
Red Dragons Pniewy – Piast Gliwice 2-0 (1-0)
Bramki: Vakhula, Wachoński
Kiedy w 22. sekundzie do bramki rywali trafił Roman Vakhula mogło się wydawać, że kolejne gole będą kwestią czasu i zobaczymy ich sporo. Niestety kibice do samego końca musieli drżeć o wynik, choć z przebiegu spotkania to nasz zespół stworzył więcej dogodnych sytuacji.
Od momentu prowadzenia cofnęliśmy się nieco pod własną bramkę przez co goście przejęli inicjatywę. Niewiele z tego wynikało ale kilka razy w zamieszaniu musiał interweniować Jakub Budych. Jeszcze przed przerwą mogliśmy spokojnie prowadzić 2:0, ale Oskar Stankowiak i Piotr Błaszyk nie trafili w dogodnych sytuacjach do bramki.
Po zmianie stron w pierwszych minutach gliwiczanie starali się za wszelką cenę doprowadzić do remisu, ale brakowało im dokładności. Szybko też złapaliśmy pięć przewinień i na 10 minut do końca spotkania zrobiło się dość nerwowo. Na szczęście udało się opanować emocje przez co przyjezdni nie dostali szansy uderzenie z 10 metrów. Cały czas też byliśmy blisko zdobycia drugiego gola, ale uderzenia Patryka Hołego i Dominika Soleckiego świetnie wybronił Michał Widuch. W końcówce Klaudiusz Hirsch postanowił zagrać z lotnym bramkarzem ale manewr ten przyniósł odwrotny skutek. Prostą stratę wykorzystał Adam Wachoński, który w szybkościowym pojedynku okazał się lepszy od hiszpańskiego zawodnika gości i wślizgiem wbił piłkę do bramki. Euforia jaka zapanowała w pniewskiej hali była nie do opisania. Kibice, którzy dzielnie zagrzewali nas do walki otrzymali nagrodę.
Wynik oczywiście już nie uległ zmianie i zapisujemy kolejne trzy oczka. Sytuacja Piasta jest nie do pozazdroszczenia, ale ten zespół ma spory potencjał a tak doświadczony trener jak Klaudiusz Hirsch na pewno znajdzie wyjście z trudnej sytuacji.
Teraz nastąpi przerwa na mecze Reprezentacji Polski, a do gry wrócimy za dwa tygodnie kiedy to w Pniewach podejmować będziemy AZS UŚ Katowice.
