
Miłe złego początki, Red Dragons po czterech minutach prowadził w stolicy już 2:0 po bramkach Damiana Gaja i Szymona Piaska ale potem bramki zdobywali już tylko gopsodarze. Szkoda straconej szansy bowiem przy prowadzeniu Smoków sytuacji na podwyższenie wyniku nie brakowało. AZS prowadził grę, długo utrzymując się przy piłce jednak niewiele z tej optycznej przewagi wynikało. Przy straconych golach zabrakło niestety koncentracji i do przerwy mieliśmy rezultat remisowy. Po zmianie stron, bardzo szybko pniewianie mieli na koncie pięć przewinień, niestety kilka wątpliwych, co mocno wpłynęło na przebieg boiskowych poczynań. Akademicy przeważający w sferze fizycznej sprytnie jednak wykorzystywali ten fakt. Decydujące losy meczu to trafinie Mateusza Olkowskiego dla warszawian na 3:2, który mocno uderzył po podaniu z autu. Młodzi gracze Red Dragons próbowali gry presingiem i stwotrzyli kilka znakomitych sytuacji ale po uderzeniach Michała Ozorkiewicza, Tomsza Gajewskiego znakomicie bronił bramkarz AZS-u, a po „bombie” Łukasza Frajtaga piłka zatrzymała się na poprzeczce. Wynik meczu ustalił Adam Grzyb na sekundy przed końcową syreną, który pokonał Damiana Gaja, grającego na pozycji lotnego bramkarza. W meczu zabrakło Adama Wachońskiego, który przebywa na zgrupowaniu kadry U-21, oraz Bartosza Burzyńskiego (obowiązki służbowe). Na koniec element humorystyczny, problemy z przeciekającym, niezamykającym się dachem w stolicy nie dotyczą tylko stadionu, bowiem na krwędziach hali były duże kałuże wody. Nagły atak zimy zaskoczył tym razem nie tylko drogowców, a piłka po każdym wyjściu na aut była mokra.
Kolejny mecz RD rozegrają za 3 tygodnie w Pniewach, a przeciwnikiem będzie Elhurt-Helios Białystok
