„Charakteru nie da się kupić” – rozmowa z kapitanem ekipy U-20

Młodzi zawodnicy Red Dragons wracają z Bochni, gdzie odbyły się Mistrzostwa Polski Futsalu U-20. Z kapitanem zespołu, Pawłem Hirszfeldem, rozmawialiśmy o wrażeniach z turnieju i o tym, jak wyglądał turniej z ich perspektywy.

 

Redaktor) Gdybyś miał w skrócie podsumować Wasz występ w miniony weekend, to jakbyś go określił?

 

Paweł) Na pewno turniej w Bochni każdy z nas zapamięta na długo. Udowodniliśmy, że potrafimy wznosić się na wyżyny naszych możliwości i że warto nam zaufać. Może ćwierćfinał dla niektórych to żaden sukces, jednak dla nas fakt, że po takich przeciwnościach losu wyszliśmy z grupy to świetne uczucie i powód do dumy.

 

Red.) W swoim pierwszym meczu w piątek wyszarpaliście remis w starciu z FC Kartuzy, jednak po meczu czekała na Was niemiła niespodzianka w postaci walkowera, bowiem Mateusz Górny nie był wpisany do protokołu. Jak zareagowaliście na tę wiadomość?

 

Paweł) Po meczu bardzo się cieszyliśmy z wyszarpanego remisu. Gdy usłyszeliśmy, że jeden z panów z PZPN-u mówi coś o nieuprawnionym zawodniku, wiedzieliśmy, że to może skończyć się walkowerem. Tak też się stało, ale my nie załamaliśmy się. Powiedzieliśmy sobie, że wyjdziemy z tej grupy, choć podejrzewam, że nawet niektórzy z moich kolegów z boiska w to nie wierzyli.

 

Red.) Potem było już tylko lepiej. W sobotę odpowiedzieliście najlepiej jak mogliście zwycięstwem 2-1 nad drużyną z Berlandu Komprachcice. Wtedy czuliście już, że awans będzie Wasz?

 

Paweł) Absolutnie nie. Po meczu z Berlandem wykonaliśmy dopiero pierwszy krok do awansu. Nasze morale poszło w górę, naprawdę uwierzyliśmy, że to się może udać. Te chwile bardzo nas do siebie przybliżyły, staliśmy się prawdziwą futsalową rodziną. W meczu z Berlandem to było widać. Każdy dał z siebie wszystko i do awansu brakowało nam remisu z AZS UMCS Lublin (w przypadku wygranej drużyny z Komprachcic w meczu z FC Kartuzy).

 

Red.) Siedziało Wam z tyłu głowy przed meczem z AZS-em UMCS Lublin, że remis daje Wam awans? Dało się to odczuć oglądając mecz.

 

Paweł) No tak, remis dawał nam awans a drużynie z Lublina pewne pierwsze miejsce w grupie. Jednak w tym meczu swoje też trzeba było wybiegać i wywalczyć. Wiedzieliśmy, że nie możemy stracić bramki. Tak też się stało, a my mogliśmy się cieszyć z awansu.

 

Red.) Znowu nie udało się awansować w starciu ćwierćfinałowym i ponownie pogromcą Red Dragons okazała się drużyna z Bochni. Czego brakowało do awansu do półfinału?

 

Paweł) Odrobiny szczęścia. Mieliśmy wystarczająco dużo sytuacji, szczególnie w drugiej połowie by strzelić bramkę. Może tak jak szczęścia zabrakło trochę „chłodnej głowy” przy decydujących podaniach czy strzałach. Zaryzykowaliśmy, ale się nie udało. Śmiało mogę powiedzieć, że gdybyśmy po drodze nie trafili na BSF Bochnię czy Rekord Bielsko-Biała kręcilibyśmy się w strefie medalowej.

 

Red.) Końcowy triumf Rekordu chyba był do przewidzenia i potwierdziły to wyniki osiągane przez ten zespół w fazie pucharowej (zwycięstwa kolejno: 5-0, 8-0, 8-0). Czy rzeczywiście dało się odczuć dominację Rekordu na tle pozostałych drużyn, które brały udział w Mistrzostwach?

 

Paweł) Oglądałem tylko przez chwilę mecz Rekordu z GKS Tychy i faktycznie czuć było, że pomiędzy Rekordem a resztą drużyn jest duża przepaść. Tylko jakiś cud mógłby sprawić, że zawodnicy z Bielska nie zostaną złotymi medalistami. W składzie mieli przecież takich zawodników jak Michał Kałuża, który jest w dziesiątce najlepszych bramkarzy czy Alexa Vianę, który jeszcze niedawno swobodnie radził sobię w Lidze Mistrzów z Barceloną. To musiało się udać.

 

Red.) Większość z Waszej ekipy, między innymi Ty, za rok będzie mogła jeszcze raz reprezentować Red Dragons na kolejnych Młodzieżowych Mistrzostwach. Teraz chyba spokojnie większość z Was może grać w II lidze i pomału przygotowywać się do kolejnej imprezy?

 

Paweł) No tak, teraz czas wrócić do codzienności, czyli treningów i gry na parkietach II ligi. Choć gra w drugiej lidze jest zupełnie inna niż w MMP, to jest to super przetarcie i ogranie dla nas. Łapiemy tu doświadczenie, które możemy potem wykorzystać na takich turniejach jak w Bochni. Mam nadzieję, że za rok także zagramy w MMP i cóż, może w końcu uda się przeskoczyć barierę ćwierćfinału.

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *