Remis na początek przygotowań

KS Futsal Leszno – Red Dragons Pniewy 5:5 (2:2, 0:2, 3:1)

Pierwotnie w tym terminie mieliśmy spotkać się z innym pierwszoligowcem, spadkowiczem z ekstraklasy Red Devils Chojnice. Ze względu na kataklizm jaki nawiedził ten region Czerwone Diabły w ostatnim momencie zmuszone były odwołać swój przyjazd. Z pomocną ręką wyszedł do nas Klub Sportowy Futsal Leszno, który zaprosił nas na mecz sparingowy do Rydzyny.

 

Leszczynianie to beniaminek I ligi, ale w zespole tym znajduje się kilku zawodników o uznanej renomie. Grającym trenerem jest Dariusz Pieczyński, obok siebie ma oczywiście swojego brata Łukasza. Dodatkowo do drużyny dołączyli Daniel Lebiedziński i Piotr Pietruszko, ostatnio grający w Euromasterze Chrobrym Głogów. Jeżeli dodamy, że bramki strzeże Łukasz Błaszczyk, to otrzymamy bardzo interesujące zestawienie.

Spotkanie podzielone zostało na trzy części każda po pół godziny, zatem grania było sporo. Łukasz Fratag miał do dyspozycji szeroką kadrę, choć zabrakło dziś z powodów osobistych Michała Roja i Piotra Błaszyka. Pierwsze minuty to dość wyrównana gra, ale to gospodarze szybko objęli prowadzenie po golach Filipa Walczaka i Piotra Pietruszko. Obie bramki padły po kontrach a Jakub Budych nie miał w tych sytuacjach zbyt wiele o powiedzenia. Na szczęście szybko udało się odrobić straty, najpierw Oskar Stankowiak, po indywidualnej akcji trafił na 2:1, a następnie debiutujący Mateusz Kostecki sprytnym strzałem doprowadził do remisu.

Druga część tego meczu toczyła się za to pod dyktando naszych zawodników, którzy zdecydowanie przyśpieszyli grę. Stojący w naszej bramce Wojciech Fleicher nie miał zbyt wiele pracy, ale co najmniej dwukrotnie wykazał się niezłymi umiejętnościami. W ataku brylował za to Adrian Skrzypek, którego chyba uskrzydliło powołanie do reprezentacji. Raz za razem nękał Łukasza Błaszczyka, który w końcu po kapitalnym woleju musiał skapitulować. W końcówce tej partii indywidualnym rajdem popisał się jeszcze Szymon Piasek, a piłka mocno uderzona jeszcze po małym rykoszecie wpadła w okienko bramki rywali i zrobiło się 2:4.

W trzeciej ostatniej odsłonie, trener Łukasz Frajtag dał odpocząć kilki zawodnikom, a swoją szansę otrzymali ci którzy zagrali mniej minut, lub dopiero próbują swoich sił na tym poziomie, jak Dominik Jankowski, Mateusz Danielczak, czy Gracjan Miałkas. W bramce zobaczyliśmy Rafała Roja, który bardzo szybko był zmuszony wyjmować piłkę z siatki. Ambitnie grający gospodarze po golach Molickiego i Drewnowskiego doprowadzili do remisu, a debiutujący w brawach leszczynian Ukrainiec Chamukha, wyprowadził ich na prowadzenie. Niezawodny tego dnia Oskar Stankowiak po raz kolejny zaimponował jednak szybkością i ustalił  końcowy rezultat na 5:5. Był to dla nas niezwykle pożyteczny test mecz, zresztą obaj szkoleniowcy byli po spotkaniu zadowoleni. Raz jeszcze chcielibyśmy podziękować włodarzom klubu z Leszna za pomoc i możliwość rozegrania tego pojedynku. 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *