Porażka na koniec rundy w Chorzowie

Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy 5-1 (2-0)

Bramki: Mizgajski, Zastawnik, Świtoń, Gładczak, Seget – Frajtag

 

Początek wyjazdowego meczu w Chorzowie jak i cała pierwsza połowa nie wskazywały, że zakończymy to spotkanie wysoką porażką. Już w pierwszej akcji meczu, Adam Wachoński i Łukasz Frajtag znaleźli się praktycznie sami przed bramkarzem gospodarzy, ale nie sfinalizowali akcji bramką.

Podobnie doskonałych okazji nie wykorzystali chwilę później Patryk Hoły, a następnie znów Adam Wachoński. Szans na objęcie prowadzenia byłe zresztą dużo więcej i należałoby wymienić chyba cały skład tyle było okazji. Poczynania mocno utrudniała nam nawierzchnia do piłki ręcznej na jakiej grają i trenują na co dzień zawodnicy Clearexu, marne to jednak tłumaczenie, bo nie pierwszy raz graliśmy w tej hali. Jak to w sporcie bywa niewykorzystane sytuacje zwyczajnie się zemściły, bo po kapitalnym uderzeniu Macieja Mizgajaskiego, gospodarze objęli prowadzenie 1-0. Nie był to koniec nieszczęścia, bo na sekundy przed przerwą, błąd naszej defensywy wykorzystał Mikołaj Zastawnik i z dwubramkową stratą chodziliśmy do szatni.

Po zmianie stron musieliśmy zaatakować jeszcze odważniej, co ułatwiło grę miejscowym, którzy słabo radzą sobie w ataku pozycyjnym, czekając praktycznie na kontrę. Znakomitej sytuacji na bramkę kontaktową nie wykorzystał Mateusz Kostecki, a chwilę później przegrywaliśmy już 3-0, po dość przypadkowym zagraniu z rzutu rożnego. Czwarta bramka to kolejny błąd wykorzystany przez miejscowych, ale wówczas mecz dla nas praktycznie się skończył. Trener spróbował jeszcze gry z lotnym bramkarzem, ale jedynym tego skutkiem była utrata piątej bramki. W samej końcówce Łukasz Frajtag uderzeniem z przedłużonego rzutu karnego zdobył jeszcze gola honorowego.

Po serii świetnych występów w Chorzowie przyszła pora na pierwszą porażkę w tej hali. Mieliśmy jednak swoją szansę i przegrywamy to spotkanie na własne życzenie. Zawodnicy przeciwnika dysponowali większym potencjałem piłkarskim i przewyższali nas w indywidualnych umiejętnościach. Ten element okazał się kluczowy w przekroju całego spotkania, choć okazji do zdobycia gola stworzyliśmy sobie więcej niż rywale. Kończymy ta rundę z dorobkiem 12 punktów, co nie jest jakimś rewelacyjnym osiągnieciem, ale też nie stanowi tragedii. Przed nami od stycznia seria spotkań wiosennych i wszystko jeszcze jest możliwe, nawet awans do najlepszej szóstki, o który bardzo chcemy powalczyć w tym sezonie.                                                                          

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *