1-0 dla Red Dragons

Piąta z czwartą drużyną rundy zasadniczej. Derby wielkopolski. Dwa wyrównane zespoły. Czy można lepiej zapowiedzieć pojedynek ćwierćfinałowy pomiędzy Red Dragons Pniewy, a GI Malepszy Arth Soft Leszno. Zwycięsko wyszli z niego ci pierwsi.

Pierwszą sytuację stworzyli sobie miejscowi, gdy Kacper Konopacki dośrodkowywał, a tam nabiegał Albert Betowski. Młody zawodnik nie trafił jednak do bramki. Chwilę później przewinienie Gładyszewskiego w polu karnym ocenili na krótki rzut karny. Do jego wykonania podszedł Douglas, który mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Błaszczyka.

Mocnym popisał się Świtoń, ale świetną reakcją wykazał się Błaszczyk, który uratował swój zespół od starty gola. Doświadczony zawodnik nie miał szans podczas rzutu rożnego wykonywanego przez leszczynian. Najpierw Solecki ograł dwóch rywali, a następnie podał na czystą pozycję do Betowskiego, któremu nie pozostało nic innego jak umieścić piłkę pomiędzy słupkami.

Przyjezdni długo posiadali inicjatywę, ale chwilowa dekoncentracja kosztowała ich stratę bramki. Z dystansu uderzał German Romero. Jego strzał był na tyle mocny, że Michał Długosz nie zdążył z obroną. Gol kontaktowy dał wiatr w skrzydła miejscowym, którzy stwarzali coraz to więcej sytuacji.

Po mocnym początku tempo spotkania trochę siadło. Jednak na 1,5 minuty przed gwizdkiem na przerwę gospodarze zdołali wyrównać wynik. Błąd w wyprowadzaniu piłki popełnili podopieczni trenera Trznadla. Z tego skorzystali pniewianie. Piotr Błaszyk ograł Gomesa i było już 2-2.

Na drugą połowę drużyny wyszły skoncentrowane, ale żadna z nich nie mogła przebić się przez defensywę przeciwników. Duża w tym zasługa obu bramkarzy. 26. minuta dała dużo radości zebranym na hali kibicom. Piłkę przejął German Romero i pomknął sam w stronę bramki. O tym, że smoki są mocne na swoim parkiecie przekonaliśmy niespełna 120 sekund później. Pierwszy strzał miejscowych odbił Michał Długosz, ale podczas dobitki Nikodema Krajewskiego był już bez szans.

Role w tej części spotkania się odmieniły. Teraz wysokim pressingiem grali pniewianie, a leszczynianie musieli szukać swoich szans w kontrach. Tymczasem trzecia bramka dla przyjezdnym padła jednak po stałym fragmencie gry. Z rzutu rożnego wybijał Solecki, a akcję wykończył Siecla. „Pachniało” i czwartym golem, ale Błaszczyka nie zdołali pokonać ani Gomes, ani Świtoń.

Na dwie minuty przed końcem trener Trznadel wycofał bramkarza. Żółty trykot ubrał Robert Świtoń. Ten zabiegł nie odmienił losów spotkania. Teraz rywalizacja przenosi się do Ponieca.

RED DRAGONS PNIEWY – GI MALEPSZY ARTH SOFT LESZNO 4-3 (3-2)

Bramki: German Romero 12, 26, Piotr Błaszyk 19, Nikodem Krajewski 28 – Douglas Neutzling 2, Albert Betowski 7, Rajmund Siecla 34