
Wielokrotnie piszemy o młodzieży w Red Dragons. Słynne stwierdzenie o najniższej średniej wieku stało się już lokalnie pewną formą żartu. Fakty jednak potwierdzają naszą teorię, a być może w najbliższym czasie szansę gry dostanie następne pokolenie młodzieży, która zbiera doświadczenie w rozgrywkach MMP oraz drugiej lidze. Chcielibyśmy bliżej przedstawić naszego najmłodszego obecnie zawodnika Patryka Zdankiewicza, który w styczniu tego roku skończył 20 lat. Do zespołu dołączył dokładnie w 2012 roku, mając raptem lat 15 i po krótkim okresie treningów od razu dostał szansę gry w I lidze, jak i w finałch MMP U21 rozgrywanych w Białymstoku. Słynna już dla nas impreza na Podlasiu zakończyła się w ćwierćfinale, gdzie po rzutach karnych odpadliśmy z późniejszym Mistrzem Polski, KS Gniezno. Co ciekawe w ekipie z pierwszej Stolicy Polski, grali wówczas Piotr Błaszyk (rocznik 93), oraz Oskar Stankowiak (95). Patryk, mimo że był wówczas chyba najmłodszym uczestnikiem tej imprezy, grał w każdym spotkaniu walnie przyczyniając się do sukcesu. Wspomniana seria rzutów karnych na pewno na długo pozostała w głowie młodego futsalowca, który podszedł, jako ostatni i niestety bramkarz szczęśliwie wyczuł jego intencje. Oczywiście pojawiły się łzy, moment załamania, ale jego największą siłą jest opanowanie emocji, dlatego długo tego nie rozpamiętywał. Nasz sezon w pierwszej lidze nie należał wówczas do udanych, ale był to jeden z elementów wkalkulowanych w budowę zespołu. Sezon później 2012/2013 skupiliśmy się głównie na rozgrywkach pierwszoligowych, a bohater naszej opowieści niestety długo nie dostawał szansy na grę od trenera, ale w drugiej części sezonu był już ważną boiskową postacią w naszej ekipy. Na początku pierwszego sezonu w ekstraklasie pełnił rolę jokera. Pojawiał się głównie w sytuacjach, kiedy graliśmy z lotnym bramkarzem. Pierwszego gola zdobył w dokładnie 29.11.2014 przeciwko AZS UG Gdańsk, na trudnym terenie rywala, poniżej skrót tego spotkania.
Kolejnym pamiętnym dla tego młodego człowieka wydarzeniem była zapewne bramka, jaką zdobył w wygranym meczu 9:1 przeciwko AZS UŚ Katowice. Było to bowiem dokładnie w 18. urodziny Patryka. Przeciwnik też nie byle jaki, bo dowodzony przez Błażeja Korczyńskiego, a w bramce Rafał Krzyśka, ówczesny pierwszy goalkeeper Reprezentacji Polski. Spokój i opanowanie z jakim to zrobił wprawiły w zachwyt pniewskich kibiców, dla których od zawsze należy do ulubieńców.
W tym sezonie długo nie mógł przebić się do składu, ale praktycznie od początku 2017 roku regularnie dostaje szansę gry. Pierwszego gola zdobył w pamiętnym „telewizyjnym” spotkaniu, z AZS UG Gdańsk. Być może ma jakiś patent na drużynę z Trójmiasta? Niemniej precyzyjny strzał lewą nogą na pewno zrobił pozytywne wrażenie, a publika jak zawsze wpadła w szał radości.
W smutnym dla nas ostatnim spotkaniu w Głogowie dorzucił kolejne trafienie, w dwóch sytuacjach był raczej faulowany w polu karnym, ale arbitrzy nie dopatrzyli się przewinienia. Na pewno sporo pracy przed nim, jeśli chodzi o motorykę i przygotowanie fizyczne. To dwa elementy, które w naszej ekstraklasie niezwykle siłowej, stanowią podstawę do dalszej pracy. Niemniej, choć wymagają one sporo wysiłku, są stosunkowo najłatwiejszym elementem do poprawy. Trudniej nauczyć zawodnika techniki, sposobu poruszania się, oraz inteligencji boiskowej. Te ostatnie cechy są na pewno największym atutem Patryka. Wierzymy, że w krótkim okresie czasu zastąpi on w składzie grającego trenera Łukasza Frajtaga, który sam podkreśla, że coraz trudniej pogodzić mu rolę szkoleniowca i zawodnika.
