Awans do ekstraklasy futsalu drużyny Red Dragons Pniewy to ogromny sukces, aby tak się stało, młody pniewski zespół musiał przejść jednak trudną drogę. Prezentujemy zatem podsumowanie wydarzeń jakie miały miejsce w trakcie trwania tego historycznego dla Red Dragons sezonu.
Średnia wieku zespołu przed startem wynosiła 19,8 lat i była obok ekipy z Unisławia najmniejszą spośród wszystkich zespołów startujących w rozgrywkach ogólnopolskich. Do drużyny dołączyło dwóch nowych zawodników, znakomicie znany na arenie futsalowej bramkarz Maciej Foltyn oraz jak się potem okazało odkrycie sezonu Adrian Skrzypek, najskuteczniejszy strzelec zespołu.

Zapytany przed sezonem o cele, trener Łukasz Frajtag odpowiedział: ” Przede wszystkim dalszy rozwój sportowy, poprzedni sezon pokazał nam jak ciężko gra się w 1 lidze. Mamy nadzieję, że tym razem zgromadzimy trochę więcej punktów, ale przede wszystkim skupiamy się na jakości treningów oraz meczów. Na wyniki przyjdzie jeszcze czas. Nie podlega wątpliwości, że jakość naszej gry staje wzrasta, jednak młoda kadra powoduje, że nie zawsze mentalnie radzimy sobie z grą pod presją w meczu ligowym. Oby w tym sezonie głowy były chłodniejsze na boisku.”
Poniżej przedstawiamy podsumowanie całego sezonu, mecz po meczu:
Pierwszy pojedynek to spotkanie przed własną publicznością z AZS UW Warszawa. Ekipa ze Stolicy przyjechała do Pniew jako jeden z faworytów do awansu, czego przed startem nie ukrywali sami zainteresowani. Tego dnia na boisku niepodzielnie dominowali gospodarze a wynik 3:1(1:0) nie oddaje ogromnej przewagi jaką posiadali w tym pojedynku pniewscy futsaliści. Choć sam styl gry pozostawiał wiele do życzenia, widać było ogromne zaangażowanie i chęć pokonania wyżej notowanych rywali. Licznie zgromadzona publiczność w znakomitych humorach opuszczała halę sportowo-widowiskową.
{youtube}HvbRnB39Sa0{/youtube}
Kolejnym przeciwnikiem był Unisław Team Unisław, czyli doskonale znany rywal, niewygodny zresztą, co podkreślali przed meczem zawodnicy Smoków. Tym razem jednak atuty ofensywne, w postaci przede wszystkim Adriana Skrzypka, zadecydowały o pewnej wygranej Red Dragons 5:1(0:3). Oglądający z trybun ten pojedynek wysłannicy z Torunia, nie wierzyli chyba, że pół roku później mogą stracić punkty na tym parkiecie.
{youtube}LHhkkp4JhHU{/youtube}
Choć brzmi to trochę banalnie „sukces rodzi się w bólach”, tym razem tak dokładnie było. Red Dragons podejmował Vamos Gdańsk i po emocjonującym pojedynku przegrał w Pniewach 5:6(2:2). Nikt w klubie nie załamywał jednak rąk, celem nadal pozostawał rozwój zespołu a taka porażka mogła tylko mobilizująco wpłynąć na zawodników. Potwierdza to wypowiedź pomeczowa Adama Wachońskiego
” Mecz mógł się podobać kibicom. Szkoda, że przegrany, ale takie mecze też się zdarzają, musimy grać dalej. To jest nasz drugi sezon w 1 lidze i doświadczenia jeszcze trochę brak. RAz się wygrywa a raz przegrywa, wierzę, że kolejny mecz będzie już wygrany”
{youtube}aG7Ibr3IKjU{/youtube}
Wyjazd do Białegostoku to dla małego pniewskiego klubu zawsze jest duże wyzwanie logistyczno-organizacyjne. Dodatkowo ekipa ze stolicy Podlasia nie traci łatwo punktów szczególnie na własnym parkiecie, a już na pewno rzadko przegrywa. Tym bardziej zwycięstwo Smoków 4:2(1:0), dostarczyło zawodnikom jak i fanom zespołu sporo radości. Mecz miał kilku bohaterów, ale na słowa uznania zasłuży na pewno 16-letni Patryk Zdankiewicz, który pojawił się na parkiecie w miejsce kontuzjowanego grającego trenera Łukasza Frajtaga. Niesamowite rzeczy tego dnia wyczyniał w bramce Maciej Foltyn, a gole zdobywał Adrian Skrzypek.

Kolejny mecz to pierwszy poważny sprawdzian psychiczny dla pniewskiej młodzieży. Red Dragons podejmował bowiem ekipę z Torunia, która zdecydowanie przewyższała doświadczeniem a także poziomem organizacyjnym nasz młody zespół. Przed sezonem z grodu Kopernika dobiegały jednoznaczne sygnały, że celem zespołu jest awans do ekstraklasy. Trudno się temu dziwić, takie nazwiska jak Patryk Szczepaniak, Sylwester Kieper czy Nikola Morozov są doskonale znane fanom tej dyscypliny sportu. Bezpośrednią internetową relację z tego meczu przeprowadziła telewizja KP Sport. Osłabieni brakiem grającego trenera Łukasza Frajtaga gospodarze potrafili się jednak przeciwstawić bardziej znanym rywalom. Po zaciętym spotkaniu zwycięstwo Red Dragons Pniewy 1:0(1:0) stało się faktem. Była to jednak sporego kalibru niespodzianka, a w ekipie FC Toruń coś się „zacięło” i tak pozostało już do końca rozgrywek.
{youtube}s4Nl0cTsnC4{/youtube}
Wypowiedzi pomeczowe:
{youtube}hY8faZboX7o{/youtube}
Derby Wielkopolski czyli mecz KS Gniezno-Red Dragons Pniewy to pojedynek, który zawsze rządzi się swoimi prawami. Gospodarze dowodzeni wówczas przez Bartosza Łeszyka zaliczyli mały falstart w rozgrywkach i ten mecz miał być dla nich przełomem. Smoki przyjechali do pierwszej stolicy polski jako lider tabeli ale mimo wszystko faworytem raczej nie byli. Ostatecznie zwycięstwo odnieśli gospodarze 2:1(2:0) a zadecydowała o tym słaba w wykonaniu pniewian pierwsza odsłona. Niestety katastrofalnie tego dnia zawody prowadziła dwójka sędziowska, a niesłuszna jak pokazuje materiał video, żółta karta dla Adriana Skrzypka mogła mieć w końcowym rozrachunku duże znaczenie. Jak się jednak później okazało, była to ostatnia ligowa porażka Red Dragons w tym sezonie.
{youtube}l7kwWAKKBW0{/youtube}
Na koniec rundy pniewian czekało kolejne wyjazdowe spotkanie tym razem do Lubawy. W szeregach zespołu nadal brakowało kontuzjowanego Łukasza Frajtaga, a gospodarze na własnym parkiecie byli niepokonani. Tego dnia Constract jednak nie miał wiele do powiedzenia, przekonywujące zwycięstwo 5:1(3:0) w pełni oddaje to co działo się na boisku. Mimo ogromnej przewagi fizycznej rywala o wyniku zadecydowała taktyka, bramki zdobyte po stałych fragmentach i największy atut pniewian czyli obrona.
{youtube}TTTTzRT_ByI{/youtube}
Tabela po I rudzie prezentowała się następująco:

Korzystny układ rozstrzygnięć w innych spotkaniach spowodował, że Red Dargons przystępował do rundy rewanżowej jako lider w tabeli. Mimo to przewaga była niewielka, ekipa ze Stolicy miała stratę tylko czterech oczek i zamierzała ten mecz wygrać. AZS UW to groźny rywal a ewentualna wygrana nad Smokami pozwoliłaby akademikom na ponowne złapanie „wiatru w żagle”. Pniewianie jednak dobrze przepracowali czas między rundami, co zaprezentowali na parkiecie. Po heroicznym boju, wymianie ciosów i emocjonującym meczu, udało się wydrzeć zwycięstwo 4:3(2:1).
{youtube}IgkMDygjdNk{/youtube}
Po triumfie w Stolicy po raz pierwszy chyba zaświtała poważna myśl, że tą ligę można wygrać i zrobić coś, co wydawało się niemożliwe. Żeby tak się stało trzeba jednak było pokonać kolejna przeszkodę, czyli rewanż z Unisław Team. Tym razem pniewianie występowali w roli faworytów, co nigdy nie jest łatwe, jednak zwycięstwo 5:2(1:1) nie pozostawiło złudzeń. O wyniku zadecydowała znakomita druga połowa i świetna postawa Rafał Roja, który między słupkami zastąpił tego dnia Macieja Foltyna.
{youtube}ABTXx8hBO2k{/youtube}
Spotkanie w Gdańsku czyli pojedynek lidera z viceliderem, Vamos tracił tylko dwa punkty i zapowiadał walkę o zwycięstwo. Nie były to bezpodstawne zapowiedzi, bowiem gdańszczanie nie przegrali na własnym specyficznym obiekcie od początku powstania klubu. Kierownictwo Red Dragons potraktowało sprawę bardzo poważnie, ekipa udała się do trójmiasta dzień wcześniej, aby lepiej przygotować się do zawodów. Stawka pojedynku nieco paraliżowała poczynania zawodników na boisku, jednak to Smoki dłużej potrafiły utrzymać się przy piłce i sprawiały lepsze optyczne wrażenie. Niezawodny Adrian Skrzypek znalazł w końcówce meczu drogę do bramki rywali, a w swoim stylu rezultat na 2:0 ustalił Maciej Foltyn.
{youtube}npqJgOEqUjQ{/youtube}
Kolejny „wyjazd” tym razem do podrażnionych niepowodzeniami torunian miał już nieco luźniejszy charakter. Zupełnie inaczej mentalnie wyglądali pniewscy futsaliści przed spotkaniem, a korzystny rezultat w Białymstoku, gdzie Vamos wysoko przegrał jeszcze bardziej uspokoił atmosferę. Gospodarze praktycznie przez całe spotkanie grali wysokim pressingiem, jednak to nie ograniczyło poczynań ofensywnych Red Dragons. Mimo prowadzenia FC Toruń 1:0 po samobójczym trafieniu Michała Ozorkiewicza, potrafiliśmy odrobić straty i wyjść na prowadzenie 2:1. Wówczas niestety zawiodła skuteczność pod bramką rywali i nie udało się podwyższyć rezultatu. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w końcówce, kiedy to gospodarze doprowadzili do remisu 2:2 grając z lotnym bramkarzem.
{youtube}cZ-Fgc8bJcI{/youtube}
Trzy ostatnie pojedynki Red Dragons rozgrywał w Pniewach a do awansu potrzebował trzech punktów. Wygranie ligi przed sezonem wydawało się niemożliwe, bardziej jednak niemożliwe było roztrwonienie takiej przewagi. Już w pierwszym podejściu czyli ponownych derbach z KS Gniezno, gospodarze wygrali 4:2(2:0) i mogli wspólnie z kibicami świętować historyczny sukces. Smoki byli w tym meczu drużyną wyraźnie lepszą co przyniosło odzwierciedlenie w wyniku.
{youtube}sPgk6cZ-bDc{/youtube}
Ostanie dwa mecze czyli pojedynki z Elhurtem Elmet Helios Białystok 5:5(3:1) i Constractem Lubawa 3:2(2:0)zostały rozegrane kolejno w piątek i niedzielę czyli w krótkim odstępie czasowym. Widać było już w grze gospodarzy spore rozluźnienie, trudno się jednak dziwić młodym zawodnikom, którzy mimo wielu przeciwności potrafili sprostać wymagającym rywalom.
{youtube}04RZcvTkUbY{/youtube}
{youtube}H3TaOlABvjs{/youtube}
Historyczny dla Red Dragons Pniewy awans do ekstraklasy nie był zatem dziełem przypadku. Owszem pniewianie potrafili wykorzystać słabość i zawirowania w szeregach rywali, ale tabela nie pozostawia żadnych złudzeń. W ośmiozespołowej lidze przewaga 9 pkt nad drugim rywalem i znakomity bilans bramkowy są tego najlepszym dowodem. Nie przeszkodził też brak rytmu meczowego, na który narzekało wiele ekip, może dlatego, że głównym celem zespołu był o ciągłe podnoszenie swoich umiejętności na treningach. O sukcesie zadecydowała pasja, młody stabilny skład pozbawiony gwiazd i chęć indywidualnego rozwoju. Teraz przed pniewianami niezwykle trudne zadanie, jakim jest gra w ekstraklasie futsalu, która stanowi zupełnie inny świat i będzie kolejnym materiałem na dłuższą opowieść.
Końcowa tabela wygląda następująco:

