Młodzieżowiec a Futsal Ekstraklasa

Wątek obowiązkowego młodzieżowca budzi emocje nie tylko w trawiastej PKO BP Ekstraklasie. Przepis, który został wprowadzony do Statscore Futsal Ekstraklasy dwa lata temu wciąż ma swoich zwolenników i przeciwników. Postanowiliśmy przejrzeć kadry meczowe poszczególnych klubów w poszukiwaniu młodzieżowców, a także zapytać trenerów, dziennikarzy, menadżerów i zawodników, co sądzą o kontrowersyjnym przepisie.

Na początek popatrzmy na regulamin rozgrywek Statscore Futsal Ekstraklasy. W artykule 32 punkcie 7 zawarty jest taki oto zapis:

„W meczu o mistrzostwo Futsal Ekstraklasy musi być wpisanych do sprawozdania sędziowskiego 2 (dwóch) zawodników młodzieżowych:

a) przyjmuje się, że zawodnikiem młodzieżowym jest zawodnik posiadający obywatelstwo polskie, który w roku kalendarzowym, w którym następuje zakończenie sezonu rozgrywkowego kończy 21 rok życia oraz zawodnik młodszy, tj. w sezonie 2020/2021 zawodnik urodzony w 2000 roku oraz zawodnik młodszy, a w sezonie 2021/2022 zawodnik urodzony w 2001 roku oraz zawodnik młodszy, itd.”

W późniejszych punktach i podpunktach odpowiednio jest to wytłumaczone, że w przypadku, gdy dany zespół nie posiada w swoim składzie młodzieżowca/ów, to odpowiednio umniejsza kadrę meczową z 14 zawodników do 12 lub 13.

W minionym sezonie 2021/22 ze statusu młodzieżowca mogli korzystać zawodnicy urodzeni w 2001 roku. Przeglądając kadry meczowe klubów byli to: Grzegorz Okuniewski (Constract), Orfeusz Jarożek (GI Malepszy Futsal Leszno), Damian Makowski (Fit-Morning Gredar Brzeg), Bartłomiej Gładyszewski i Dawid Kubiak (obaj Red Dragons Pniewy), Klaudiusz Lange (LSSS Team Lębork), Szymon Danilewicz (MOKS Białystok), Marcin Mianowicz (AZS UW Wilanów). Ci zawodnicy stracą ten status w nadchodzącym sezonie i będą już traktowani jako seniorzy. Co ciekawe połowa z nich to bramkarze. Pokazuje to, że niektóre kluby chciały „zabetonować” sobie jedno z miejsc młodzieżowca dla rezerwowego bramkarza, który z biegiem czasu został wprowadzany między słupki coraz śmielej – przykłady Okuniewskiego, Jarożka, Mianowicza czy Danilewicza.

A co, jeśli chodzi o przyszły sezon? Zawodnicy, którzy urodzili się w 2002 roku lub młodsi dostają jedno z miejsc w kadrze meczowej z urzędu. Patrząc na kluby Futsal Ekstraklasy, które brały udział w minionych rozgrywkach i zawodników, którzy dostawali swoje szanse na grę (albo po prostu na to, żeby znaleźć się w kadrze na dane spotkanie) to: Krzempek, Mura, Kosowski (Rekord), Sendlewski, Kornat (Constract), Janiszewski, Mazur (Piast), Niemczyk, Jankowski, Nadolski (Clearex), Betowski, Maciejewski (GI Malepszy), Babijczuk (Fit-Morning), Małycha (Red Dragons), Machałowski (Toruń), Formella (Lębork), Opatowski, Lach (Dreman), Gryko (MOKS), Offert, Górzyński, Opatowski (AZS UW), Taradejna, Turkowyd (Legia). W Red Devils, Górniku Polkowice i AZS-ie UG Gdańsk nie widać takich zawodników, ale w przypadku dwóch ostatnich klubów mowa o zespołach, które pożegnały się z rozgrywkami. W większości przypadków podani zawodnicy nie stanowili o sile zespołu, ale są i takie przypadki, że futsalista bronił się umiejętnościami i grał (m.in. Sendlewski, Jankowski, Lach, Turkowyd), bo był lepszy niż nie jeden senior.

Przejdźmy teraz do opinii różnych osób ze świata polskiego futsalu. Każda osoba otrzymała to samo pytanie: „Co sądzi o przepisie młodzieżowca, biorąc pod uwagę rozwój polskiego futsalu, reprezentację Polski, rozwój klubów, narzucania gry młodzieżowcami kosztem seniorów? Czy przepis powinien zostać czy należy go jakoś zmodyfikować?”

Dawid Grubalski (trener Constractu Lubawa):

Gra młodych zawodników i przekonywanie ich do uprawiania futsalu to podstawa do rozwoju dyscypliny i obowiązek każdego klubu oraz trenera. Zmierzam do tego, że czy taki przepis jest czy nie chcąc mieć zbilansowany zespół w interesie każdego jest mieć młodych graczy. Wracając jednak do sformalizowania jak to powinno wyglądać według mnie. Uważam, że powinna być dotacja dla klubów w zależności od poziomu rozrywkowego (Ekstraklasa x3, 1. liga x1, 2. liga x0,5) procentu zawodników ze statusem młodzieżowca w zespole(10% kwota x, 20% kwota y) oraz osiągniętego miejsca na koniec sezonu. Na podstawie tego na koniec sezonu kluby otrzymałyby wsparcie. Oczywiście, gdy jest to tylko 10-20% w zespole wsparcie powinno być symboliczne. Ale gdy procent takich zawodników sięga 40-50%, to powinno być bardzo wysokie, bo oznaczałoby to że Ci zawodnicy rzeczywiście są w grze.

Tomasz Trznadel (trener GI Malepszy Futsal Leszno):

Jeżeli chodzi o rozwój polskiego futsalu poprzez grę młodzieżowców to sądzę że jest to poważny problem i jakieś działania muszą być podjęte ale przepis aktualny nic nie wnosi. Młodzieżowiec może być w kadrze meczowej, ale nie musi. Może przebywać na boisku, ale wymogu takiego nie ma. Czyli tak na prawdę zespoły mogą jeździć na mecze bez młodych  w 12 osób – PZPN narzuca przepis, a sam w tym kierunku mało robi. Pozoruje tylko rozwiązanie problemu. Być może podobnie jak w piłce trawiastej Pro Junior System, który dawałby klubom gratyfikacje finansowe za grę młodzieżowców (ilość minut faktycznie zagranych) byłby skuteczny. Na trawie jest skuteczny, ale oczywiście PZPN musiałby to finansować… Powinno się wspierać kluby w rozwoju młodzieży finansowo i wtedy wymagać. Dla młodzieży powinny być organizowane rozgrywki ligowe, bo same MMP to za mało. Żaden młody zawodnik nie postawi na futsal, jeżeli nie będzie miał regularnego grania przez cały rok. Ale tak, jak napisałem wyżej, nie może to być tylko na koszt klubów. Reasumując: wspierać finansowo kluby w możliwość rozwoju młodych zawodników i wtedy wymagać.

Paweł Budniak (zawodnik Rekordu Bielsko-Biała):

Uważam, że ograniczenia zawsze będą dla kogoś krzywdzące. Ten przepis powoduje, że młody zawodnik jest w składzie, ale i tak nie musi zagrać nawet jednej minuty. Powinno się stworzyć jak najwięcej możliwości do gry, lecz nie kosztem innych zawodników. Na pewno kluby, których młodzieżowcy zaliczają minuty powinny być dodatkowo nagrodzone. Najważniejsze, aby młody zawodnik grał, a nie siedział na ławce, dlatego 1. liga powinna być pełna zdolnej młodzieży, w której rozgrywając pełne spotkanie wyróżniający się zawodnik będzie szybciej gotowy na rywalizację w Ekstraklasie.

Jarosław Patałuch (trener Dremana Komprachcice Opole):

Przepis o młodzieżowcu w Futsal Ekstraklasie jest bardzo problematyczny. Z jednej strony rozumiem działania PZPN, który chce, żeby kluby poprzez angażowanie młodzieży szkoliły przyszłych reprezentantów, ale z drugiej strony ogranicza liczbę miejsc dla zawodników którzy naprawdę mieliby szansę grać. Przepis ten w mojej ocenie wyprzedza poziom organizacyjny miejsca, w którym aktualnie znajduje się polski futsal o min. 10 lat. Intencje PZPN są dobre, ale problem znajduje się w innym miejscu. Proszę przeanalizować, ilu młodzieżowców w poprzednim sezonie grało regularnie i skąd Ci zawodnicy się wywodzą. To są zawodnicy tacy jak Kacper Sendlewski, Miłosz Krzempek, którzy swoją drogę przechodzili w świetnie prosperujących akademiach przy pierwszym zespole oraz Filip Turkowyd, Kacper Opatowski, Dawid Lach, Maciej Mazur, Dominik Jankowski czy Albert Betowski, którzy znaleźli się w futsalu dzięki turniejom o MMP oraz pasji trenerów pod skrzydła które trafili. Proszę zauważyć, że to jest tylko kilku zawodników, a spośród nich tylko tak naprawdę pięcioro mogło liczyć na regularną grę, a przypomnę że klubów w Futsal Ekstraklasie jest 16. Nie oszukujmy się, młodzi zawodnicy, którzy posiadają umiejętności do gry na takim poziomie z reguły liczą jeszcze na „zrobienie kariery” w piłce nożnej. Niektórzy z nich nawet nie wiedzą, co to jest futsal. Tutaj widzę problem. Jeżeli będziemy skupiać się tylko na klubach futsalowych i liczyć że wyszkolą nam przyszłych reprezentantów, to brniemy w ślepą uliczkę. Szukamy jakiś dziwnych rozwiązań, „kopiujemy” z piłki nożnej, która jest na całkiem innym poziomie organizacyjnym w stosunku do futsalu, rzekłbym nawet na innej planecie. Proszę porównać, ile jest akademii w piłce nożnej, a ile klubów szkoli chociaż w jakimś małym okresie grę i technikę futsalu.  A wystarczy tylko czerpać z wypracowanych wzorców od najlepszych – Portugali i Hiszpanii. Tam kluby szkolą do 12 roku życia wszystkie dzieci korzystając z futsalu. Trenerzy w tych krajach dobrze wiedzą, że dzięki futsalowi dziecko szybciej się rozwija piłkarsko, bo w każdym treningu ma co najmniej 5-krotnie częściej kontakt z piłką oraz musi podejmować decyzje 4 razy szybciej niż w piłce nożnej. W wymienionych krajach rozgrywki futsalu są rozbudowane od najmłodszych grup wiekowych, dzięki czemu nawet po przejściu w wieku 12 lat dziecka do „dużej” piłki ono wie co to futsal i ma wybór. Tu widzę problem, popularyzacji dyscypliny od najmłodszych lat, niechęci trenerów do grania na hali w okresie zimowym, a jak już grają to piłką do gry na trawie. Uważam, że powinniśmy zacząć od tworzenia lig dla najmłodszych grup, które w okresie zimowym mogły by grać na hali, a dzięki temu w przyszłości naturalnie zyskalibyśmy wielu świetnych zawodników. Tak ten proces byłby długi, ale tylko budując solidne podstawy można coś osiągnąć. Aktualne działania oceniam jako doraźne i nie dające nic obu stronom.

Rafał Franz (dyrektor sportowy Piasta Gliwice):

Nie znam drugiego kraju na świecie, w którym obowiązuje taki przepis. Ja osobiście odbieram go bardzo niekorzystnie. Jestem zwolennikiem działań, które mają zachęcać, a nie ograniczać. Komisja Futsalu powinna podjąć działania, aby jak najszybciej ten przepis zlikwidować. Jestem zwolennikiem reformy rozgrywek młodzieżowych, które w mojej ocenie już dawno wyczerpały swoją formułę. Każdy powinien mieć wolność w podejmowaniu decyzji o formule i strukturze działania klubu. Polska reprezentacja nie ma problemu z dopływem zawodników. Ma inny problem, o którym już od dawna mówi duża cześć środowiska futsalowego w Polsce. Podkreślam jeszcze raz, bierzmy przykład w szkoleniu, przepisach z najlepszych ośrodków na świecie, a nie ustalajmy zasad przy bankietowym stole.

Jakub Mikulski (redaktor futsal-polska.pl):

