Zakończył się nasz drugi sezon w Futsalekstraklasie, ostatecznie uplasowaliśmy się na 7 miejscu w tabeli i jest to wynik na miarę naszych obecnych możliwości sportowo-organizacyjnych. W debiucie przed rokiem, zajęliśmy czwarte miejsce, co na pewno rozbudziło apetyty wśród kibiców, które przed rozpoczęciem rozgrywek tonował szkoleniowiec Łukasz Frajtag:
„Zawsze gra się o najwyższe cele, na starcie wszyscy mają równe szanse. W poprzednim sezonie osiągnęliśmy maksimum tego, co było do osiągnięcia, przy naszych warunkach osobowych, finansowych itp. Jednak przestrzegam pniewskich kibiców przed zbyt wygórowanymi oczekiwaniami wobec Red Dragons. Powtórzyć ten sukces, to rzecz prawie niemożliwa. My chcemy się spokojnie utrzymać w lidze, a boisko wszystko zweryfikuje. Jeśli dobrze przepracujemy cały sezon i unikniemy kontuzji to wszystko jest możliwe. Ja mam nadzieję, że obejdzie się bez niepotrzebnych nerwów w końcówce sezonu, oraz w końcu odbijemy się od finansowego dna, w którym się obecnie znajdujemy. Mamy dość trudny terminarz ponieważ, w pierwszej rundzie gramy aż 7 spotkań we własnej hali, a w drugiej tylko 4. Zrobimy jednak wszystko żeby na każdym, meczu dać kibicom mnóstwo pozytywnych emocji oraz radości”.
Te słowa były w pewnym stopniu prorocze. Końcowy rezultat pokazuje, że cel został osiągnięty, jednak nie obyło się bez napięć i emocji. Na taki stan rzeczy wpływ miały na pewno mecze rozgrywane w Pniewach. Poniżej prezentujemy tabelę uwzględniającą tylko spotkania „domowe”:

Początek rundy nie wskazywał, że problemem w pewnym momencie staną się mecze toczone na własnym parkiecie. Wygraliśmy z KGHM Euromaster Chrobry Głogów 4:2, AZS UŚ Katowice 3:1, zremisowaliśmy 1:1 z Rekordem Bielsko-Biała, pokonaliśmy ponadto Clearex Chorzów 5:3 i GAF Omega Gliwice 2:1. Niestety wówczas coś się zacięło, przyszły nieoczekiwane ale bardzo bolesne porażki z Gwiazdą 2:3 i Nbitem 1:3. Choć na koniec pierwszej rundy byliśmy dokładnie na siódmym miejscu, to perspektywa siedmiu meczów wyjazdowych w nowym roku nie napawała optymizmem. Tym bardziej, że na wyjazdach biorąc pod uwagę tylko rezultaty, było tragicznie pięć kolejnych porażek. Obraz ten był nieco zamazany, przegraliśmy w Toruniu, Szczecinie, Zduńskiej Woli, Chojnicach, czyli miejscach łagodnie mówiąc trudnych. Sprawy nie ułatwiała też poważna kontuzja Oskara Stankowiaka, dla którego sezon zakończył się bardzo szybko. Dodatkowo między słupkami na kilka spotkań zabrakło kontuzjowanego Macieja Foltyna, a w pierwszej rundzie praktycznie nie grał Michał Roj.
Nowy rok rozpoczęliśmy fatalnie wysoko 4:0 przegrywając, w Głogowie. Później jednak rozpoczęliśmy tournée po Górnym Śląsku, a efekt tego możemy podziwiać w poniższej tabeli uwzględniającej tylko mecze wyjazdowe w całych rozgrywkach. Jeśli spojrzeć tylko na drugą rundę rozgrywek, to w meczach wyjazdowych uplasowaliśmy się w ścisłej czołówce ligi.

Pierwszy ciężki bój w Katowicach zremisowany 4:4 pokazał, że nasz zespół ma charakter i mimo młodego wieku potrafi sprostać wyzwaniom. Kluczowy był jednak pojedynek w Chorzowie, gdzie konsekwencja w grze, oraz odrobina szczęścia pozwoliły nam zainkasować komplet punktów. W samej końcówce rozgrywek, triumfowaliśmy w Gliwicach z GAF-em, oraz ostatnich dwóch meczach w Rudzie Śląskiej i ponownie w Gliwicach, tym razem z NBIT-em. Można oczywiście snuć teorie, co by było gdyby, nie porażki w ostatnich sekundach u siebie z FC Toruń i Pogonią Szczecin, czy fatalne przegrane z Gwiazdą i Nbitem. Tak jednak wygląda walka w Futsalekstraklasie, gdzie nie ma słabych przeciwników, a praktycznie każdy nasz mecz toczony był o dużą stawkę. W przyszłości mamy nadzieję, że uda się uniknąć dramatycznej końcówki sezonu i dużo wcześniej będziemy spokojni o pozostanie w futsalowej elicie.
