
Gwiazda Ruda Śląska – Red Dragons Pniewy 2:6(0:3)
bramki: samobójcza 2′, 27′, Roj 7′,16′, Błaszyk 23′, Frajtag 32′ – Hyży 26′, Krzymiński 26′
W tej rundzie na własnym parkiecie zanotowaliśmy katastrofalną passę porażek, nie dając kibicom zbyt wielu okazji do świętowania. Za to w meczach wyjazdowych na Górny Śląsk wiedzie nam się całkiem nieźle. Gwiazda Ruda Śląska była do tej pory prawdziwym katem naszego zespołu, stąd mobilizacja na ten pojedynek była ogromna. Od pierwszych minut zagraliśmy pewnie i konsekwentnie a na efekty długo nie trzeba było czekać. Najpierw Łukasz Frajtag uderzył z rzutu wolnego a lot piłki zmienił jeden z zawodników gospodarzy i objęliśmy prowadzenie 1:0. Następnie sygnał do walki dał nie kto inny, jak kapitan Michał Roj, który dwukrotnie sfinalizował akcje i do przerwy prowadziliśmy 3:0. Ambitnie grający zawodnicy Gwiazdy praktycznie nie zagrozili w tej części gry Maciejowi Foltynowi. Po zmianie stron, niewiele się zmieniło, nadal posiadaliśmy sporą inicjatywę. Kiedy Piotr Błaszyk trafił na 4:0 wydawało się, że jest praktycznie po meczu. Futsal to przewrotna gra i chwila dekoncentracji kosztowała nas utratę dwóch goli. Nie załamało to naszych zawodników, ale dodało większej mobilizacji. Najpierw wyszliśmy na prowadzenie 5:2, po kolejnym golu samobójczym, a rezultat na 6:2 ustalił Łukasz Frajtag. W końcówce spotkania trener oszczędził czwórkę zawodników zagrożonych karą pauzy za żółte kartki. Grając praktycznie szóstką w polu bezpiecznie staraliśmy się „dowieźć” końcowy wynik do końca. Zatem zła passa meczów z Gwiazdą Ruda Śląska została zakończona i to w momencie dość istotnym. W tabeli jesteśmy obecnie na ósmym miejscu, sezon zakończyć możemy nawet na siódmym, ale istnieje także możliwość, że zagramy w barażach o utrzymanie. Wszystko rozstrzygnie się za tydzień w ostatniej kolejce, gdzie zagramy w Gliwicach z Nbitem. Chcielibyśmy także podziękować za gościnę Hotelowi Prime w Bytomiu, gdzie po raz drugi w tym roku, w spokoju i komfortowych warunkach mogliśmy przygotowywać się do meczu.
