Kategoria: newsy I drużyna

Cenne zwycięstwo nad AZS UŚ Katowice

Red Dragons Pniewy – AZS UŚ Katowice 3:1(0:0)

bramki: sam. 22′, Błaszyk 23′, Wachoński 36′ – Dura 29′

Walka o każdy metr boiska, tak wyglądało w skrócie to spotkanie. Goście przyjechali do Pniew bardzo zmobilizowani i od pierwszych minut wiadomo było, że zwycięstwo należy dosłownie wyrwać. W pierwszej odsłonie mimo wyniku 0:0, nikt nie narzekał na brak wrażeń, oba zespoły miały kilka sytuacji do zdobycia gola. Najlepszą zmarnował Michał Ozorkiewicz, który w sytuacji sam na sam, przegrał rywalizację z bramkarzem Rafałem Krzyśką. Po zmianie stron, nasz zespół wyszedł mocno zmobilizowany, a co najważniejsze z ogromną wiarą w końcowy sukces. Bramka na 1:0 to trafienie samobójcze Tomasza Dury, który nie dał żadnych szans swojemu goalkeeperowi. Chwilę później kapitalnie przy linii bocznej zagrał Oskar Stankowiak, który w sowim stylu minął rywala, podał do Piotra Błaszyka, a ten sprytnie piętą zdobył pięknego gola. Goście oczywiście nie dawali za wygraną, trener Błażej Korczyński wziął czas, a cenne uwagi spowodowały lepszą grę „akademików”. Zrehabilitował się też Tomasz Dura, który pokonał Macieja Foltyna, łapiąc kontakt i przywracając tym samym nadzieję na przynajmniej remis. Jednak dobrze dysponowane Smoki konsekwentnie grając, w grze obronnej, nie pozwoliły sobie wbić więcej bramek. Za to w samej końcówce Adam Wachoński uderzeniem do pustej bramki ustali rezultat tego pojedynku na 3:1. Jeszcze w ostatnich sekundach z przedłużonego rzutu karnego swoją szansę miał Łukasz Frajtag, ale jego uderzenie wybronił Rafał Krzyśka. Tym samym dopisujemy sobie cenne trzy oczka w ligowej tabeli, ten mecz pokazał jednak jak wyrównana będzie w tym sezonie rywalizacja. Po raz kolejny oczywiście nie zawiedli kibice, którzy szczelnie wypełnili pniewską halą, głośno wspierając swoich pupili. Za tydzień poprzeczka zawiśnie bardzo wysoko, przeciwnikiem Red Dragons będzie, Rekord Bielsko-Biała, ponownie za to spotkamy się w hali OSIR-u, grając jako gospodarz.

fotogaleria

W sobotę gramy z AZS UŚ Katowice

Rozgrywki Futsal Ekstraklasy nabierają rozpędu, już w sobotę czeka nas kolejny sprawdzian, do naszego miasta zawita AZS UŚ Katowice. Po niepowodzeniu w Toruniu, zespół będzie próbował poszukać punktów w tym spotkaniu, choć na pewno nie będzie to zadanie łatwe. Kilku zawodników ma drobne urazy, ale liczymy, że do soboty uda się w pełni skompletować całą kadrę. Nasi rywale w swoim pierwszym pojedynku na własnym parkiecie pokonali GAF Omega Gliwice 4:2, a w ostatniej kolejce polegli w Chojnicach, z Red Devils 5:0. Czerwone Diabły jednak, są w tym sezonie zupełnie innym zespołem i zaliczana się ich, jako jednego z faworytów, do walki o Mistrzostwo Polski. Najjaśniejszą postacią w ekipie z Górnego Śląska zaś, jest trener Błażej Korczyński, obecnie również asystent szkoleniowca Andrzeja Biangi, w Reprezentacji Polski. Przed rozpoczęciem sezonu Błażej „zawiesił buty na kołku”, kończąc swoją długą przygodę z futsalem, w roli zawodnika. Do niego należy obecnie rekord w liczbie zdobytych bramek w lidze, w liczbie 314 goli. AZS pod jego wodzą, czyni stałe postępy i jest niezwykle groźny dla każdego, choć szczególnie na własnym parkiecie. Tutaj dostrzec można zresztą analogię do naszej drużyny, która we własnej hali prezentuje się zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Poprzednie spotkanie z akademikami w Pniewach zakończyło się klęską przyjezdnych, wygraliśmy bowiem aż 9:1, odnosząc najwyższe zwycięstwo w historii naszych startów w rozgrywkach ligowych.

SKRÓT

W pierwszej rundzie natomiast zremisowaliśmy w Katowicach 1:1 strzelając gola w końcówce spotkania

SKRÓT

Tradycyjnie już zapraszamy wszystkich kibiców do hali OSIR-u w Pniewach, liczymy na wasz żywiołowy doping. Początek spotkania w sobotę o godz. 18.00

 

 

Bez punktów w Toruniu

FC Toruń – Red Dragons Pniewy  3:0(1:0)

bramki: Mikołajewicz 11′, 34′, Suchocki 33′

Tym razem blask kamer telewizji Orange Sport, nie przyniósł szczęścia naszej drużynie, która musiała wczoraj uznać wyższość rywala. Na pewno jednak mimo porażki wstydu nie było, a miejmy nadzieję, że to kolejne doświadczenie zaprocentuje w przyszłości. Chcąc punktować w meczach wyjazdowych należy być niestety bardzo skutecznym, a tego naszym Smokom zabrakło w pierwszych 10 minutach meczu. Już na początku pojedynku doskonałą okazję miał Łukasz Frajtag, w sytuacji sam na sam znalazł się Oskar Stankowiak, ale rywale wybili piłkę z linii bramowej, a w słupek trafił Adrian Skrzypek. Później tradycyjnie niewykorzystane sytuacje się zemściły, prosty błąd w obronie, pozostawienie niepilnowanego Mikołajewicza pod bramką i zrobiło się 1:0. Mimo wyrównanej gry, do przerwy wynik nie uległ zmianie. W drugiej odsłonie zarysowała się lekka przewaga gospodarzy, choć okazji do wyrównania również, nie brakowało. Z minuty na minutę więcej sytuacji stwarzali torunianie, co znalazło potwierdzenie w postaci drugiej bramki, a chwilę później trzeciej. Oczywiście trener Łukasz Frajtag spróbował jeszcze gry  z „lotnym bramkarzem”, jednak manewr ten nie przyniósł rezultatu. Należy podkreślić, że znakomite zawody w szeregach rywali rozgrywali rozpoznawalni, w Pniewach, Nicolae Neagu i Michał Wojciechowski. Także znany z dobrego rozpracowania rywala szkoleniowiec Klaudiusz Hirsch, był doskonale przygotowany. Pierwsza porażka w sezonie stała się zatem faktem i nie można już tego zbyt długo rozpamiętywać. W najbliższą sobotę do naszego miasta zawita AZS UŚ Katowice, będzie zatem okazja do rehabilitacji. 

fot. Sławomir Kowalski

W poniedziałek gramy w Toruniu

 W poniedziałek nasz zespół wyjedzie do Torunia na kolejne spotkanie Futsal Ekstraklasy, tym razem transmitowane bezpośrednio przez Orange Sport.  W sezonie 2013/2014 rywalizowaliśmy z torunianami w I lidze, walcząc o awans, właściwie należałoby napisać, krzyżując plany ekipie FC, która była murowanym wówczas faworytem.  W pierwszym pojedynku w Pniewach, w listopadzie 2013 kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa goście, niespodziewanie przegrali w Pniewach 1:0, po golu Adriana Skrzypka. Poniżej prezentujemy skrót tego meczu

VIDEO

W pojedynku rewanżowym dokładnie 8 marca 2014 zanotowaliśmy rezultat remisowy 2:2, co praktycznie zapewniło nam awans do Ekstraklasy. Bramki zdobywali Adam Wachoński i Adrian Skrzypek, a mimo prowadzenia 2:1, gospodarze zdołali w końcówce doprowadzić do wyrównania.

VIDEO

Po nieudanym sezonie w zespole FC Toruń doszło do małej rewolucji, nowym szkoleniowcem został Klaudiusz Hirsch, do którego dołączyli Michał Wojciechowski i bramkarz Nicolae Neagu, czyli kolejna kolonia byłych „akademików”. Awans do futsalowej elity wywalczyli sobie praktycznie bezproblemowo, ale pracując pod okiem, tak wybitnego fachowca jakim jest Klaudiusz Hirsch, należało się tego spodziewać. Nasi rywale w pierwszej kolejce przegrali co prawda 4:1(0:1) w Chojnicach z Red Devils, ale postawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Należy też mieć na uwadze fakt, że „czerwone diabły” to obecnie aspiranci do walki o najwyższe cele w lidze. Zawodnicy z grodu Kopernika pokazali bardzo dobrą grę w obronie, jednak nie może być inaczej skoro miedzy słupkami stoi Nicolae Neagu, którego przedstawiać nie trzeba. Podbudowani dobrym występem na inaugurację przeciwko KGHM Euromaster Chrobry Głogów, jedziemy do Torunia pełni nadziei na dobry rezultat.  Jak wspominaliśmy na początku transmisja bezpośrednia na Orange Sport, poniedziałek 28.09 godzina 19:30.

Głogowska saga RD …… kawał historii

W sobotę wygraliśmy 4:2(2:0) z KGHM Euromaster Chrobry Głogów, historia naszych pojedynków jest dość długa, a rozpoczęła się w listopadzie 2011, meczem w II lidze. Wówczas ekipa grającego jeszcze trenera Tomasza Trznadela, zbudowała prawdziwy „dream team”, jak na ten poziom rywalizacji. W naszym zespole występowała szóstka zawodników, których możemy oglądać obecnie na parkietach ekstraklasy: Łukasz Frajtag, Patryk Hoły, Adam Wachoński, Michał Roj, Szymon Piasek, Michał Ozorkiewicz, a mający 14 lat Patryk Zdankiewicz stawiał pierwsze kroki na treningach. Sam przebieg meczu był bardzo wyrównany, przegraliśmy w końcówce, brakiem doświadczenia, ale samo widowisko było niezwykle emocjonujące.

VIDEO

Niespełna cztery miesiące później odbył się mecz rewanżowy, w Pniewach, a goście przyjechali, jako niepokonana drużyna w rozgrywkach. Mimo prowadzenia 2:0 (analogicznie jak w sobotę), nie udało się niestety zdobyć choćby punktu. Plamą na tym widowisku kładzie się niestety poziom sędziowania, a anegdoty z tym związane krążą w szatni do dzisiaj.

VIDEO

Po upadku Akademii, otrzymaliśmy szansę gry w I lidze, a na inauguracje, a jakże, spotkaliśmy się z „miedziowymi”. To video doskonale pokazuje, jaką ciężka pracę wykonał trener i drużyna przez ostatnie lata. Gra w obronie to wówczas była „pięta Achillesa”, ale dzielnie stawialiśmy opór doświadczonym rywalom. Gol w samej końcówce pojedynku z rzutu wolnego rozstrzygnął losy rywalizacji, a wynik 3:4 na korzyść przeciwników, zanotowaliśmy w tamtym sezonie aż pięciokrotnie.

VIDEO

Rewanż w styczniu 2013 roku, to sroga lekcja, jaką otrzymaliśmy na parkiecie w Głogowie. W tym dniu rywale prezentowali się na tyle dobrze, że nie mogliśmy nawiązać walki. Rezultat w pełni oddaje to co działo się na boisku, jednak była to kolejna lekcja, z której udało się wyciągnąć wnioski na przyszłość

VIDEO

Po sezonie odpoczynku, kiedy to walczyliśmy o awans w I lidze, a głogowianie w Futsal Ekstraklasie, spotkaliśmy się ponownie, tym razem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mecz był dość wyrównany, a jego losy rozstrzygnęły się niemal w samej końcówce. Był to nasz drugi mecz i po raz drugi, przyszło nam zapłacić tzw. „frycowe”, choć bilans po dwóch meczach zero punktów i zero goli nie napawał optymizmem. W barwach Euromastera, grali już doskonale znani nam bracia Pieczyńscy i Daniel Lebiedziński, którzy potrafili zrobić „różnicę”. Była to też piąta porażka z rzędu w oficjalnych pojedynkach.

VIDEO

Na szczęście każda zła passa kiedyś się kończy, wreszcie udało się pokonać odwiecznych rywali. Dodatkowo był to pojedynek wyjątkowy, w blasku kamer Orange Sport. Na pewno mecz mógł się podobać, a jednym z bohaterów został Dominik Solecki, którego niestety w naszych barwach już nie zobaczymy.

VIDEO

Mieliśmy spore obawy, przed sobotnim spotkaniem, w zespole zaszło kilka zmian, odszedł jeden z filarów wspomniany Dominik Solecki, a kadrę uzupełniło trzech nowych młodych zawodników. Mimo to potrafiliśmy nawiązać walkę z bardziej doświadczonym rywalem. Wygrana na pewno cieszy, jednak sezon jest długi i sporo pracy przed nami. Dalszą historię pojedynków z Głogowem, poznamy już niebawem, kiedy to zagramy mecz rewanżowy.

VIDEO