Nie mam złudzeń, że przepis ten doprowadzi do eksplozji szkolenia futsalowego w Polsce. Zresztą sceptycznie podchodzę do samego konceptu stricte futsalowego szkolenia zawodników młodzieżowych. Nasze środowisko lubi podpierać się przykładami Messiego i Ronaldo, którzy za młodu grali w futsal, ale zapomina, że najwięksi, Falcao czy Ricardinho byli niespełnionymi piłkarzami trawiastymi. Ale jest też druga strona medalu – mam wrażenie, że bez tego przepisu ekstraklasa byłaby całkowicie zabetonowana, jeśli chodzi o polskich zawodników. Wystarczy rzucić okiem na statystyki – w sezonie 2021/22 mieliśmy 34 nowych (lub powracających) obcokrajowców, przy zaledwie 6 transferach z I ligi. Nie licząc Górnika Polkowice, tylko trzech seniorów z Polski zadebiutowało w futsalu i odegrało rolę większą niż marginalną – Michał Knajdrowski z Legii, Grzegorz Makal z MOKS-u i Szymon Konieczny z Brzegu. To skąd ma się brać świeża krew? Można analizować, czy gdyby nie przepis, taki Orfeusz Jarożek dostałby swoją szansę. On pewnie tak. Ale z całą pewnością byłyby i takie kluby, które z przyjemnością by dopełniły składy do czternastki kolejnymi obcokrajowcami lub ogranymi już nazwiskami z Polski. Nawet optymistycznie zakładając, że podnosiliby oni poziom, to odbywałoby się to kosztem podcinania korzeni.

Łukasz Frajtag (trener Red Dragons Pniewy):

Jestem przeciwnikiem jakichkolwiek regulacji w tej materii ze strony PZPN i narzucania klubom, kim mają grać. Piłka trawiasta pokazuje, że to głupi przepis. Tyle tylko, że tam funkcjonuje system Pro Junior System i kluby mają korzyść finansową z tego tytułu. Gdyby tej korzyści nie mieli, to pewnie poparcie z ich strony dla tego rozwiązania byłoby zerowe. W drużynie seniorskiej powinni grać najlepsi, a nie uprzywilejowani wiekiem. PZPN powinien zająć się rozwojem naszej dyscypliny, promowaniem jej w szkołach, organizacją rozgrywek młodzieżowych, turniejów lokalnych, wspieraniem klubów w pracy z dziećmi i młodzieżą. Wówczas nie będzie problemu braku młodych zawodników. Teraz to wygląda jakby PZPN chciał osiągnąć szybki rezultat, poprzez kluby, nie dając nic w zamian. Prace powinno się zaczynać na dole „piramidy” a nie na jej szczycie. Czekamy zatem na rozwiązania, które realnie pchną naszą dyscyplinę, a nie pomysły spisane na kolanie. Proponuję, aby w futsalu wprowadzić coś na zasadzie CLJ, finansowane na tych samych zasadach, co w piłce trawiastej. W środowisku futsalu wiele osób chciałoby takiego formatu rozgrywek. Tylko, że tak jak wspomniałem, nie może być tak, że wszystko finansują kluby, na które zrzuca się trochę zbyt mocno odpowiedzialność i obowiązek rozwoju dyscypliny, a zwłaszcza szkolenia młodzieży.

Udało się zebrać siedem opinii z różnych części Polski, a przede wszystkim są to opinie klubów, które w minionych rozgrywkach wiodły prym i zakończyły sezon na czołowych miejscach. Głównie są to głosy trenerów, których ten przepis bezpośrednio dotyczy z racji tego, że to na nich spoczywa dobór składu na poszczególny mecz. Opinie pod jednym względem są jednoznaczne – wszyscy chcą dobrze dla rozwoju polskiego futsalu i zgodnie powtarzają, że coś w tej materii faktycznie trzeba zrobić, aby zachęcić dzieci i młodzież do gry w futsal. PZPN chce dobrze, ale do końca nie wie, jak się za to zabrać. Jednak forsowanie przepisu gry młodzieżą kosztem seniorów, który to przepis jest wzięty z trawiastej Ekstraklasy nijak nie można przekładać na futsal. W trawiastej piłce istnieje system Pro Junior System, który finansuje kluby, z kolei w Statscore Futsal Ekstraklasie narzucono wstawianie do kadry meczowej zawodników młodzieżowych. W trawiastej piłce (przynajmniej do tej pory) było tak, że zawodnik musiał znajdować się na boisku, a futsalu jest to wciąż dobrowolne i zawodnicy mogą być przyspawani do ławki albo po prostu nie jechać na mecz, a kadra meczowa zespołu uszczupli się do posiadania dwóch „czwórek”, co dla większości klubów nie jest problemem. Kluby podawały różne rozwiązania, jak: rozgrywki dla młodzieży, tworzenie lig dla najmłodszych grup, ale i tak wszystko sprowadza się do pieniędzy. PZPN wymaga, ale sam niewiele pomaga klubom w finansowaniu tego przepisu.

 

Mateusz Nizio