fot. K. Staniucha
Gatta Active Zduńska Wola – Red Dragons Pniewy 2:1 (0:0)
Bramki: Marciniak, Szymczak – Wachoński
Ciekawe widowisko oglądali licznie zgromadzenie kibice w Zduńskiej Woli, gdzie niestety po raz kolejny musieliśmy uznać wyższość rywala. Spodziewaliśmy się trudnej przeprawy na terenie Mistrza Polski, dlatego mocno pracowaliśmy nad obroną. Tym elementem nieco zaskoczyliśmy rywala, a co ciekawe w pierwszej połowie potrafiąc stworzyć więcej dogodnych sytuacji. Niestety doskonale interweniował Dariusz Słowiński, lub celowniki nie były dobrze nastawione. Gospodarze także nękali Macieja Foltyna, ale ten pewnie spisywał się miedzy słupkami.
Po zmianie stron wreszcie dobrze wyprowadzony kontratak wykończył Adam Wachoński dając prowadzenie 0:1. Wówczas nastąpił chyba przełomowy dla nas moment w tym spotkaniu. Mieliśmy co najmniej dwie bardzo dogodne okazje na podwyższenie wyniku, ale piłka nie chciała wpaść do bramki. Jak wiadomo „niewykorzystane sytuacje się mszczą” i za moment, po trafieniu Marciniaka, zrobiło się 1:1. Wówczas też do głosu doszli gospodarze, którzy wyraźnie przejęli inicjatywę. Na naszym koncie było pięć przewinień, co okazało się kluczowe dla losów rywalizacji. Nie ma już co roztrząsać, czy faule były słusznie odgwizdane, czy też nie, faktem jest, że na niespełna 10 sekund przed końcem Gatta stanęła przed szansą na wygranie. Szymczak uderzył z miejsca przewinienia czyli ok. 7 metra i pokonał Foltyna, wprawiając w euforię swoich kibiców. Na wariant z lotnym bramkarzem zabrakło już czasu, ostania akcja nie zmieniła wyniku i wróciliśmy do Pniew bez punktów.
Dobra postawa drużyny napawa optymizmem przed kolejnymi meczami. Łatwo jednak nigdzie nie będzie a punktów należy szukać w każdym meczu. Teraz nastąpi krótka przerwa, w czasie której biało-czerwoni zagrają dwumecz w Portugalii.

