
Gatta Active Zduńska Wola – Red Dragons Pniewy 6-1 (2-0)
Bramki: Sobalczyk 2, Krawczyk 2, Marciniak, Szymczak – Kostecki
Należy na samym początku zastrzec, że sam rezultat nie odzwierciedla przebiegu spotkania, co podkreślił na konferencji prasowej trener gospodarzy Marcin Stanisławski. Wicemistrzowie Polski rozpoczęli dosłownie od mocnego uderzenia Igora Sobalczyka, po którym prowadzili 1:0. W kolejnych minutach stworzyliśmy co najmniej trzy stuprocentowe sytuacje, ale po uderzeniach Patryk Hołego, Adriana Skrzypka czy Łukasza Frajtaga piłka nie chciała wpaść do bramki lub świetnie interweniował Dariusz Sowiński.
W myśl porzekadła o niewykorzystanych sytuacjach zemściło się to na krótko przed syreną kończącą pierwszą odsłonę. Strata na połowie przeciwnika, szybki kontratak trzy na dwa i na tablicy pojawił się rezultat 2:0.
Po zmianie stron mieliśmy bardzo dobre pierwsze 10 minut, znów nasz zespół dobrze wychodził z pod pressingu, konstruował akcje, ale nie zdobywał goli. Wreszcie Mateusz Kostecki zdobył bramkę kontaktową, finalizując nasz kontratak. Wydawało się, że możemy jeszcze w tym spotkaniu sporo namieszać i postawić się faworytom. Niestety w bardzo krótkim odstępie straciliśmy gola na 3:1, po katastrofalnym zachowaniu się w obronie. Trzeba było zaryzykować jeszcze bardziej, a tak doświadczony rywal jak Gatta tylko na to czekał. Kolejne stracone bramki były niestety konsekwencją podjętej szarży, a że wpadły aż trzy stąd rezultat niestety dość wysoki.
Sytuacja w jakiej się znaleźliśmy nie jest niestety optymistyczna. Przed sezonem jednak można się było spodziewać kłopotów. Drużynę nagle opuściła czwórka zawodników, a problemy zdrowotne mieli Adam Wachoński czy Patryk Zdankiewicz. Nie ułatwia nam też pracy kolejna kontuzja, tym razem Jakuba Budycha, który leczy uraz mięśnia od spotkania w Trójmieście. Jesteśmy jednak przekonani, że szybko uporamy się z kłopotami i wrócimy na właściwe tory. W tym miejscu serdecznie dziękujemy tej części kibicowskiej braci, która cały czas w nas wierzy i wspiera mimo niepowodzeń. Sezon jest bardzo długi, a to co najlepsze dopiero przed nami.
