
Trzecia, tygodniowa kolejka nie będzie przez nas mile wspominana. W Toruniu przegrywamy z miejscowym FC Reiter 2:5 (0:1).
Obie drużyny nie najlepiej weszły w nowy sezon. Na naszym koncie mieliśmy jedno oczko, torunianie jeszcze nie zapunktowali w bieżących rozgrywkach.
Mecz toczony był w spokojnym tempie. Zarówno my jak i gospodarze nie chcieliśmy się za bardzo odkryć, żeby nie nadziać się na niepotrzebną kontrę. Początek spotkania minimalnie był dla nas lepszy, bowiem oddawaliśmy więcej strzałów na bramkę Kevina Kolara, ale nie potrafiliśmy spuentować okresu naszej lepszej gry. Zrobili to gospodarze, którzy w miarę upływu pierwszej połowy radzili sobie coraz lepiej, aż w końcu Remigiusz Spychalski strzałem głową wpakował futsalówkę do siatki. Do przerwy FC Reiter prowadził 1:0.
Druga odsłona nie zaczęła się od energicznych ataków. Wciąż wyczekiwaliśmy na swoje szanse, podobnie zresztą jak gospodarze. I ponownie lepiej na tym wyszli podopieczni Dmytro Kameko, którzy za sprawą młodego Jakuba Sławkowskiego wyszli na dwubramkowe prowadzenie, a chwilę później prowadzili 3:0.
Ruszliśmy śmielej, a gospodarze cofnęli się głębiej. Trafiliśmy wprawdzie za sprawą Victora Delgado, ale kolejne dwie bramki przy naszej grze z lotnym bramkarzem zdobyli torunianie. Odpowiedzieliśmy jeszcze trafieniem Adriana Ramireza w końcowych sekundach spotkania. Nie zmieniło to jednak faktu, że z Kujaw wrócimy bez punktów.
FC REITER TORUŃ – RED DRAGONS PNIEWY 5:2 (1:0)
Bramki: Spychalski 18, 32, Sławkowski 31, Kollar 37, Fedyk 39 – Delgado 34, Ramirez 40
