
Piast Gliwice – Red Dragons Pniewy 2:2 (2:2)
Bramki: Barański, Dewucki – Wachoński, Foltyn
fot. Michał Duśko
Wyjątkowo w piątek, późnym wieczorem rozegraliśmy kolejne spotkanie ligowe, na trudnym terenie w Gliwicach. Gospodarze są zespołem niepokonanym we własnej hali, a tylko Mistrzom Polski udało się zremisować w hali przy ulicy Jasnej 31. Początek meczu to prawdziwe trzęsienie ziemi – cztery bramki padały w krótkim odstępie czasowym. Szybko objęliśmy prowadzenie po sprytnym uderzeniu Adama Wachońskiego. Zasłonięty Łukasz Groszak musiał wyciągać piłkę z siatki. Odpowiedź Piasta była jednak natychmiastowa. Szybkie rozegranie piłki, Paweł Barański uderzył z czuba po ziemi, a delikatny rykoszet zmylił naszego bramkarza i zrobiło się 1:1. Podrażniony chyba tą sytuacją Maciej Foltyn, w następnej praktycznie akcji przejął piłkę w polu karnym, pobiegł przez całe boisko i uderzył mocno oraz precyzyjnie dając nam ponowne prowadzenie. Ten gol pokazał niesamowity kunszt i umiejętności naszego reprezentacyjnego goalkeepera, a bramkę tą można oglądać do znudzenia. Podrażnieni takim obrotem sprawy Ślązacy ponownie ruszyli do ataku. W indywidualnej akcji świetnie odnalazł się Dewucki, mocnym strzałem z szóstego metra doprowadzając do remisu. Do przerwy rezultat nie uległ już zmianie, mimo że okazji ku temu nie brakowało.
Druga odsłona nie byłą już tak efektowna jak pierwsza, ale spodziewaliśmy się, że trudy piątkowej podróży dadzą nam się we znaki. Zawodnicy realizowali skutecznie założenia trenera i starali się przede wszystkim nie stracić bramki. Piast osiągnął przewagę, w momencie kiedy mieliśmy na swoim koncie pięć przewinień. Co ważne po raz kolejny nasi futsalowcy pokazali ogromną dojrzałość i konsekwencję w grze. Wystarczyło to na wywiezienie punktu, który należy absolutnie szanować. Możemy się teraz w spokoju przygotowywać do kolejnego wyjazdowego wyzwania, jakie czeka nas za tydzień w Wieliczce. Dziękujemy w tym miejscu grupie kibiców, która pojawiła się w gliwickiej hali, dodając nam otuchy do walki.
