Kategoria: newsy I drużyna

Trzecie miejsce Reprezentacji U21 na turnieju Generali Cup

Jak informowaliśmy Patryk Zdankiewicz i Przemek Michalski zadebiutowali w młodzieżowej Reprezentacji Polski, w kategorii U21. Nasz zespół wystąpił w tym turnieju w zupełnie nowym zestawieniu, pojawiło się sporo nowych nazwisk, co za pewne miało wpływ na rezultaty. Regulamin turnieju przewidywał podział zespołów na dwie grupy:

GRUPA A: Czechy U-19, Słowacja U-19, Polska U-19
GRUPA B: Czechy U-21, Węgry U-21, Polska U-21

Sobota, 19 marca,

12:00 Czechy U-21 – Węgry U-21
12:50 Czechy U-19 – Słowacja U-19
13:40 Polska U-21 – Czechy U-21
14:30 Polska U-19 – Czechy U-19
15:20 Węgry U-21 – Polska U-21
16:10 Słowacja U-19 – Polska U-19

Niedziela, 20 marca,

10:00 A2 – B3
10:50 B2 – A3
11:50 Mecz o 5. miejsce
12:40 Półfinał I
13:30 Półfinał II
14:30 Mecz o 3. miejsce
15:30 Finał

Rywalizacja toczyła się zatem, pomiędzy wszystkimi uczestnikami turnieju. Niestety pierwszego dnia biało czerwoni przegrali z Czechami 2:4 i z Węgrami 1:2. Następnego dnia Polacy wygrali z Czechami U19 3:1, ale polegli ponownie w starciu ze starszą ekipą gospodarze aż 0:6. W pojedynku o trzecią lokatę wygraliśmy 2:0 ze Słowacją U19. Nasi reprezentanci nie wpisali się niestety na listę strzelców, jednak regularnie pojawiali się na parkiecie w każdym z pojedynków. To dopiero początek przygody naszych przedstawicieli w tej kadrze. Przemek Michalski może występować w niej do końca 2017 roku, a Patryk Zdankiewicz aż do 2018. Gra w Kadrze to nagroda i mobilizacja do dalszej ciężkiej pracy i życzymy naszym chłopakom, aby dobrą grą udowadniali, że zasługują na kolejne powołania.

Maciej Foltyn walczy o skład na Kazachstan

Maciej Foltyn, po znakomitym ligowym występie w Gliwicach, udał się do Szczecina gdzie od poniedziałku odbywa się zgrupowanie Reprezentacji Polski. Biało-czerwoni przygotowują się do barażowych spotkań z Kazachstanem w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata. Pod koniec tygodnia trenerzy wybiorą ostateczną kadrę, mamy nadzieję że Maciej znajdzie się wśród graczy którzy zagrają w pierwszym meczu, który odbędzie się we wtorek 22 marca o godzinie 18:00, w Azoty Arena Szczecin. Bezpośrednią transmisję z tego pojedynku przeprowadzi Polsat Sport.

Wyjazdowe zwycięstwo z GAF Gliwice

GAF Omega Gliwice – Red Dragons Pniewy 2:4(1:1)

bramki: Baptista 12′, Pautiak 31′- Skrzypek 19′, Hoły 35′, Błaszyk 37′, Foltyn 39′

We własnej hali notujemy obecnie koszmarną serię pięciu porażek z rzędu, mamy za to nadzieję że podtrzymaliśmy inną znakomitą serię, zwycięstw wyjazdowych. Po remisie w Katowicach, wygranej w Chorzowie z Clearexem, wczoraj przywieźliśmy kolejne trzy punkty z Górnego Śląska pokonując w Gliwicach GAF Omega. Faworytem na pewno byli gospodarze, którzy od kilku miesięcy nie zwalniali tempa i długo byli zespołem niepokonanym w lidze. Początek spotkania mieliśmy znakomity, było kilka okazji na objęcie prowadzenia, raz w sytuacji sam na sam w słupek trafił Adrian Skrzypek. Następnie do głosu doszli gospodarze, którzy wypracowali sobie przewagę optyczną i nękali raz po raz Macieja Foltyna. W końcu ten skapitulował po uderzeniu Baptisty i przegrywaliśmy 1:0. Nasz zespół grał jednak bardzo konsekwentnie, nawet jeżeli gra się nie układała. Zostało to nagrodzone jeszcze przed przerwą, kiedy w dość beznadziejnej sytuacji uderzył Adrian Skrzypek, a prosty błąd popełnił bramkarz Gaf-u. Do szatni schodziliśmy zatem z rezultatem remisowym. Po zmianie stron gra się mocno wyrównała i trwała zacięta walka o każdy kawałek boiska. Znów pierwsi na prowadzenie wyszli gliwiczanie i wydawało się, ze sytuacja jest bardzo trudna.  Wspomniana wcześniej konsekwencja i determinacja przyniosły jednak skutek. Po asyście Michała Śpiączki do bramki trafił Patryk Hoły i znów był podział punktów. W końcówce spotkania tym razem potrafiliśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Po kapitalnej asyście Adriana Skrzypka, który w nieprawdopodobny sposób ograł obrońcę, Piotr Błaszyk przepchał się w polu karnym i wyprowadził nas na prowadzenie. Gospodarzom nie pozostało nic innego jak tylko wycofać bramkarza, w tym elemencie potrafili stworzyć jedną dogodną sytuację, ale świetnie interweniował nasz bramkarz. W kolejnej akcji gliwiczanie wpadli w pułapkę, która nazywa się Maciej Foltyn, piłka bowiem spadła w jego ręce, a takich prezentów nasz goalkeeper nie marnuje, przelobował boisko a piłka wpadła niemal idealnie w okienko. Tym samym niespodzianka stała się faktem, odbiliśmy się trochę od dna, ale nadal musimy walczyć do samego końca o ligowy byt, na szczęście licząc tylko na siebie i nie spoglądając na rywali. 

 

W niedzielę gramy w Gliwicach

Nie mają chwili wytchnienia zawodnicy Red Dragons, którzy po dramatycznej porażce z Pogonią Szczecin, tym razem zagrają z GAF Omega Gliwice. Nasi rywale po słabym początku sezonu z biegiem czasu nabrali tempa, a przez moment wydawało się nawet, że mają realne szanse na czołową czwórkę.  Po ostatniej wysokiej porażce w Chojnicach 6:1, matematycznie jest to cały czas możliwe, ale w praktyce bardzo trudne.  Spadek raczej gliwiczanom nie grozi, jednak ewentualne trzy punkty w pojedynku z nami zapewnią im niemal stuprocentowy byt na trzy kolejki przed końcem rozgrywek. W środę GAF przegrał 9:5, w Zduńskiej Woli i tym samym zakończył przygodę w rozgrywkach Pucharu Polski. Cel przed naszym przeciwnikiem wydaje się, zatem jasny, walka o jak najwyższą lokatę w lidze. W poprzedniej rundzie wygraliśmy w Pniewach po zaciętym spotkaniu 2:1(1:1), poniżej skrót tego pojedynku.

Był to dla nas moment zwrotny w tym sezonie, niestety nie w tą stronę, której byśmy sobie życzyli. Po prostu po tym spotkaniu coś zwyczajnie się zacięło, a my zanotowaliśmy serię koszmarnych porażek, która z małymi wyjazdowymi przerwami trwa do dnia dzisiejszego. Niemielibyśmy nic przeciwko, gdyby po meczu w Gliwicach sytuacja odwróciła się wreszcie w drugą stronę. Zdajemy sobie jednak sprawę jak trudny to jest teren, ostatnio ekipa z Górnego Śląska przegrała we własnej hali z Pogonią Szczecin, w październiku ubiegłego roku. Ponadto po wspomnianym meczu w Pniewach, była też niepokonana w lidze, aż do ostatniego pojedynku w Chojnicach. W naszych szeregach mimo niepowodzenia, nikt nie składa broni, a wręcz przeciwnie mobilizacja jest jeszcze większa. Tym razem niestety nie jesteśmy wstanie wyjechać dzień wcześniej, jednak mamy tez dobrą informację dla kibiców. Internetowa telewizja Śląskie TV przeprowadzi bezpośrednią relację z tego wydarzenia, oczywiście podamy w tej kwestii szczegółowe informacje, początek niedziela godzina 18:00.

Red Dragons Pniewy – Pogoń Szczecin 3:4(2:2)

Red Dragons Pniewy – Pogoń Szczecin 3:4(2:2)

bramki: Hoły 14′, 18′, Piasek 36′ – Maćkiewicz 9′, 39′, Gepert 17′, Kubik 39′

Takiego widowiska chyba nigdy do tej pory nie udało się stworzyć w naszym mieście. Niestety w końcówce przeżyliśmy dejavu z meczu z FC Toruń i przegraliśmy w końcówce. Pierwsze minuty należały zdecydowanie do gości, którzy lepiej „weszli” w to spotkanie. Konsekwencją przewagi był gol zdobyty przez Maćkiewicza na 1:0, ale z minuty na minutę gra się wyrównywała. W odpowiedzi kapitalna akcja naszych zawodników, świetnie piłkę przyjął Ozorkiewicz, odegrał do Patryka Hołego, który czubkiem buta huknął nie do obrony i mieliśmy remis. Przed przerwą zobaczyliśmy jeszcze dwa gole najpierw Pogoń za sprawą Geperta ponownie prowadziła 1:2, ale niezawodny Patryk Hoły doprowadził do remisu. Jeszcze na sekundy przed końcem pierwszej połowy, przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał Łukasz Frajtag. Po zmianie stron byliśmy stroną dominującą, w kilku sytuacjach zabrakło szczęścia i jak zawsze umiejętności oraz zimnej krwi. Kiedy Szymon Piasek zdobył gola na 3:2, chyba nikt nie przypuszczał, że dramat z poprzedniego meczu w Pniewach może się powtórzyć. A jednak w ostatniej minucie, Portowcy grając z lotnym bramkarzem doprowadzili ponownie do wyrównania. Na na 30 sekund przed końcem, sędzia dopatrzył się przewinienia i podyktował przedłużony rzut karny, którego na zwycięską bramkę zamienił Maćkiewicz. Cóż można więcej napisać po takim spotkaniu, determinacji i walki na pewno nie zabrakło, być może trochę więcej koncentracji należało zachować w ostatnich sekundach. Futsal jednak jest nieprzewidywalny, a czasem bywa okrutny, na nieszczęście po raz kolejny dla nas. Trzeba jednak szybko się odbudować i szukać punków w kolejnych pojedynkach.