Na przekór przeciwnościom losu

Red Dragons Pniewy – Solne Miasto Wieliczka

sobota, godzina 18:00

 

Tak złej sytuacji kadrowej, jak ta przed najbliższym spotkaniem ligowym z MKF Solne Miasto Wieliczka, nie mieliśmy jeszcze nigdy. Z gry wypadła praktycznie cała pierwsza czwórka, Adrian Skrzypek i Patryk Hoły pauzują za żółte kartki, Adama Wachońskiego czeka dłuższa przerwa, a nadal niepewny jest udział Macieja Foltyna. Grający trener Łukasz Frajtag ma ciężki orzech do zgryzienia, aby z pozostałej grupy futsalowców stworzyć na szybko dobrze funkcjonujący kolektyw. Dwie porażki na własnym parkiecie na pewno nie ułatwiają sprawy, ale nikt oczywiście nie załamuje rąk i każdy z zawodników zapowiada walkę od pierwszej do ostatniej sekundy. Mecz z Piastem okazał się nadzwyczaj nieszczęśliwy, ale gra jaką zaprezentowaliśmy długimi fragmentami wstydu nam nie przynosi. W futsalu nie przyznaje się jednak noty za styl, a punkty otrzymuje ten, kto zdobywa  więcej goli. Skuteczność od dawna jest naszą bolączką. Stwarzamy sobie mnóstwo sytuacji, ale brak szczęścia, czy nieporadność pod bramką rywala często są barierą nie do przebycia.

Solne Miasto odwiedziliśmy w listopadzie ubiegłego roku. Po pierwszej połowie prowadziliśmy nawet 1:2, tradycyjnie już marnując swoje szanse na „dobicie” przeciwnika. Po zmianie stron karta się odwróciła i to gospodarze ostatecznie zwyciężyli 6:3. Co ciekawe było to ich ostatnie zwycięstwo na własnym parkiecie. Tydzień później wygrali też w Chojnicach, a następnie zanotowali czarną serię dziewięciu meczów bez zdobyczy punktowej. W międzyczasie z posadą trenerską pożegnał się Krzysztof Kusia, ale niewiele to na razie zmieniło. Sytuacja ta pokazuje, że przeciwnik mający przysłowiowy nóż na gardle przyjedzie mocno zdeterminowany. Walka o utrzymanie będzie trwała do samego końca. My natomiast chcąc myśleć realnie o pierwszej szóstce musimy to spotkanie wygrać. Nie będzie to zadanie łatwe, dlatego musi nastąpić pełna mobilizacja, także ta na trybunach. Tym razem wsparcie kibiców może okazać się kluczowym elementem tego spotkania. Wielokrotnie już głośny doping  pomagał nam wydostać się z poważnych tarapatów, dlatego liczymy na was szczególnie w sobotni wieczór. Dodatkową motywacją niech będzie fakt, że jest to ostatniej nasze spotkanie w rundzie zasadniczej w hali OSIR-u, kolejne cztery pojedynki rozegramy na wyjeździe, a do Pniew powrócimy prawdopodobnie na początku maja. Poniżej prezentujemy skróty wspomnianego pierwszego meczu z Wieliczki.

 

 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *