
W meczu 15. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy przegrywamy w Jelczu-Laskowicach z miejscowym Acana Orłem 1-3. Z pierwszej połowy do szatni schodziliśmy z prowadzeniem 1-0 po bramce Andreya Baklanova, jednak od 32. minuty rywale zdobyli trzy kolejne trafienia.
Obecna sytuacja w lidze, z wiadomych względów, zmusza nas często do grania w systemie środa – sobota, co przypadku naszej dyscypliny nie jest łatwe dla klubów. Po ciężkim spotkaniu w środku tygodnia z Dremanem Opole Komprachcice, czekał na nas wyjazd do czołowego zespołu Statscore Futsal Ekstraklasy, jakim jest KS Acana Orzeł Jelcz-Laskowice.
Taktyka na to spotkanie była bardzo prosta i polegała na obronie i kontratakach. Mimo optycznej przewagi gospodarzy, często nasi zawodnicy zagrażali bramce Foltyna, który pod koniec pierwszej odsłony musiał skapitulować, kiedy gola zdobył Andrey Baklanov.
Po przerwie liczba sytuacji na podwyższenie rezultatu była spora, ale zawiodła niestety skuteczność. Konsekwentnie grający jelczanie dopięli swego w 32. minucie, kiedy to po stałym fragmencie do bramki z bliska trafił Kędra. W kolejnych minutach działo się na parkiecie coraz więcej, ale wydawać się mogło, że mecz zakończy się podziałem punktów. Niestety w 35. minucie, mimo ogromnych protestów naszych futsalowców, arbitrzy pozwolili grać dalej, choć piłka dobre pół metra opuściła plac gry. Zamieszanie wykorzystali gospodarze, a prowadzenie 2-1 zapewnił im ponownie Kacper Kędra. W końcówce z impetem zaatakowaliśmy i było kilka znakomitych okazji na wyrównanie. Także wariant gry z lotnym bramkarzem spowodował spore zagrożenie, ale czegoś zabrakło, aby doprowadzić do remisu. W ostatnich sekundach za to gola na 3-1 zdobył Morozov i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie.
Pozostał spory niedosyt a także złość na błąd arbitra. Pozostaje zatem skupić się na kolejnych trudnych pojedynkach wyjazdowych w Białymstoku i Gliwicach.
ACANA ORZEŁ JELCZ-LASKOWICE – RED DRAGONS PNIEWY
bramki: KĘDRA 32, 35, MOROZOW 40 – BAKLANOV 19
fot. J. Frąckowiak (Acana Orzeł)
