
Walczyliśmy do ostatnich sekund, ale ostatecznie z parkietu wrócimy pokonani. Przegraliśmy 2:3 (0:3) z Constractem Lubawa mając swoje szanse na wyrównanie w ostatnich sekundach spotkania.
Do Lubawy udaliśmy się bez kontuzjowanego Christiana Rodrigueza oraz od dłuższego czasu nieobecnych Patryka Hołego i Huberta Klatkiewicza. Brak Hiszpana był wyraźnie odczuwalny – w poprzednich spotkaniach Rodriguez należał do najważniejszych postaci naszego zespołu, a w meczu z Legią zanotował dwie bramki i dwie asysty.
Początek spotkania należał do gospodarzy. Przewaga Constractu została udokumentowana już w piątej minucie, gdy Pedrinho bezlitośnie wykorzystał błąd przy wyprowadzeniu piłki. Gdy przy takim wyniku postanowiliśmy odważniej zaatakować w ataku pozycyjnym, rywale dwukrotnie to wykorzystali. Adriano Lemos i Kacper Sendlewski zapewnili swojemu zespołowi bezpieczne prowadzenie, które utrzymali do końca pierwszej połowy.
Jak się później okazało, wynik 3:0 wcale nie był bezpieczny. Dwie minuty po wznowieniu gry Oskar Stankowiak zdecydował się na uderzenie z dystansu – piłka po rykoszecie wpadła do siatki obok interweniującego Goziego. Dla naszego zawodnika było to drugie z rzędu spotkanie ze zdobytą bramką.
W kolejnych minutach dążyliśmy do zdobycia kontaktowego trafienia, jednak należy oddać, że świetnie w bramce spisywał się Guilherme Gomes. Brazylijski golkiper wielokrotnie ratował nas przed utratą kolejnych goli. Na sześć minut przed końcem sędziowie podyktowali rzut karny, który pewnie wykorzystał Mateusz Kostecki. Mimo ambitnej końcówki nie udało się doprowadzić do wyrównania i do Pniew wracamy bez punktów.
Kolejne spotkanie już w niedzielę – w naszej hali podejmiemy AZS UŚ Katowice, który dziś zremisował z Rekordem Bielsko-Biała.
CONSTRACT LUBAWA – RED DRAGONS PNIEWY 3:2 (3:0)
Bramki: Pedrinho 5’, Adriano Lemos 12’, Sendlewski 16’ – Stankowiak 22’, Kostecki 34’
