
Red Dragons Pniewy – FC Toruń 3-4 (1-1)
Bramki: Solecki, Wachoński, Skrzypek – Kriezel 2, Cyman, Elsner
Nikt, kto wybrał się w niedzielne popołudnie do pniewskiej hali OSIR-u nie narzekał na brak emocji i nudę. Od pierwszej minuty oba zespoły stworzyły doskonałe sportowe widowisko, pełne emocji i zwrotów akcji. Niestety po raz kolejny dramatyczny mecz zakończył się ostatecznie naszą porażką.
Pierwsi gola w tym spotkaniu zdobyli goście. Tomasz Kriezel przedarł się lewą stroną i w trudnej sytuacji mocnym uderzeniem zaskoczył Jakuba Bydycha. Nasz zespół zareagował bardzo szybko. Dobry pressing, przechwyt piłki i Dominik Solecki dopełnił formalności. Jeszcze przed przerwą Mateusz Kostecki trafił w słupek z przedłużonego rzutu karnego i do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 1:1.
Na początku drugiej połowy Adam Wachoński przeprowadził doskonałą indywidualną akcję i sprytnie uderzył na 2:1. Kolejne minuty to festiwal niewykorzystanych przez nas okazji. Po raz kolejny doskonale bronił Nicolae Neagu, któremu pomagało często obramowanie bramki. Za to torunianie wykorzystali gapiostwo w naszej obronie i wyrównali na 2:2. Nie był to koniec nieszczęść, bo chwilę później Elsner uderzył z dalszej odległości i zrobiło się 2:3. Kibice wzmogli doping, mobilizując zawodników do walki i Adrian Skrzypek doprowadził do remisu. Na niespełna trzy minuty przed końcem, arbiter dopatrzył się szóstego przewinienia naszej drużyny. Przedłużony rzut karny pewnie wykonał Tomasz Kriezel i znów ekipa z grodu Kopernika prowadziła. Mimo dobrej gry z lotnym bramkarzem nie potrafiliśmy już odwrócić losów meczu.
Dobra gra i wola walki, mimo sporych problemów kadrowych, okazały się niewystarczające żeby urwać wiceliderowi choćby punkt. Teraz nastąpi trzytygodniowa przerwa, po której czeka nas wyjazd na spotkanie z Piastem Gliwice.
