Zapraszamy do śledzenia relacji LIVE z meczu w Toruniu, początek spotkania w sobotę o godz 20.30
{youtube}jgrdm2jx7bs{/youtube}
Zapraszamy do śledzenia relacji LIVE z meczu w Toruniu, początek spotkania w sobotę o godz 20.30
{youtube}jgrdm2jx7bs{/youtube}

Młody pniewski zespół, będący rewelacją rozgrywek 1 ligi futsalu, czeka w sobotę kolejne trudne zadanie. Red Dragons Pniewy zagra, bowiem z FC Toruń i to na terenie rywala. Ekipa z grodu Kopernika przed sezonem, w zgodnej opinii fachowców tej dyscypliny, była murowanym kandydatem do awansu. Takie nazwiska jak Szczepaniak, Morozow czy Kieper to znane twarze i ograni futsaliści na poziomie ligowym. Sport na szczęście jest nieprzewidywalny i zdarza się, że faworyci zawodzą. Muszą pamiętać o tym młodzi gracze z Pniew, że nawet pięciopunktowa przewaga w tabeli nad drugim zespołem zupełnie nic nie znaczy. Torunianie słabo prezentują się w meczach wyjazdowych, ale na własnym parkiecie potrafią pokazać, na co naprawdę ich stać. Przekonała się o tym ostatnio ekstraklasowa Pogoń 04 Szczecin, która dopiero po rzutach karnych wyeliminowała rywali z Pucharu Polski. W regulaminowym czasie gry i po dogrywce wynik był bowiem remisowy 3:3. Będzie to zatem kolejny trudny test dla podopiecznych Łukasza Frajtaga, tym bardziej, że rywale zapowiadają hucznie „bijemy lidera”.
Transmisję NA ŻYWO z tego niezwykle ciekawie zapowiadającego się meczu będzie można śledzić na stronie pniewy24.pl dzięki telewizji KP Sport, a początek emocji w sobotę o godzinie 20:30.

Wygraliście ostatni mecz w Gdańsku, czy był to dla was trudny pojedynek?
Jadąc do Gdańska każdy z nas wiedział, że jedziemy na bardzo ciężki mecz. Naszym calem były 3 punkty, chociaż tak naprawdę był to mecz o podwójną stawkę. Albo mogliśmy stracić miejsce lidera albo się na nim umocnić. Mecz stał na wysokim poziomie, jednak był zupełnie inny od widowiska w Pniewach, gdzie dwie drużyny grały akcja za akcję. W Gdańsku gra była bardziej taktyczna, obfitująca zarówno z jednej jak i z drugiej strony w sytuacje bramkowe. Bardzo ważne było to, kto pierwszy zdobędzie bramkę, ważne że byliśmy to my. Vamos w tej sytuacji musiał gonić wynik, co źle się dla nich skończyło.
Aby zagrać w pełni sił, do Gdańska pojechaliście już w piątek, czy to pomogło?
Sądzę, że był to klucz do sukcesu. Podróż dzień przed meczem pomogła nam zregenerować siły, wypocząć i podjeść do meczu z pełnym zaangażowaniem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Był to daleki wyjazd i myślę, że o korzystny rezultat byłoby ciężko, gdybyśmy z biegu wyszli na tak trudny mecz. Tutaj chciałbym bardzo mocno podziękować wszystkim, którzy zorganizowali dla nas ten wyjazd. Jednak najlepszymi słowami podziękowania jest wynik, którym chcieliśmy podziękować za to, co otrzymaliśmy. Jesteście cały czas liderem 1 ligi, po ostatnim zwycięstwie odskoczyliście trochę rywalom.
Do końca sezonu pozostały 4 kolejki, czy myślisz że uda wam się utrzymać tą przewagę do końca?
Cieszymy się z pozycji lidera jednak nie jest tak, że już spoczęliśmy na laurach i możemy się rozluźnić, bo nic więcej już się nie wydarzy. Świat nie takie rzeczy widział. Sztuką będzie teraz utrzymać dobra dyspozycje i wygrać wszystkie mecze do końca. Nie chcemy zapewnić sami sobie horroru do ostatniej kolejki i dopiero po ostatniej syrenie drżeć o awans. Teraz wszystko jest w naszych rękach, nogach i głowach. My sami jesteśmy teraz panami swojego losu i musimy zrobić wszystko żeby ten wymarzony awans wywalczyć jak najszybciej.
Kolejny mecz ligowy rozegracie na wyjeździe z drużyną FC Toruń (sobota 8 marca). Macie jakiś szczególny plan na ten mecz?
Plan jest taki sam, jak co mecz: WYGRAĆ. Oczywiście trener Łukasz, jak zawsze przeanalizuje naszą grę i postara się poprawić na treningach wszystkie błędy. Mamy na to prawie dwa tygodnie i przygotowania do kolejnego meczu rozpoczęły się już w poniedziałek. Bardzo chcemy ten mecz wygrać, ponieważ może być on bardzo ważny dla końcowego układu tabeli.
W takim razie ostatnie pytanie, czy na jesień zobaczymy znów w Pniewach mecze Ekstraklasy Futsalu?
Powiem szczerze było to moje ciche marzenie, aby moc zagrać znów w Ekstraklasie w Pniewach. To miasto na to w pełni zasługuje. Cieszę się, że osoby zaangażowanie w Red Dragons robią wszystko, by to nastąpiło. Aktualnie zostały nam do rozegrania 4 mecze i to od nich zależy czy awansujemy czy nie. My zawodnicy możemy obiecać, że zrobimy wszystko, aby ten awans wywalczyć i dostarczyć kibicom kolejnych emocji na długie lata. Organizacyjnie również sądzę, że jesteśmy gotowi na to, aby wejść do Elity i mam nadzieje, że znajda się również środki, które nam to umożliwią i wspólnie z naszymi kibicami będziemy mogli tworzyć nową historię!

Dobra gra zawodników Red Dragons Pniewy na zapleczu ekstraklasy, nie umknęła uwadze trenera kadry U21, Gerarda Juszczaka. Tym razem oprócz etatowego kadrowicza Adama Wachońskiego, swoją szansę gry z Orłem na piersi dostanie także Adrian Skrzypek. Biało czerwoni zagrają dwumecz 12 i 13 marca o godzinie 17:00 w Pruszkowie, a ich przeciwnikiem będzie wymagający rywal z Rumunii. Zawodnikom gratulujemy powołań i wierzymy, że godnie reprezentować będą nasze miasto.
Lista powołanych:
1. Damian Purolczak (Clearex Chorzów)
2. Paweł Kurowski (Rekord Bielsko-Biała)
3. Marek Bugański (Pogoń 04 Szczecin)
4. Tomasz Kriezel (AZS UG Gdańsk)
5. Mateusz Jedliński (KS Gniezno)
6. Mateusz Omylak (Remedium Pyskowice)
7. Krzysztof Piskorz (Remedium Pyskowice)
8. Wojciech Pawlak (Remedium Pyskowice)
9. Jakub Sojka (AZS UŚ Katowice)
10. Adam Wachoński (Red Dragons Pniewy)
11. Dawid Biały (Euromaster Głogów)
12. Mateusz Kostecki (Credo Futsal Piła)
13. Adrian Skrzypek (Red Dragons Pniewy)
14. Krystian Antczak (Cityzen Poznań)

Mecz w Gdańsku był dla nas prawdziwym testem sportowego charakteru. Do trójmiasta wyjechaliśmy już w piątek, aby dobrze przygotować się do tego pojedynku. Miło spędzony sobotni ranek i przedpołudnie, miały na celu dobre mentalne przygotowanie się do zawodów. Dodatkowym atutem gospodarzy niepokonanych na własnym obiekcie, od początku istnienia klubu, była skromnych rozmiarów hala i żywiołowo reagująca na boiskowe wydarzenia publiczność. Pierwsze minuty były bardzo nerwowe z obu stron, nikt nie chciał popełnić błędu a gra wyglądała chaotycznie. Pod koniec pierwszej odsłony powinniśmy jednak objąć prowadzenie, mając cztery stuprocentowe okazje. Po zmianie stron przewaga optyczna była po stronie podopiecznych Łukasza Frajtaga, którzy potrafili się długo utrzymać przy piłce. Gdańszczanie byli za to bardzo groźni w akcjach indywidualnych i kontratakach, jednak na ich drodze stał kapitalnie dysponowany Maciej Foltyn. Kiedy wszystko wskazywało na podział punktów, Adrian Skrzypek w swoim stylu włączył „piąty bieg” minął kilku rywali i dał upragnione prowadzenie. Reakcja trenera Vamosu była natychmiastowa jednak manewr z wycofanym bramkarzem się nie powiódł. Już w pierwszej akcji piłkę przejął Maciej Foltyn i charakterystycznym lobem podwyższył na 2:0. Wynik taki utrzymał się do końca meczu a euforia po końcowym gwizdku była niesamowita. Tym samym na cztery kolejki przed końcem rozgrywek nadal pozostajemy liderem mając pięć punktów przewagi nad drugim zespołem. Kolejny mecz rozegrany zostanie za dwa tygodnie na gorącym terenie w Toruniu.
{youtube}npqJgOEqUjQ{/youtube}
