Czas na drugą część wędrówki po sezonie 2016/17. Tym razem runda rewanżowa Futsal Ekstraklasy. Krótki opis każdego ze spotkań wraz ze skrótem meczów poniżej:
Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy 0-4
Nowy rok, a co za tym idzie nową rundę rozpoczęliśmy w Chorzowie. Miejsce to jest dla nas szczególnie szczęśliwe, zatem i tym razem odnieśliśmy zwycięstwo i to aż 0-4. Było to także ostatnie spotkanie Futsal Ekstraklasy transmitowane przez TVP Sport.
Red Dragons Pniewy – Rekord Bielsko – Biała 0-1
Przyjazd Rekordu Bielsko-Biała zawsze zapowiada spore emocje. Trudno porównywać nasz klub z tak dobrze zorganizowanym sportowo i organizacyjnie rywalem. Na boisku jednak aż tak dużej różnicy nie było, przegraliśmy skromnie 0-1, mając swoje okazje do zdobycia gola.
Pogoń Szczecin – Red Dragons Pniewy 2-2
Mecz z Pogonią rozegrany został w pięknej hali Azoty Arena, gdzie ogromna przestrzeń może na początku przytłaczać zawodników. Przegrywaliśmy już 2-0, gospodarze mieli nawet „piłkę meczową”, ale to my zadaliśmy ostateczny cios w samej końcówce, zdobywając cenny punkt.
Red Dragons Pniewy – AZS UG Gdańsk 4-3
Kolejne spotkanie rozegrane zostało wyjątkowo w poniedziałek, bowiem transmitowane było bezpośrednio przez nowego patrona medialnego ligi Sport Klub. Mecz z ASZ UG był świetną promocją futsalu, wynik 4-3 nie ucieszył gości, ale rywale zasługiwali na brawa za godną postawę w tym spotkaniu.
Red Dragons Pniewy – Gatta Active Zduńska Wola 1-3
Mecz z Gattą rozpoczął czarną serię porażek, jaką zanotowaliśmy w tym okresie rozgrywek. W tym fragmencie sezonu straciliśmy swoją szanse na awans do najlepszej szóstki. Po raz kolejny jednak nie popisali się sędziowie, przyznając gościom problematyczny faul, w konsekwencji przedłużony rzut karny.
Red Dragons Pniewy – Piast Gliwice 1-6
Z Piastem Gliwice, po pierwszej połowie nic nie zapowiadało kataklizmu, jaki miał nadejść w drugiej części. Goście tylko raz zagrozili naszej bramce, ale od razu zdobyli gola. Po zmianie stron pech nas nie opuszczał, piłka nie chciała wpaść do bramki rywali, kontuzji doznał Adam Wachoński, a gliwiczanie trafiali wszystko.
Red Dragons Pniewy – Solne Miasto Wieliczka 4-2
Mecz z Solnym Miastem budził nasze spore obawy, lista nieobecnych zawodników tego dnia była bardzo długa. Na szczęście zwyciężył kolektyw i taktyka, zrewanżowaliśmy się tym samym gościom z Wieliczki za porażkę w pierwszej rundzie. Cały czas też pozostawaliśmy z realnymi szansami na awans do czołowej szóstki.
FC Toruń – Red Dragons Pniewy 5-1
Do Torunia jechaliśmy nadal ze sporymi problemami kadrowymi, a gospodarze w tym okresie byli w prawdziwym sportowym „gazie”. Początek spotkania był wyrównany, ale później nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia. W „krainie tysiąca linii” jak mówi się potocznie o toruńskiej hali nie gra się łatwo, o czym przekonaliśmy się osobiście. Było to kolejne spotkanie transmitowane bezpośrednio w telewizji, ponownie w Sport Klubie.
Euromaster Chrobry Głogów – Red Dragons Pniewy 5-3
W Głogowie nigdy nie udało nam się zwyciężyć, ale tym razem byliśmy faworytem tego spotkania. Gospodarze walczyli jednak o pozostanie w ekstraklasie, mając przysłowiowy „nóż na gardle”. Pierwszą odsłonę zagraliśmy jednak katastrofalnie, tracąc bramkę za bramką. Po zmianie stron naciskaliśmy za to niebywale, ale nie wystarczyło czasu na dogonienie rywali.
Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy 3-3
Red Devils Chojnice przed tym spotkaniem pozyskały nowego szkoleniowca, Andrzeja Biangę, selekcjonera Reprezentacji Polski. Ten fakt zapewne podziałał motywująco na zawodników, którzy cały czas wierzyli jeszcze, że uda się pozostać w FE. Mecz mieliśmy pod kontrolą, nie ustrzegliśmy się jednak prostych błędów i pecha. Na sekundy prze końcem gospodarze z rzutu karnego doprowadzili do remisu.
AZS UŚ Katowice – Red Dragons Pniewy 6-2
Ostatnia kolejka to nasza ostatnia szansa, cały czas jednak mieliśmy wszystko w swoich rękach. Matematyka była po naszej stronie, zwycięstwo bez względu na wyniki innych spotkań dawało nam awans do grupy mistrzowskiej. Prowadząc do przerwy 0:2, jedną nogą byliśmy już w pierwszej szóstce. Niestety … druga odsłona to prawdziwy dramat i wraz z AZS-em znaleźliśmy się w grupie spadkowej.
