Z nieba do piekła. Czas na walkę o utrzymanie!

AZS UŚ Katowice – Red Dragons Pniewy 6-2 (0-2)

Bramki: Salisz, Hewlik, Cygnarowski, Jasiński, Wojtas 2 – Piasek 2

Nie udał się tym razem nasz wyjazd na Górny Śląsk, gdzie przyszło nam zmierzyć się z AZS UŚ Katowice. Tylko zwycięstwo gwarantowało nam pewny udział w najlepszej szóstce i każdy z zawodników był tego w pełni świadomym. Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy także mieli jeszcze przed meczem teoretyczne szanse na górną połowę tabeli. Dobrze jednak spisywaliśmy się w obronie, a pewnie interweniował Maciej Foltyn. Z minuty na minutę gra się wyrównała, a także coraz częściej groźnie kontratakowaliśmy. W piętnastej minucie Szymon Piasek, uderzył po zagraniu z autu, a piłka po rykoszecie zmyliła bramkarza gospodarzy i objęliśmy prowadzenie 0:1. W końcówce pierwszej odsłony ten sam zawodnik podwyższył na 0:2, po szybkiej akcji, trafiając z bliska.

Wydawało się, że futsalowe niebo stoi przed nami otworem, ale to co wydarzyło się po przerwie szybko pozbawiło nas złudzeń. Nie wiemy chyba sami dlaczego tak źle wyglądaliśmy pod względem fizycznym, ale niektórym zawodnikom przysłowiowo „odcięło prąd”. Gospodarze pierwszego gola zdobyli bardzo szybko, strzałem z dalszej odległości piłka szczęśliwie wpadła od słupka. Chwilę później był remis, a kapitalną indywidualną akcją popisał się w tej sytuacji Jacek Hewlik. To był niestety dopiero początek nieszczęść, bo zaspaliśmy w obronie tracąc kolejnego gola, a AZS po raz pierwszy wyszedł w tym spotkaniu na prowadzenie. Następne bramki były głównie przyczyną naszej słabej gry z „lotnym bramkarzem”, niemniej wynik końcowy 6:2 nie pozostawia złudzeń, kto był tego dnia zespołem lepszy. W pojedynku korespondencyjnym Clearex Chorzów pokonał FC Toruń i tym samym to chorzowianie uzupełnili górną część tabeli. Katowiczanie przeskoczyli nas o jedno oczko zajmując siódmą lokatę, a nam przypadła ósma pozycja. Sport często nie jest sprawiedliwy i czujemy ogromny niedosyt. Zabrakło nam naprawdę niewiele, bo tylko trzech punktów. Trudno teraz dywagować, w którym spotkaniu mogliśmy się o nie pokusić. Faktem jest, że spadliśmy szybko z „nieba do piekła”. Jest to o tyle bolesne, że praktycznie przez cały sezon utrzymywaliśmy się w górnej połowie tabeli. Ale już teraz nie ma czasu na rozpamiętywanie tego, co by było gdyby. Szybko musimy się odbudować i stoczyć zapewne ciężką walkę o pozostanie w Futsal Ekstraklasie, bo choć przewaga po podziale punktów jest spora, to nad miejscem barażowym mamy tylko cztery oczka więcej. Teraz jak nigdy potrzebujemy zatem pełnej mobilizacji i wsparcia kibiców. Pierwszy mecz już za dwa tygodnie w Pniewach, z Red Devils Chojnice. 

Poniżej skrót spotkania z AZS UŚ:

Katowice na koniec

AZS UŚ Katowice – Red Dragons Pniewy

sobota, godzina 18:00

W sobotę w Katowicach meczem z AZS-em zakończymy rundę zasadniczą Futsal Ekstraklasy. W jakich nastrojach powrócimy do Pniew okaże się wieczorem, po zakończeniu tego spotkania. Sytuacja dla nas jest dość prosta, ale zarazem niezwykle wymagająca. Chcąc znaleźć się w górnej części tabeli trzeba ten mecz po prostu wygrać. Z takim nastawieniem wyjeżdżamy też na Górny Śląsk, gdzie zawsze gra nam się bardzo dobrze, na co liczymy i tym razem. Gospodarze przystąpią do tego pojedynku niezwykle zmotywowani, bowiem ich zwycięstwo przy ewentualnej porażce lub remisie Clearexu Chorzów na własnym parkiecie z FC Toruń, zapewni im udział w grze o medale, niestety naszym kosztem. Podział punktów w naszym meczu nie daje „Akademikom” zupełnie nic, zatem muszą postawić wszystko na jedną kartę. Spotkania w Katowicach zawsze należały do niezwykle trudnych. Po ostatnim w 2016 roku, Maciej Foltyn wylądował nawet w szpitalu z podejrzeniem poważnego urazu, na szczęście skończyło się na strachu. Nikt i tym razem na pewno nie odstawi nogi, zatem czekają nas emocje, jakich dawno nie było. Podopieczni Pawła Machury spisują się w tym sezonie dużo lepiej aniżeli w poprzednim, kiedy to pod wodzą Błażeja Korczyńskiego spadli do I ligi, ratując się tylko z powodu fuzji GAF-u i Nbitu-u. Ostatnie trzy mecze AZS zakończył podziałem punktów. Ma ich zresztą najwięcej ze wszystkich zespołów w lidze, bo aż dziewięć. Nic dziwnego zatem, że nasz poprzedni pojedynek w Pniewach zakończył się wynikiem 0:0, a w rolach głównych wystąpili wówczas bramkarze, a dostępu do naszej bramki bronił Kuba Budych.            

Po remisie w Chojnicach pozostał pewien niedosyt. Po analizie spotkania widać było jasno jak na dłoni, że byliśmy w tym meczu zespołem dużo lepszym, a nasza niefrasobliwość pod bramką rywala i brak szczęścia zadecydowały o remisie. Cieszy fakt, że wreszcie potrafiliśmy zagrać dużo lepsze zawody aniżeli w poprzednich pojedynkach, choć dyspozycja musi iść w górę, jeżeli chcemy pokonać AZS na jego terenie. Do składu powróci po pauzie za żółte kartki Oskar Stankowiak, ale raczej na pewno nie zobaczymy tym razem wracającego po chorobie Patryka Zdankiewicza i cały czas leczącego uraz Łukasza Frajtaga. Pozostali zawodnicy na dziś powinni być do dyspozycji szkoleniowca. Bez względu na wynik meczu, trzeba zachować koncentrację i siły do samego końca, bo to w maju odbędą się decydujące o miejscu w tabeli spotkania. Bardzo chcielibyśmy znaleźć się w górnej szóstce, gwarantującej utrzymanie i umożliwiającej walkę z najlepszymi. Zdobyliśmy już 3 punkty więcej niż w tamtym sezonie, ale ewentualny triumf w Katowicach byłby dobrym ukoronowaniem ciężkiej pracy jaką wykonali zawodnicy na treningach. Mimo wielu problemów i przeszkód cały czas do końca walczymy o jak najlepszy rezultat, głównie z myślą o naszych wspaniałych kibicach, a przede wszystkim dla samych siebie. Futsal potrafi być nieprzewidywalny i przewrotny, w tym sezonie nie mieliśmy zbyt wiele szczęścia, liczymy zatem, na jego odrobinę już w najbliższą sobotę.

Analiza finiszu rozgrywek, część III

Czas na ostatnią analizy końcówki sezonu zasadniczego. Nie da się ukryć, że emocje są do ostatniej, 22. kolejki w przypadku zmiany systemu rozgrywek.  

W grupie mistrzowskiej obok Rekordu Bielsko – Biała, Gatty Active Zduńska Wola, FC Torunia i Piasta Gliwice zagra Pogoń Szczcin. Szczecinianie przekonującym zwycięstwem nad Mistrzem Polski zapewnili sobie miejsce w czołowej „szóstce”.

Wciąż nie wiadomo, która drużyna jako ostatnia zapewni sobie udział na „bezpiecznym miejscu”, które da zarówno spokój na końcówkę sezonu, ale i pozwoli po cichu myśleć o sprawieniu sensacji i ewentualnej walce o medale.

W grze o to jedno miejsce zostały: Red Dragons Pniewy, Clearex Chorzów i AZS UŚ Katowice. 

 

Na tę chwilę tabela wygląda następująco:

(…)

6. Red Dragons Pniewy 29 pkt.

7. Clearex Chorzów 29 pkt.

8. AZS UŚ Katowice 27 pkt.

(…)

 

Rozważmy wszystkie możliwe przypadki w meczach z udziałem wyżej wymienionych drużyn i przedstawmy tabelę przy takich rozwiązaniach.

1) AZS UŚ – Red Dragons 1, Clearex – Toruń 1

6. Clearex 32 pkt.

7. AZS UŚ 30 pkt.

8. Red Dragons 29 pkt.

 

2) AZS UŚ – Red Dragons 1, Clearex – Toruń x

6. AZS UŚ 30 pkt. (AZS UŚ ma lepszy bilans bezpośrednich meczów z Clearexem)

7. Clearex 30 pkt.

8. Red Dragons 29 pkt.

 

3) AZS UŚ – Red Dragons 1, Clearex – Toruń 2

6. AZS UŚ 30 pkt.

7. Red Dragons 29 pkt.

8. Clearex 29 pkt.

 

4) AZS UŚ – Red Dragons x, Clearex – Toruń 1

6. Clearex 32 pkt.

7. Red Dragons 30 pkt.

8. AZS UŚ 28 pkt.

 

5) AZS UŚ – Red Dragons x, Clearex – Toruń x

6. Red Dragons 30 pkt. (Red Dragons ma lepszy bilans bezpośrednich meczów z Clearexem)

7. Clearex 30 pkt.

8. AZS UŚ 28 pkt.

 

6) AZS UŚ – Red Dragons x, Clearex – Toruń 2

6. Red Dragons 30 pkt.

7. Clearex 29 pkt.

8. AZS UŚ 28 pkt.

 

7) AZS UŚ – Red Dragons 2, Clearex – Toruń 1

6. Red Dragons 32 pkt.

7. Clearex 32 pkt.

8. AZS UŚ 27 pkt.

 

8) AZS UŚ – Red Dragons 2, Clearex – Toruń x

6. Red Dragons 32 pkt.

7. Clearex 30 pkt.

8. AZS UŚ 27 pkt.

 

9) AZS UŚ – Red Dragons 2, Clearex – Toruń 2

6. Red Dragons 32 pkt.

7. Clearex 29 pkt.

8. AZS UŚ 27 pkt.

 

W największym możliwym skrócie:

Red Dragons awansuje do pierwszej szóstki, jeśli:

– wygra z AZS UŚ Katowice,

albo

– zremisuje z AZS UŚ Katowice a Clearex nie wygra z Toruniem.

 

Clearex awansuje do pierwszej szóstki, jeśli:

– wygra z Toruniem a Red Dragons nie wygra z AZS UŚ Katowice.

 

AZS UŚ Katowice awansują do pierwszej szóstki, jeśli:

– wygrają z Red Dragons a Clearex nie wygra z Toruniem.

 

Minusem Clearexu Chorzów jest fakt, że w przypadku zrównania się punktami z Red Dragons albo AZS UŚ, za każdym razem znajdą się za plecami tych drużyn. 

 

Procentowo szanse na szóste miejsce jest następujące:

Red Dragons Pniewy – 56%

Clearex Chorzów – 22%

AZS UŚ Katowice – 22%

 

Dla koneserów analiz – szanse na 7. miejsce:

Clearex – 67%

Red Dragons – 22%

AZS UŚ – 11%

 

a na 8. miejsce:

AZS UŚ – 67%

Red Dragons 22%

Clearex – 11%

 

Jak widać – największe szanse na awans ma Red Dragons. Zwycięstwo nad AZS UŚ rozwieje wszelkie wątpliwości. Jednak zadanie do najłatwiejszych nie zależy. Równie ciężko będzie miał Clearex, który zmierzy się z silnym zespołem z Torunia. Jaki scenariusz się sprawdzi? Przekonamy się około godziny 19:30 w sobotę!

Czerwone derby na remis

Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy 3-3 (1-2)

Bramki: Wojciechowski, Wardowski, Kaźmierczak – Hoły, Skrzypek, Wachoński

Mecze w końcówce sezonu z drużynami walczącymi o utrzymanie nie należą do łatwych i po raz kolejny się o tym przekonaliśmy. Co z tego, że w przekroju całego spotkania byliśmy zespołem lepszym, dojrzalszym, prowadzącym grę i stwarzającym sobie więcej okazji, skoro mecz zakończył się remisem. Początkowe minuty były bardzo spokojne. Nikt nie chciał się odkryć i czekał na błąd rywala. Pierwszy popełnili gospodarze, a prezent wykorzystał Patryk Hoły dając nam prowadzenie 0:1. Nie cieszyliśmy się byt długo, bowiem Sebastian Wojciechowski doprowadził do wyrównania, po naszym gapiostwie w trakcie wykonywania rzutu wolnego. Na szczęście ta sytuacja tylko podrażniła naszych zawodników, którzy zaatakowali jeszcze śmielej. Niestety szybko złapane pięć przewinień nakazywały większą ostrożność w grze. Mimo to zdołaliśmy wyjść po raz drugi na prowadzenie. Kapitalną indywidualną akcją popisał się Adrian Skrzypek, pokonując Kartuszyńskiego, mocnym uderzeniem. Do szatni schodziliśmy zatem z minimalnym prowadzeniem.

Po zmianie stron nadal byliśmy stroną dominującą na boisku, ale brakowało niestety wykończenia klarownych sytuacji. Za to w 24. minucie chojniczanie wykonywali kolejny rzut wolny. Piłka szczęśliwie po odbiciu się od słupka spadła pod nogi jednego z zawodników i ponownie mieliśmy remis. Byliśmy zmuszeni do jeszcze większego podkręcenia tempa i szybszej gry. Wreszcie w 30. minucie świetny kontratak na gola zamienił Adam Wachoński i wydawało się, że tym razem nic złego się już nie przytrafi. Czerwone Diabły w końcówce zaryzykowały grę z lotnym bramkarzem, ale nie stworzyli sobie żadnej dogodnej sytuacji. Niestety w na 7 sekund przed końcem piłka przypadkowo odbiła się od ręki Michała Roja, a że sytuacja miała miejsce w polu karnym, gospodarze uderzali z szóstego metra. Gola na wagę remisu zapewnił miejscowym Kaźmierczak, a w ostatniej sekundzie po świetnym uderzeniu Adriana Skrzypka, bramkarz Kartuszyński wykazał się znakomitym refleksem i podział punktów stał się faktem.

Po meczu widoczne było rozgoryczenie na twarzy naszych zawodników, którzy pozostawili tego dnia na boisku sporo zdrowia. Nie mogliśmy po raz kolejny zagrać w optymalnym zestawieniu. Oprócz Oskara Stankowiaka i Patryka Zdankiewicza, nie wystąpili Łukasz Frajtag, a tylko na moment pojawił się Piotr Błaszyk. Miejmy nadzieję, że na ostatnie spotkanie w Katowicach wszyscy już będą do dyspozycji trenera. Sytuacja w tabeli jest arcyciekawa. Awansowaliśmy bowiem na szóste miejsce w tabeli, ale teraz potrzebujemy zwycięstwa z AZS-em, aby tą lokatę utrzymać. Scenariuszy jest zresztą więcej, ale poinformujemy o nich innym razem. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie. O te przede wszystkim w sporcie chodzi. Po raz kolejny dziękujemy grupie naszych kibiców, która nawet w Wielką Sobotę pojawiła się w Chojnicach. 

Wielka Sobota w Chojnicach

Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy

Wielka Sobota, godzina 18:30

Po sukcesie reprezentacji w Elblągu wracamy do ligowej rzeczywistości. Do rozegrania pozostały nam dwie kolejki spotkań. Oba zagramy na wyjeździe. Pierwsze już w najbliższą sobotę w Chojnicach. Drużyna Red Devils w tym sezonie długo spisywała się katastrofalnie przegrywając mecz za meczem. Pewne przełamanie nastąpiło w meczu przeciwko faworyzowanemu Piastowi Gliwice, zakończone wynikiem 7:2. Niestety porażka w Wieliczce 4:3 ponownie mocno nadszarpnęła reputację, a ostatnie spotkanie w Chojnicach z FC Toruń zakończyło się wynikiem 1:6. Następnie podziękowano za pracę trenerowi Krzysztofowi Juśko, ale pisząc tą zapowiedź nadal nie znamy nazwiska nowego szkoleniowca. Mając taki obraz całości nie dziwi zatem fakt, że nasi najbliżsi przeciwnicy plasują się na ostatnim miejscu w tabeli z dorobkiem zaledwie 5 punktów. Potrzebują zatem kolejnych zdobyczy, aby nieco poprawić swoją katastrofalną sytuację.

W pierwszej rundzie w Pniewach zwyciężyliśmy 2:0 po bramkach Szymona Piaska i Adama Wachońskiego, ale nie było to na pewno łatwe spotkanie. Nie mieliśmy też ostatnio dobrej passy. W pięciu spotkaniach zanotowaliśmy aż cztery porażki, czas zatem się przełamać i wywalczyć trzy punkty. Powoli do zdrowia wraca Maciej Foltyn i miejmy nadzieję, że zobaczymy go w dobrej dyspozycji. Wielce prawdopodobny jest też występ Adama Wachońskiego, który po dłuższej przerwie wraca do zdrowia i być może pojawi się na parkiecie. Na pewno zabraknie Oskara Stankowiaka pauzującego za żółte kartki oraz zmagającego się z problemami zdrowotnymi Patryka Zdankiewicza. W przerwie reprezentacyjnej drużyna mocno trenowała. Nie brakowało ćwiczeń fizycznych, ale też zadań o charakterze taktycznym. Od meczu w Chojnicach zależy bardzo wiele. Wwentualne zwycięstwo może zapewnić nam już pewne siódme miejsce w tabeli i umożliwić walkę o pierwszą szóstkę w ostatniej kolejce. Niestety każde inne rozstrzygniecie będzie, nie ma co ukrywać, dużym rozczarowaniem. Wiele zależy od sfery mentalnej w takich meczach. Zespół musi być dobrze przygotowany na twardą wymianę ciosów. Gospodarze nie mają już absolutnie nic do stracenia i na pewno postawią twarde warunki na boisku. Nie jest to jednak nasz pierwszy sezon w Futsal Ekstraklasie i potrafiliśmy wychodzić obronną ręką z dużo trudniejszych sytuacji. Wierzymy mocno, że tym razem nastąpi przełamanie złej passy i odniesiemy wreszcie długo oczekiwane zwycięstwo. Poniżej skrót wspomnianego meczu z pierwszej rundy.