Walka do samego końca!

AZS UŚ Katowice – Red Dragons Pniewy 4-4 (1-2)

Bramki: Jasiński 3, Dudzik – Hoły, Błaszyk, Miałkas, Kijak

Szalone spotkanie na koniec sezonu rozegraliśmy w sobotni wieczór w Katowicach. W pamięci mieliśmy jeszcze bolesną porażkę na tym terenie sprzed miesiąca, która zepchnęła nas do grupy spadkowej. Co ciekawe mecz rozpoczął się bardzo podobnie jak poprzedni, od naszego prowadzenia 0:2. Najpierw Patryk Hoły idealnie przymierzył ze skrzydła i trafił w okienko bramki AZS. Rezultat podwyższył Piotr Błaszyk, po znakomicie rozegranym wznowieniu z autu. Piłka trafiła pod nogi naszego pivota, a ten sprytnie piętą zaskoczył bramkarza. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat, ale dobrze między słupkami spisywał się Jakub Budych. Musiał jednak skapitulować po doskonałym trafieniu Jędrzeja Jasińskiego. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie i z minimalnym prowadzeniem schodziliśmy do szatni.

Po zmianie stron trwała zacięta walka, a zawodnicy mając świadomość mniejszej już stawki, pozwalali sobie na większe ryzyko. Okazji z obu z stron nie brakowało, ale to najmłodszy na parkiecie, debiutujący w rozgrywkach Gracjan Miałkas zdobył swojego premierowego gola i ponownie wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie. Niestety gospodarze bardzo szybko odpowiedzieli bramką z rzutu karnego i znów złapali kontakt. Wspomniany Gracjan Miałkas niestety musiał opuścić boisko po skręceniu stawu skokowego i zrobiło się nieco nerwowo. To nie był koniec nieszczęść w tym fragmencie spotkania. Akademicy grając z „lotnym bramkarzem” wyrównali stan rywalizacji, a hat-tricka skompletował Jędrzej Jasiński. Na minutę przed końcem nieporozumienie w szeregach obronnych wykorzystali miejscowi i ku rozpaczy naszych zawodników wyszli po raz pierwszy na prowadzenie. Trener Łukasz Frajtag poprosił o czas, rozrysował futsalowcom wariant gry z „lotnym bramkarzem”. Czasu nie pozostało zbyt wiele, ale idealnie rozegraliśmy tą końcówkę, podanie Patryka Hołego, z bliskiej odległości sfinalizował Kamil Kijak i ponownie na tablicy pojawił się remis. Sporo jeszcze działo się w ostatnich sekundach, ale wynik nie uległ już zmianie.

Remis zapewnił nam wygranie grupy play-out i siódme miejsce na koniec rozgrywek, dokładnie jak przed rokiem. W czerwcu będziemy jeszcze trenować, później czeka nas przerwa, a przygotowania do nowego sezonu rozpoczną się w sierpniu. Raz jeszcze dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli na pomoc, których mogliśmy liczyć w tym sezonie. Kibice to nasz największy obecnie kapitał, to dla was poświęcamy swój czas, bo na to zasługujecie. Kontuzje, problemy finansowe, nas nie oszczędzały, ale szczęśliwie dograliśmy do końca. Mamy nadzieję, że w dobrych humorach spotkamy się w nowych sezonie. 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *