Kategoria: newsy I drużyna

Sobotnie starcie z liderem

Już za dwa dni zagramy wreszcie przed własną publicznością, a przeciwnik tym razem to lider tabeli Rekord Bielsko-Biała. Nasi rywale pewnie przewodzą ligowej tabeli, z imponującym bilansem bramkowym, a co najważniejsze nie doznali jeszcze w tym sezonie porażki. Dwukrotnie tylko, stracili punkty po remisach w Gdańsku i ostatnio u siebie z FC Toruń. Były to raczej „wypadki przy pracy”, rekordziści grają z dużym polotem, szybko, pewnie i zdecydowanie. Najlepszym strzelcem zespołu jest Olekasandr Bondar, mający na koncie 17 goli, ale też inni zawodnicy jak Paweł Budniak, Jan Janovsky, czy powracający do dyspozycji z przed kontuzji Rafał Franz, są niezwykle groźni. Wymienić można by zresztą cały skład bielszczan, który jest stabilny i szeroki, a trener Andrzej Szłapa, ma duże pole manewru. W pierwszym spotkaniu na początku października, musieliśmy uznać wyższość rywala, przegrywając 6:3, nie mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia w tym pojedynku, choć graliśmy do końca i udało się przez to zmniejszyć rozmiary porażki.   

W naszym zespole po wygranej w Chorzowie panuje bardzo dobra atmosfera, trzy mecze bez straty gola, na pewno podbudowały morale zespołu. Skuteczność nie jest naszą najsilniejszą stroną, tym bardziej zdobycie czterech bramek na „wyjeździe”, to spory wyczyn. Zdajemy sobie sprawę z rangi rywala, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Rekord lubi aplikować swoim przeciwnikom worek bramek, dlatego trzeba być niezwykle skoncentrowanym i walczyć o każdy kawałek boiska. Do składu powraca po absencji Adam Wachoński, który jest głodny gry i bardzo dobrze czuje się szczególnie w naszej hali. Liczymy oczywiście jak zawsze na wsparcie kibiców, którzy są naszym szóstym zawodnikiem. Wierzymy, że głośny kulturalny doping, poniesie naszych futsalowców do dobrej gry, apelujemy też oczywiście o szacunek dla przeciwnika. Nie jesteśmy faworytem tej potyczki i każdy inny wynik niż wygrana gości będzie niespodzianką, będziemy oczywiście starali się takową sprawić. Poniżej skrót ostatniego naszego meczu z Rekordem.

W Chorzowie jak u siebie w domu

 

Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy 0:4 (0:1)

Bramki: Skrzypek 2, Piasek, Ozorkiewicz

Każdy mecz transmitowany bezpośrednio w telewizji to dla futsalu prawdziwe święto, dlatego do Chorzowa mimo niedogodnego terminu jechaliśmy z przyjemnością. Do tej pory też hala Clearexu była dla nas bardzo szczęśliwa, bowiem dwukrotnie zwyciężaliśmy na tym terenie 2:3. Mimo to wiele osób stawiało w tym spotkaniu na ekipę gospodarzy, choć w tabeli zajmowaliśmy wyższą lokatę.

Początek meczu należał do drużyny z Górnego Śląska, która zyskała optyczną przewagę. Bardzo dobrze w naszej bramce spisywał się jednak Maciej Foltyn. Z minuty na minutę gra się zaczynała wyrównywać, być może przyczyną tego było zupełnie nowa wymieniona przed sezonem nawierzchnia, do której musieliśmy się przyzwyczaić. Kapitalne zawody rozgrywał Adrian Skrzypek, który co chwila siał popłoch w szeregach rywali. Po jednej z akcji w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem „podcinką” dał nam prowadzenie do przerwy 0:1.

Po zmianie stron graliśmy pewnie w obronie, konsekwentnie realizując plan nakreślony przez trenera. Ponownie Adrian Skrzypek, ograł tym razem dwóch rywali, uderzył lewą nogą, Krzywicki strzał obronił, ale dobitka prawą dała nam prowadzenie 0:2. Gospodarze byli tym faktem zupełnie podłamani, tracąc chyba animusz do dalszej gry. W konsekwencji po jednej bramce dołożyli najpierw Szymon Piasek, a następnie Michał Ozorkiewicz. W końcówce chorzowianie zagrali z lotnym bramkarzem, ale Foltyna pokonać nie mogli, nawet dwukrotnie pudłując z przedłużonego rzutu karnego (za drugim razem z szóstego metra). Zatem dobrze rozpoczynamy nowy rok, pewnym zwycięstwem na trudnym terenie.

W najbliższą sobotę od godziny 18:00 w pniewskiej hali gościmy lidera rozgrywek – niepokonany Rekord Bielsko-Biała. Już dziś serdecznie zapraszamy na to spotkanie.

Wracamy do gry

Clearex Chorzów – Red Dragons Pniewy

poniedziałek, godzina 20:15

Wracamy do gry po dłuższej przerwie świąteczno-noworocznej od razu meczem telewizyjnym. Nasze spotkanie z Clearexem Chorzów pokaże bezpośrednio TVP Sport, w poniedziałek o godzinie 20:15. Nie jest to niestety zbyt dogodny termin. Wymaga sporo poświęcenia od zawodników, ale oczywiście telewizji się nie odmawia, dlatego w pełni profesjonalnie podchodzimy do tego zagadnienia. Do Chorzowa udamy się nawet dzień wcześniej, aby dobrze przygotować się do tego spotkania. Przerwę w rozgrywkach wykorzystaliśmy bardzo intensywnie. Było sporo zajęć w pniewskiej hali, nie zabrakło też ciężkich treningów z Darkiem Oszmałkiem.

Spodziewamy się trudnej przeprawy na Górnym Śląsku. Nasi przeciwnicy, mimo tego, że są za nami w tabeli, to nadal najbardziej utytułowany polski klub, który jest niewątpliwie pionierem tej dyscypliny, a także stanowił pewną inspirację do założenia naszego projektu. Clearex dokonał też w międzyczasie jednego transferu pozyskując Ukraińca, Vadima Ivanowa z Red Devils Chojnice. To na pewno spore wzmocnienie w szeregach rywala, mające pozwolić osiągniecie celu, jakim jest awans do najlepszej szóstki.

Nasz klub niestety nie może sobie pozwolić na tak poważne wzmocnienia. Dodatkowo martwi nas fakt nieobecności w tym spotkaniu najskuteczniejszego zawodnika, Adama Wachońskiego, który pauzuje za żółte kartki. Zdobywanie goli, to nasz największy mankament, mamy ich niewiele, na szczęście nie tracimy ich też zbyt dużo, co daje nam dobrą pozycję wyjściową.

Z Clearexem graliśmy do tej pory pięciokrotnie. Dwa razy na inaugurację rozgrywek – pierwszy mecz przegraliśmy 0:1, w ostatnim był remis 1:1. W międzyczasie odnieśliśmy też zwycięstwo w Pniewach i co ciekawe dwa w Chorzowie oba z identycznym rezultatem 2:3. Szczególnie pojedynki na Śląsku dostarczyły sporo emocji, a na parkiecie działo się zawsze bardzo wiele. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, aby historia ponownie się powtórzyła. Poniżej prezentujemy skrót ostatniego pojedynku z Clearexem, zakończonego remisem 1:1.

Podsumowanie 2016 roku

Rok 2016 właśnie dobiega końca. Przygotowaliśmy tym razem podsumowanie z perspektywy „kalendarzowej”, biorąc pod uwagę tylko oficjalne mecze ligowe. Rozegraliśmy ich w ciągu 12 miesięcy dwadzieścia dwa, co nie jest imponującą liczbą, jednak obecny nowy system rozgrywek na szczęście zapewni więcej spotkań. W sumie zanotowaliśmy 9 wygranych, dokładnie tyle samo porażek i 4 remisy, co daje 31 punktów w 22 meczach. Dla porównania ta liczba w sezonie 2015/2016 dawałaby 6 miejsce w ligowej tabeli. Interesująco wygląda też bilans bramkowy – mianowicie zdobyliśmy 50 bramek tracąc ich 51, co także jest zgodne z naszą aktualną sytuację.

Wybraliśmy trzy spotkania, o których chcielibyśmy zapomnieć jak najszybciej, ale z perspektywy czasu na wiele rzeczy patrzymy zupełnie inaczej. Na najniższym stopniu podium meczów „do zapomnienia” plasuje się spotkanie z początku roku w Głogowie z Euromasterem zakończone porażką 4:0. Nie tak wyobrażaliśmy sobie początek roku. Fakt, że w Głogowie do tej pory nigdy nie wygraliśmy w oficjalnym meczu, ale była to bardzo bolesna lekcja, która mocno skomplikowała naszą sytuację. Poniżej prezentujemy skrót z tego koszmarnego dla nas wydarzenia:

Numer dwa tej przykrej statystyki to przegrana w Wieliczce, tym razem stosunkowo niedawno 13 listopada. Napisać, że mieliśmy byliśmy nieskuteczni w pierwszej połowie to chyba zbyt mało. Goście przygotowali skrót, na którym uwiecznili nasze „osiągnięcia”. Także na konferencji prasowej ciekawej wypowiedzi udzielił trener gospodarzy Krzystof Kusia. Cóż „zwycięzców się nie sądzi” i należą się duże brawa dla zawodników beniaminka za postawę w drugiej odsłonie, a my mamy nadzieję, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Poniżej skrót przygotowany przez nas, a także obszerne fragmenty spotkania i konferencja prasowa.

Numer jeden w tej kategorii to przegrana 3:4(2:2) z Pogonią 04 Szczecin, w meczu telewizyjnym pokazywanym wówczas przez Orange Sport. Byliśmy krótko po pechowej przegranej z FC Toruń w ostatniej sekundzie spotkania również transmitowanego w telewizji, ale nikt chyba nie wyobrażał siebie, ze koszmar może powrócić. Tym bardziej, ze po prostu byliśmy tego dnia lepsi, graliśmy konsekwentnie i z dużym zaangażowaniem. Prowadząc 3:2 na minutę przed końcem nikt z licznie jak zawsze zgromadzonej publiczności nie wyobrażał sobie tego co zdarzyło się w ostatniej minucie.

Bywały też na szczęście chwile radosne i te chcemy zapamiętać. Na trzecim miejscu umieściliśmy mecz z lutego rozegrany w chorzowskiej hali przeciwko Clearexowi. Mecz miał ogromny ciężar gatunkowy. Ewentualna porażka mogła skazać nas nawet w konsekwencji na opuszczenie Ekstraklasy. Kiedy wydawało się, że mecz zakończony zostanie podziałem punktów, po kontrowersyjnej decyzji arbitra gospodarze wykorzystali p.rz.k. Grający trener Łukasz Frajtag z zimną krwią wykorzystał swoją sytuację na dwie sekundy przed końcem spotkania.

Drugi mecz z serii „radosnych” to wygrana w Gliwicach przeciwko nieistniejącemu już GAF Omega. Ta zwycięstwo pozwoliło nam realnie odbić się od dna i uciec nieco rywalom walczącym o utrzymanie. Kapitalne zawody tego dnia rozgrywał Maciej Foltyn, oprócz znakomitych interwencji wpisał się też na listę strzelców. Swoje dołożył Adrian Skrzypek, o którego akcji napiszemy jeszcze poniżej w innej kategorii.

Na pierwszym miejscu podobnie jak w kategorii meczów „niechlubnych” plasuje się mecz przeciwko Pogoni 04 Szczecin, ponownie w Pniewach, tym razem w październiku po raz pierwszy w blasku kamer TVP Sport. Takiego wydarzenia sportowego w naszym  mieście dawno nie było i kto wie kiedy znowu się zdarzy. Transmisja telewizyjna, atrakcyjny rywal, pełna hala kibiców, na trybunach Prezes Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej Paweł Wojtala, władze Futsal Ekstraklasy, a co najważniejsze nasza dobra gra. Młodzi zawodnicy po raz kolejny pokazali, że presja nie jest im straszna, a w trudnych sytuacjach potrafią wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Poniżej skrót, oraz ciekawy materiał przygotowany przez Filipa Kuczę, oddający ducha sportu jaki jest w naszej hali.

Pisaliśmy już w innym podsumowaniu, że naszą bolączką jest mała liczba zdobywanych bramek, razimy nieskutecznością, ale na szczęście potrafimy także dobrze grać w obronie. Wybraliśmy za to trzy najładniejsze naszym zdaniem bramki, które padły w 2016 roku. Trzecie miejsce to gol Piotra Błaszyka we wspomnianym spotkaniu przeciwko GAF Omega w Gliwicach. Na szczególną uwagę zasługuje „asysta” Adriana Skrzypka, który wykonał kapitalny drybling i zaliczył asystę z „krzyżaka”. Drugi gol to zdobycz jaką zaliczył grający trener Łukasz Frajtag, również we wspomnianym już powyżej meczu przeciwko Pogoni. Na pierwszym miejscu, nie mogło być inaczej Maciej Foltyn i jego bramka jaką zdobył przeciwko Piastowi, swoją drogą dwa gole z tej kategorii, padły w tej samej hali przy ulicy Jasnej w Gliwicach. 

W nowym nadchodzącym 2017 roku życzymy Wam jak i sobie jeszcze lepszych statystyk, wygranych, oraz wspólnie przeżywanych niezapomnianych futsalowych emocji. 

Podsumowań czas

Zakończyła się pierwsza runda rozgrywek Futsal Ekstraklasy, po której zajmujemy piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 18 punktów. Takim samym dorobkiem legitymuje się FC Toruń na czwartej pozycji, z którym w bezpośrednim spotkaniu wygraliśmy 2:1, jednak podopieczni Klaudiusza Hirscha mają lepszy obecnie bilans bramkowy. Niczym mantrę powtarzaliśmy od początku naszego udziału w rozgrywkach futsalowej elity fakt, że posiadamy najmłodszy zespół z najniższym budżetem. Nadal w tym temacie niewiele się zmieniło, młodość jest naszym atutem, ale też często wadą. Jeśli chodzi o finanse, dochodziły nas słuchy o problemach „organizacyjnych” w Chojnicach czy Głogowie, wiemy jednak, że nadal rocznie nakład na funkcjonowanie drużyny seniorów w tych ośrodkach jest większy niż u nas. Gdyby nie pomocna dłoń burmistrza Jarosława Przewoźnego, nasza egzystencja byłaby mocno zagrożona.

Na szczęście to nie finanse mają decydujące znaczenie, choć bez nich trudno zbudować zespół walczący o najwyższe cele. Od zawsze naszą największą zaletę stanowi kolektyw, bo drużyna jest najważniejsza. Najskuteczniejszym strzelcem jest Adam Wachoński z dorobkiem 6 goli, ale każdy z zawodników regularnie pojawiających się na boisku zaakcentował swoją obecność, trafieniem lub asystą. Niestety zdobyliśmy raptem 22 bramki, co chluby nam nie przynosi, ale tyle samo straciliśmy, co daje nam w tej klasyfikacji drugą pozycję za Rekordem. Co ciekawe w Pniewach straciliśmy raptem pięć goli w sześciu spotkaniach, takim bilansem nie może się pochwalić obecnie nikt z elity. Bardzo dobrą defensywą jak widać można wiele zdziałać, ogromna w tym zasługa trenera i systematycznej pracy zawodników, oraz naszego szalonego bramkarza Macieja Foltyna.

W poprzednich dwóch sezonach nasz dorobek punktowy po pierwszej rundzie wyglądał dużo gorzej, kolejno 12 i 13 pkt. Tym razem jest trochę lepiej, ale rozkład gier rewanżowych nie będzie naszym sprzymierzeńcem. Rozpoczynamy od trzech bardzo trudnych spotkań (Clearex – wyjazd, Rekord – dom, Pogoń – wyjazd), a kończymy serią aż czterech meczów wyjazdowych. Zawsze do tej pory, praktycznie na każdym poziomie naszej rywalizacji druga runda była lepsza od pierwszej, mamy nadzieję na podtrzymanie tej passy. Stawka jest wysoka, awans do pierwszej szóstki zapewnia pewne utrzymanie w elicie, a przy tak wyrównanej stawce i podziale punktów na pół, umożliwia walkę o medale. Takie zakusy jednak ma większa liczba zespołów niż sześć i łatwo na pewno nie będzie. Postaramy się systematyczną pracą konsekwentnie dążyć do wyznaczonego celu, choć futsal bywa czasem okrutny i nieprzewidywalny.