Czerwone derby na remis

Red Devils Chojnice – Red Dragons Pniewy 3-3 (1-2)

Bramki: Wojciechowski, Wardowski, Kaźmierczak – Hoły, Skrzypek, Wachoński

Mecze w końcówce sezonu z drużynami walczącymi o utrzymanie nie należą do łatwych i po raz kolejny się o tym przekonaliśmy. Co z tego, że w przekroju całego spotkania byliśmy zespołem lepszym, dojrzalszym, prowadzącym grę i stwarzającym sobie więcej okazji, skoro mecz zakończył się remisem. Początkowe minuty były bardzo spokojne. Nikt nie chciał się odkryć i czekał na błąd rywala. Pierwszy popełnili gospodarze, a prezent wykorzystał Patryk Hoły dając nam prowadzenie 0:1. Nie cieszyliśmy się byt długo, bowiem Sebastian Wojciechowski doprowadził do wyrównania, po naszym gapiostwie w trakcie wykonywania rzutu wolnego. Na szczęście ta sytuacja tylko podrażniła naszych zawodników, którzy zaatakowali jeszcze śmielej. Niestety szybko złapane pięć przewinień nakazywały większą ostrożność w grze. Mimo to zdołaliśmy wyjść po raz drugi na prowadzenie. Kapitalną indywidualną akcją popisał się Adrian Skrzypek, pokonując Kartuszyńskiego, mocnym uderzeniem. Do szatni schodziliśmy zatem z minimalnym prowadzeniem.

Po zmianie stron nadal byliśmy stroną dominującą na boisku, ale brakowało niestety wykończenia klarownych sytuacji. Za to w 24. minucie chojniczanie wykonywali kolejny rzut wolny. Piłka szczęśliwie po odbiciu się od słupka spadła pod nogi jednego z zawodników i ponownie mieliśmy remis. Byliśmy zmuszeni do jeszcze większego podkręcenia tempa i szybszej gry. Wreszcie w 30. minucie świetny kontratak na gola zamienił Adam Wachoński i wydawało się, że tym razem nic złego się już nie przytrafi. Czerwone Diabły w końcówce zaryzykowały grę z lotnym bramkarzem, ale nie stworzyli sobie żadnej dogodnej sytuacji. Niestety w na 7 sekund przed końcem piłka przypadkowo odbiła się od ręki Michała Roja, a że sytuacja miała miejsce w polu karnym, gospodarze uderzali z szóstego metra. Gola na wagę remisu zapewnił miejscowym Kaźmierczak, a w ostatniej sekundzie po świetnym uderzeniu Adriana Skrzypka, bramkarz Kartuszyński wykazał się znakomitym refleksem i podział punktów stał się faktem.

Po meczu widoczne było rozgoryczenie na twarzy naszych zawodników, którzy pozostawili tego dnia na boisku sporo zdrowia. Nie mogliśmy po raz kolejny zagrać w optymalnym zestawieniu. Oprócz Oskara Stankowiaka i Patryka Zdankiewicza, nie wystąpili Łukasz Frajtag, a tylko na moment pojawił się Piotr Błaszyk. Miejmy nadzieję, że na ostatnie spotkanie w Katowicach wszyscy już będą do dyspozycji trenera. Sytuacja w tabeli jest arcyciekawa. Awansowaliśmy bowiem na szóste miejsce w tabeli, ale teraz potrzebujemy zwycięstwa z AZS-em, aby tą lokatę utrzymać. Scenariuszy jest zresztą więcej, ale poinformujemy o nich innym razem. Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie. O te przede wszystkim w sporcie chodzi. Po raz kolejny dziękujemy grupie naszych kibiców, która nawet w Wielką Sobotę pojawiła się w Chojnicach. 

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *