoń 2

Clearex – FC Toruń 2

 

Tabela według Łukasza:

5. Pogoń Szczecin – 34 punktów

6. Red Dragons Pniewy – 31 punktów

7. Clearex Chorzów – 30 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 29 punktów

 

 

Dominik Solecki (Pogoń Szczecin):

Red Devils – Red Dragons 2

Pogoń – Gatta 1

FC Toruń – AZS UŚ Katowice 1

Solne Miasto Wieliczka – Clearex 2

 

AZS UŚ Katowice – Red Dragons 2

Piast – Pogoń 2

Clearex – FC Toruń X

 

Tabela Domina:

5. Pogoń Szczecin – 37 punktów

6. Red Dragons Pniewy – 34 punktów

7. Clearex Chorzów – 33 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 26 punktów

 

Rafał Franz (Rekord Bielsko – Biała):

Red Devils – Red Dragons 2

Pogoń – Gatta X

FC Toruń – AZS UŚ Katowice X

Solne Miasto Wieliczka – Clearex 2

 

AZS UŚ Katowice – Red Dragons X

Piast – Pogoń 1

Clearex – FC Toruń X

 

Według typów Franka wychodzi:

5. Clearex Chorzów – 33 punktów

6. Red Dragons Pniewy – 32 punktów

7. Pogoń Szczecin – 32 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 28 punktów

 

 

Jarosław Jenczmionka (Piast Gliwice):

Red Devils – Red Dragons X

Pogoń – Gatta 2

FC Toruń – AZS UŚ Katowice 1

Solne Miasto Wieliczka – Clearex 2

 

AZS UŚ Katowice – Red Dragons 2

Piast – Pogoń 1

Clearex – FC Toruń 1

 

Tabela prezesa Piasta:

5. Clearex Chorzów – 35 punktów

6. Red Dragons Pniewy – 32 punktów

7. Pogoń Szczecin – 31 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 26 punktów

 

Rafał Kędzior:

Red Devils – Red Dragons 2

Pogoń – Gatta 2

FC Toruń – AZS UŚ Katowice X

Solne Miasto Wieliczka – Clearex 2

 

AZS UŚ Katowice – Red Dragons 1

Piast – Pogoń 1

Clearex – FC Toruń X

 

Tabela według typów sympatycznego dziennikarza:

5. Clearex Chorzów – 33 punktów

6. Red Dragons Pniewy – 31 punktów

7. Pogoń Szczecin – 31 punktów

8. AZS UŚ Katowice – 30 punktów

 

Według naszych ekspertów – za każdym razem Red Dragons zakończy rozgrywki fazy zasadniczej na miejscu w górnej połówce. Żeby tak się stało – konieczne jest w tym przypadku co najmniej jedno zwycięstwo Czerwonych Smoków i strata punktów przez Pogoń albo Clearex.

Na przeciwnych biegunie są akademicy z Katowic, którzy według typów naszych gości mają zbyt dużą stratę do miejsc 1-6 i za każdym razem nawet pomimo ewentualnego zwycięstwa nad Red Dragons w ostatniej kolejce, nie przekroczą miejsca premiowanego meczami o większą stawkę. Konieczne będzie w tym przypadku dodatkowo zwycięstwo na wyjeździe z Toruniem i korzystne wyniki z udziałem pozostałych zainteresowanych.

Nasi typerzy różnie oceniają szanse Pogoni i Clearexu. Szczecinianie załatwią sobie miejsce w czołowej szóstce jeśli wygrają jedno ze swoich ciężkich spotkań albo będą liczyli na to, że w dwóch ostatnich kolejkach nie wygra ani Red Dragons ani Clearex.

Duże szanse stoją przed zespołem Mirosława Miozgi. Chorzowianie w trzech z sześciu przypadków naszych ekspertów wywalczą awans do górnej części połówki. Aby tak się stało muszą przede wszystkim wygrać z Solnym Miastem i najlepiej także urwać punkty w starciu z FC Toruń albo liczyć na potknięcia Pogoni albo Red Dragons.

Jedno jest pewne – walka będzie do samego końca. Obecny system rozgrywek powoduje, że nie ma meczów o przysłowiową pietruszkę i każdy z zespołów ze środka tabeli będzie za wszelką cenę chciał wywalczyć awans do czołowej szóstki.

Młodzi gniewni – Patryk Zdankiewicz

Wielokrotnie piszemy o młodzieży w Red Dragons. Słynne stwierdzenie o najniższej średniej wieku stało się już lokalnie pewną formą żartu. Fakty jednak potwierdzają naszą teorię, a być może w najbliższym czasie szansę gry dostanie następne pokolenie młodzieży, która zbiera doświadczenie w rozgrywkach MMP oraz drugiej lidze. Chcielibyśmy bliżej przedstawić naszego najmłodszego obecnie zawodnika Patryka Zdankiewicza, który w styczniu tego roku skończył 20 lat. Do zespołu dołączył dokładnie w 2012 roku, mając raptem lat 15 i po krótkim okresie treningów od razu dostał szansę gry w I lidze, jak i w finałch MMP U21 rozgrywanych w Białymstoku. Słynna już dla nas impreza na Podlasiu zakończyła się w ćwierćfinale, gdzie po rzutach karnych odpadliśmy z późniejszym Mistrzem Polski, KS Gniezno. Co ciekawe w ekipie z pierwszej Stolicy Polski, grali wówczas Piotr Błaszyk (rocznik 93), oraz Oskar Stankowiak (95). Patryk, mimo że był wówczas chyba najmłodszym uczestnikiem tej imprezy, grał w każdym spotkaniu walnie przyczyniając się do sukcesu. Wspomniana seria rzutów karnych na pewno na długo pozostała w głowie młodego futsalowca, który podszedł, jako ostatni i niestety bramkarz szczęśliwie wyczuł jego intencje. Oczywiście pojawiły się łzy, moment załamania, ale jego największą siłą jest opanowanie emocji, dlatego długo tego nie rozpamiętywał. Nasz sezon w pierwszej lidze nie należał wówczas do udanych, ale był to jeden z elementów wkalkulowanych w budowę zespołu. Sezon później 2012/2013 skupiliśmy się głównie na rozgrywkach pierwszoligowych, a bohater naszej opowieści niestety długo nie dostawał szansy na grę od trenera, ale w drugiej części sezonu był już ważną boiskową postacią w naszej ekipy. Na początku pierwszego sezonu w ekstraklasie pełnił rolę jokera. Pojawiał się głównie w sytuacjach, kiedy graliśmy z lotnym bramkarzem. Pierwszego gola zdobył w dokładnie 29.11.2014 przeciwko AZS UG Gdańsk, na trudnym terenie rywala, poniżej skrót tego spotkania.

Kolejnym pamiętnym dla tego młodego człowieka wydarzeniem była zapewne bramka, jaką zdobył w wygranym meczu 9:1 przeciwko AZS UŚ Katowice. Było to bowiem dokładnie w 18. urodziny Patryka. Przeciwnik też nie byle jaki, bo dowodzony przez Błażeja Korczyńskiego, a w bramce Rafał Krzyśka, ówczesny pierwszy goalkeeper Reprezentacji Polski. Spokój i opanowanie z jakim to zrobił wprawiły w zachwyt pniewskich kibiców, dla których od zawsze należy do ulubieńców.

W tym sezonie długo nie mógł przebić się do składu, ale praktycznie od początku 2017 roku regularnie dostaje szansę gry. Pierwszego gola zdobył w pamiętnym „telewizyjnym” spotkaniu, z AZS UG Gdańsk. Być może ma jakiś patent na drużynę z Trójmiasta? Niemniej precyzyjny strzał lewą nogą na pewno zrobił pozytywne wrażenie, a publika jak zawsze wpadła w szał radości.

W smutnym dla nas ostatnim spotkaniu w Głogowie dorzucił kolejne trafienie, w dwóch sytuacjach był raczej faulowany w polu karnym, ale arbitrzy nie dopatrzyli się przewinienia. Na pewno sporo pracy przed nim, jeśli chodzi o motorykę i przygotowanie fizyczne. To dwa elementy, które w naszej ekstraklasie niezwykle siłowej, stanowią podstawę do dalszej pracy. Niemniej, choć wymagają one sporo wysiłku, są stosunkowo najłatwiejszym elementem do poprawy. Trudniej nauczyć zawodnika techniki, sposobu poruszania się, oraz inteligencji boiskowej. Te ostatnie cechy są na pewno największym atutem Patryka. Wierzymy, że w krótkim okresie czasu zastąpi on w składzie grającego trenera Łukasza Frajtaga, który sam podkreśla, że coraz trudniej pogodzić mu rolę szkoleniowca i zawodnika. 

Porażka w Głogowie

Euromaster Głogów – Red Dragons Pniewy 5-3 (4-0)

Bramki: Kaczmar 2, Szala 3 – Piasek, Ozorkiewicz, Zdankiewicz

Tak jak przewidywaliśmy – spotkanie w Głogowie, gdzie nigdy jeszcze nie odnieśliśmy zwycięstwa, było bardzo trudne. Początkowe minuty nie zwiastowały co prawda kataklizmu jaki miał się wydarzyć w pierwszej odsłonie. Oba zespoły długo starały utrzymać się przy piłce, choć w pewnym momencie osiągnęliśmy nawet optyczną przewagę. Niestety słabo prowadzące te zawody dwójka sędziowska szybko dopatrzyła się pięciu przewinień po naszej stronie. Okazało się to karkołomne w skutkach. Najpierw w indywidualnej akcji Kamil Kaczmar miał sporo swobody i wyprowadził w 13. minucie gospodarzy na prowadzenie. Chwilę później było 2:0. Ponownie błąd w zbyt „miękkiej” obronie wykorzystał Szala podwyższając rezultat. To co jednak wydarzyło się w ostatniej minucie pierwszej połowy zadecydowało o losach tego spotkania. Najpierw przedłużony rzut karny z okolic szóstego metra wykorzystał Kaczmar, a chwilę później Szala podwyższył na 4:0. To był prawdziwy nokaut, choć niefrasobliwość jaką wykazaliśmy się przy utracie czwartego gola woła o pomstę do nieba.

W szatni padło dużo męskich słów i na drugą odsłonę wyszliśmy zdeterminowani. Tym razem cuda  w bramce rywali zaczął wyprawiać Tomasz Długosz ratując głogowian raz zarazem. Nie trafiliśmy także z 10 metrów marnując przedłużony rzut karny. Oczywiście zemściło się to natychmiast. Kontratak Miedziowych wykorzystał Szala i było już 5:0. Na szczęście drużyna pokazał charakter i uniknęła blamażu. Gole Szymona Piaska i Michała Ozorkiewicza wlały nadzieję w serca kibiców. Szkoda, że chwilę później arbiter nie odgwizdał ewidentnego rzutu karnego po faulu na Patryku Zdankiewiczu. Mimo to nadal trwała prawdziwa nawałnica, ale piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki rywali. Grając w przewadze z lotnym bramkarzem, wspomniany Patryk Zdankiewicz zdobył wreszcie gola na 5:3. Do końca pozostało jednak tylko 1,5 minuty. To jednak zbyt mało na ambitnie grających tego dnia Euromaster. Tym samy musieliśmy przełknąć gorycz kolejnej porażki, tym bardziej bolesnej, że przy większym zaangażowaniu w pierwszej połowie śmiało można było pokusić się o lepszy rezultat.

Ogromne słowa uznania należą się za to naszym kibicom, którzy licznie przybyli na to spotkanie, przez cały czas głośno i kulturalnie wspierając nasz zespół. Pozostaje nam tylko przeprosić za to, że nie udało się osiągnąć korzystnego wyniku. Na szczęście inne rozstrzygnięcia jakie zapadły w pozostałych meczach były dla nas bardzo szczęśliwe. Cały czas pozostajemy w walce o czołową szóstkę. Nastąpi teraz spora przerwa w rozgrywkach, na mecze Reprezentacji Polski. Wrócimy na parkiety ligowe w połowie kwietnia. Do tego czasu mamy nadzieję, na poprawę naszej gry, wyleczenie kontuzji i wreszcie przełamanie złej passy. Na pewno walczyć będziemy do samego końca, aby móc wreszcie uradować naszych wiernych fanów, którzy zasługują na więcej.