Nieudane pożegnanie z pniewską halą

Tym razem horroru nie było, happy endu też niestety nie. Na dziś po prostu taka drużyna jak Red Devils, zbudowana, nawet jak na polskie futsalowe warunki, za duże pieniądze, jest zespołem od nas lepszym. Na boisku finanse nie grają, ale od pierwszych minut goście zdecydowanie ruszyli do ataku pokazując jakim potencjałem dysponują. Musiało się to skończyć naszą stratą gola i tak było, po trafieniu Oleksandra Bondara zrobiło się 0:1. Nasi młodzi zawodnicy szybko jednak się otrząsnęli i z minuty na minutę stwarzali dużo sytuacji, ale świetnie bronił Kartuszyński, lub jak zawsze brakowało zimnej krwi, aby wykończyć akcję. Red Devils często uciekali się też do nieczystych zagrać i na 6 minut przed końcem pierwszej odsłony złapali 5 przewinień. Niestety kolejnego faulu nie było, a do przerwy przegrywaliśmy jedną bramką. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, goście bezpiecznie stali na swojej połowie, a my próbowaliśmy odrobić straty. W końcu się udało, świetna indywidualna akcja Szymona Piaska dała remis 1:1. Wówczas mieliśmy chyba decydujący moment meczu, Czerwone Diabły ponownie wyszły na prowadzenie kilkanaście sekund później, gola zdobył Marco Aurelio. Mimo naszej ambitnej gry piłka nie chciała wpaść do bramki, za to po raz kolejny trafił Bondar i sytuacja stała się bardzo trudna. Do końca spotkania wynik nie uległ  zmianie, grający trener Łukasz Frajtag spróbował jeszcze gry  z lotnym bramkarzem, ale i to nie pomogło. Cóż nie udało się po raz kolejny wygrać przed własną publicznością, która mimo niepowodzeń znów szczelnie wypełniła pniewski obiekt. Gramy jednak do końca i musimy poszukać punktów w ostatnich dwóch wyjazdowych spotkaniach z Gwiazdą i Nbitem.

 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *