
Red Dragons Pniewy – Rekord Bielsko-Biała
sobota, godzina 18:00
Niezwykle interesująco zapowiada się sobotni wieczór w pniewskiej hali sportowo-widowiskowej. Po przerwie spowodowanej udziałem futsalowej Reprezentacji Polski w Mistrzostwach Europy, do gry wraca Futsal Ekstraklasa. Czeka nas od razu nie lada wyzwanie bowiem gościć będziemy prawdziwy polski „dream team” czyli drużynę Rekordu Bielsko-Biała.
Aktualny Mistrz Polski nie zrobił niestety furory w europejskich rozgrywkach, przeszedł co prawda fazę eliminacji ale poległ w Main Round. Na krajowych parkietach radzi sobie jednak doskonale, czego doświadczyły już wszystkie zespoły uczestniczące w rozgrywkach. Bielszczanie są zespołem niepokonanym i w trzynastu kolejkach zdobyli komplet punktów. Ostatnia ligowa porażka Rekordu miała miejsce 24 marca 2017 roku w Zduńskiej Woli, mija zatem prawie 11 miesięcy od tego wydarzenia. Przed sezonem do ekipy prowadzonej przez Andrzeja Szłapę dołączyli Michał Kubik i Michal Seidler. Tego pierwszego przedstawiać nikomu nie trzeba, a ten drugi to najlepszy obecnie zawodnik naszych południowych sąsiadów z Czech oraz lider klasyfikacji strzelców z dorobkiem 20 goli. Zresztą dorobek strzelecki naszych najbliższych przeciwników jest niezwykle imponujący, mają na swoim koncie już ponad sto zdobytych bramek. Daje to imponującą średnią na mecz, ale znawców tematu taka sytuacja nie dziwi, bo Rekord stawiany jest powszechnie, jako wzorcowy klub futsalowy w Polsce.
Nasz zespół po wygranej z FC Toruń i awansie do ¼ rozgrywek Pucharu Polski intensywnie przygotowuje się do tego spotkania. Mamy jednak świadomość, że przed nami najtrudniejsza cześć sezonu a liczba spotkań, jakie rozegramy w przeciągu trzech miesięcy będzie spora. Dlatego w ostatnim okresie zawodnicy mocno pracowali nad przygotowaniem fizycznym, co było widać już w meczu pucharowym. Nogi na pewno będą jeszcze ciężkie, ale nikt nie zamierza poddać się przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Faworyt tej konfrontacji jest oczywiście jeden i każdy innych rezultat niż wygrana gości będzie sporą niespodzianką. Ten mecz będzie szczególny dla Romana Vakhuli, który spędził w Bielsku-Białej dwa sezony, zatem zna doskonale większość zawodników i to nie tylko z parkietu, ale utrzymuje dobre relacje do dziś. Sentymenty odejdą jednak na bok, a już w momencie rozpoczęcia gry każdy będzie starał się pokazać z jak najlepszej strony. Ostatnie nasze spotkanie zakończyło się wysoką wygraną miejscowych 10:3 (6:1), skrót tego pojedynku poniżej. Liczymy jak zawsze na wsparcie naszych kibiców i głośny, kulturalny doping.
