Kategoria: newsy I drużyna

Kolejne wyszarpane zwycięstwo

Red Dragons Pniewy – AZS UG Gdańsk 4:3 (2:2)

Bramki: Wachoński 2, Skrzypek, Zdankiewicz – Kubiszewski, Cyman, Foltyn (sam)

Niesamowite widowisko zobaczyli dziś kibice, którzy jak zawsze licznie wypełnili pniewski obiekt. Pierwsze minuty tego spotkania należały do naszego zespołu. Dwukrotnie bliski zdobycia gola był Adrian Skrzypek, a po strzale Michała Ozorkiewicza, przyjezdnych uratowała poprzeczka. Za to pierwszy groźny strzał na bramkę Foltyna, dał prowadzenie „Akademikom”. Na szczęście bardzo szybko potrafiliśmy odpowiedzieć. Po dobrze rozegranym rzucie rożnym, do bramki trafił Adam Wachoński. Goście jednak ponownie wyszli na prowadzenie. Prawą stroną przedarł się Cyman, który uderzył z ostrego konta zaskakując naszego bramkarza. Jeszcze przed przerwą ponownie mieliśmy remis. Po rzucie rożnym groźnie uderzał Patryk Hoły, a do odbitej piłki dopadł Adrian Skrzypek radując tym rzeszę fanów.

Po zmianie stron potrafiliśmy wreszcie objąć prowadzenie. Długo konstruowana akcja zakończona została kapitalnym uderzeniem Patryka Zdankiewicza i wygrywaliśmy 3:2. Gdańszczanie jednak nie dawali za wygraną i zaczęli zaatakować z ogromną determinacją. Stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, ale zawsze obronną ręką wychodził z nich Maciej Foltyn. Niestety na pięć minut przed końcem spotkania, po mocnym uderzeniu Pawickiego, piłka odbiła się od słupka i pleców naszego bramkarza, i ponownie był remis, tym razem 3:3. Tego dnia chcieliśmy jednak bardzo zwyciężyć i walczyliśmy do samego końca. Rywale popełnili katastrofalny błąd, nieudane podanie przeciął „lis pola karnego” Adam Wachoński, który nie zwykł marnować takich okazji. Na trybunach zapanował szał radości, ale przyjezdni jeszcze walczyli o korzystny rezultat. Na szczęście manewr gry z lotnym bramkarzem się nie powiódł i mogliśmy świętować wspólnie z naszymi wspaniałymi kibicami kolejny triumf w Pniewach.

Bardzo obawialiśmy się tego meczu. Za żółte kartki pauzował filar defensywy Michał Roj. Kilku zawodników zmagało się z przeziębieniem, a nie wszyscy mogli też trenować w ubiegłym tygodniu. Do samego końca ważył się udział w meczu Adriana Skrzypka, ale jakimś  cudem, nasza fizjoterapeutka Paulina Frajtag, doprowadziła tego zawodnika do zdrowia. Kolejny niezapomniany futsalowy wieczór za nami. Spotkanie to transmitowane było bezpośrednio przez telewizję Sport Klub i każdy, kto zasiadł przed ekranem, na pewno się nie nudził. Za tydzień zagramy mecz w ramach rozgrywek Pucharu Polski w Przodkowie, a za dwa tygodnie w Pniewach podejmować będziemy aktualnego jeszcze Mistrza Polski, Gattę Active Zduńska Wola.

Fotogaleria z meczu autorstwa Roberta Poczekaja 

W poniedziałek w Sport Klubie

Red Dragons Pniewy – AZS UG Gdańsk

poniedziałek, 20:00

Wyjątkowo w poniedziałek rozegramy kolejne spotkanie ligowe. Tym razem podejmować będziemy AZS UG Gdańsk. Termin ten spowodowany jest transmisją telewizyjną. W tym tygodniu zakończyła się niestety współpraca spółki Futsal Ekstraklasa z TVP Sport, ale w to miejsce pojawił się nowy nadawca Sport Klub. Jako pierwsi gościć będziemy kamery nowej stacji i mamy nadzieję, że jak zawsze dobrze zaprezentujemy się w telewizji. Gościć będziemy ekipę z Trójmiasta, która ma w tabeli niewielką stratę do czołowej szóstki, dlatego to spotkanie będzie dla nich niezwykle ważne. Gdańszczanie to bardzo niewygodny rywal, mający w sowich szeregach zawodników, o wysokich umiejętnościach indywidualnych. Świadczy o tym chociażby fakt, ze regularnie ostatnio w Reprezentacji Polski pojawiają się Tomasz Kriezel i Wojciech Pawicki. W meczu pierwszej rundy zwyciężyliśmy na terenie rywala 1:2, ale była to niezwykle trudna przeprawa, szczególnie w drugiej odsłonie meczu.

Przerwę na mecze reprezentacji wykorzystaliśmy na regenerację sił, ale też nie zapomnieliśmy o ładowaniu akumulatorów na przyszłość. Po dobrym spotkaniu, jakie rozegraliśmy w Szczecinie liczymy na podtrzymanie dyspozycji drużyny i zwycięstwo w Pniewach. Nie będzie to zadanie łatwe, na pewno za żółte kartki pauzować będzie Michał Roj, sprawy osobiste wykluczają udział w meczu Przemysława Michalskiego, a pod dużym znakiem zapytania stoi także występ kontuzjowanego Adama Wachońskiego. Pozostali zawodnicy powinni byś do dyspozycji trenera, a kolektyw od zawsze jest naszym największym atutem, dlatego wierzymy, że futsalowcy, którzy dostaną szansę, podołają zadaniu. Za każdym razem zapraszamy kibiców i prosimy o gorący doping. Nigdy nas nie zawiedliście, dlatego bądźcie z nami w ten poniedziałkowy wieczór. Poniżej skrót ostatniego spotkania z AZS UG, rozegranego w Gdańsku. 

Gramy do końca!

Pogoń 04 Szczecin – Red Dragons 2:2 (1:0)

Bramki: Jurczak, Jakubiak – Skrzypek, Błaszyk

Nie byliśmy faworytem spotkania z Pogonią w Szczecinie, tym bardziej, że spotkanie rozgrywane było w pięknej hali Azoty Arena, na której ostatnio przegraliśmy dość gładko. Od pierwszych minut natarliśmy na rywala, stwarzając sobie kilka dogodnych sytuacji, ale świetnie w bramce spisywał się Łukasz Koszmider. Za to „Portowcy” nie potrzebowali wiele w ofensywie. Groźny kontratak szybko w 6 minucie zakończyli trafieniem Artura Jurczaka, obejmując prowadzenie 1:0. Graliśmy jednak nadal konsekwentnie, mając optyczną przewagę. Kotłowało się parę razy pod bramką szczecinian, ale gola przed przerwą nie zdobyliśmy.

Po zmianie stron otrzymaliśmy drugi cios, tym bardziej bolesny, że strata nastąpiła w momencie, kiedy wykonywaliśmy rzut rożny. Ponowny kontratak gospodarzy i w sytuacji sam na sam Jakubiak trafił obok Macieja Foltyna. Na szczęście bardzo szybko złapaliśmy kontakt. Z dystansu mocno uderzał Patryk Hoły, lot piłki zmienił Adrian Skrzypek, obok bezradnego w tej sytuacji Koszmidra. Gra nabrała jeszcze większego tempa i mecz mógł się podobać licznie zgromadzonej widowni, choć nie brakowało też ostrych starć na parkiecie. Na bohatera zawodów wyrastał wspomniany już goalkeeper miejscowych, broniąc kilka razy w beznadziejnych sytuacjach. Za to w samej końcówce, kiedy graliśmy z „lotnym bramkarzem” Mateusz Gepert miał tzw. piłkę meczową, ale trafił w słupek. Za to na niespełna 15 sekund przed końcowym gwizdkiem Piotr Błaszyk uderzył precyzyjnie i mocno, ustalając końcowy wynik na 2:2. Co ciekawe w ostatnie sekundzie mieliśmy jeszcze jedną akcję i przy odrobienie szczęścia mogliśmy ten mecz wygrać, ale po uderzeniu Adriana Skrzypka, znów lepszy okazał się Koszmider.

Po spotkaniu gospodarze nie kryli rozczarowania, jednak uważamy, że z przebiegu całego meczu zasłużyliśmy co najmniej na remis. W Azoty Arena pojawiła się też grupa naszych kibiców, którym serdecznie jeszcze raz chcieliśmy podziękować. Teraz nastąpi krótka przerwa na mecze Reprezentacji, a do rozgrywek ligowych powrócimy za dwa tygodnie spotkaniem w Pniewach z AZS UG Gdańsk.

Trudny wyjazd do Szczecina

Pogoń Szczecin – Red Dragons Pniewy

niedziela, 17:30

W niedzielę czeka nas spotkanie wyjazdowe w Futsal Ekstrakalsie. Tym razem jednak nie będzie to daleka podróż. Udamy się do Szczecina. Drużyna Pogoni plasuje się na trzecim miejscu w tabeli i jak co sezon jedynym celem „Portowców” jest walka o medale. Nasi rywale znakomicie rozpoczęli druga rundę. Najpierw odnieśli przekonujące zwycięstwo w Wieliczce 7:3, a przed tygodniem w bardzo ważnym pojedynku wygrali w Toruniu 2:1. Widać zatem, że podopieczni Łukasza Żebrowskiego dobrze przepracowali okres pomiędzy rundami i będą oprócz Rekordu i Gatty faworytem do wali o czołowe lokaty. Mecz rozegrany zostanie w niedzielę o godzinie 17:30 i odbędzie się na hali Azoty Arena. Nie jest to dla nas miejsce szczególnie szczęśliwe. Zagraliśmy tam jeden raz, ponosząc zdecydowaną porażkę 4:1. Dużo lepiej radziliśmy sobie z Pogonią w starej hali przy ulicy Twardowskiego, czy też co oczywiste, na własnym parkiecie. Ostatni nasz pojedynek był transmitowany przez TVP Sport i zakończył się naszą wygraną 3:1 (skróty poniżej).

W naszych szeregach po porażce z Rekordem nikt szat nie rozrywa, ale pozostaje oczywiście pewnie niedosyt, bowiem remis był tego dnia w zasięgu. Po chłodnej analizie trenera, staramy się wyciągnąć wnioski z tej przegranej i podejść mocno skoncentrowani do kolejnego spotkania. Zadanie na pewno nie będzie należało do łatwych, a faworytem będą Portowcy. We wspomnianej Azoty Arena można spodziewać się dobrej jak zawsze frekwencji, tym bardziej, że gospodarze przygotowali sporo atrakcji dodatkowych, mających zachęcić do przybycia na ten mecz większej ilości fanów. Na tym etapie budowania naszego projektu, nie może być mowy o strachu czy tremie. Zespół mimo młodego wieku jest już w jakimś stopniu doświadczony ligową rywalizacją. Będziemy na pewno starali się z całych sił, aby sprawić niespodziankę i wywieźć ze Szczecina jak najkorzystniejszy rezultat. 

Rekord zdobył Twierdzę Smoka

Red Dragons Pniewy – Rekord Bielsko Biała 0:1 (0:0)

Bramka: Budniak

Zanim rozpoczął się mecz, minutą ciszy uczciliśmy pamięć zmarłego w grudniu kibica, Pana Romana Puka. Niestety minimalną porażką zakończyło się nasze spotkanie z niepokonanym liderem, drużyną Rekordu Bielsko-Biała. Pierwsza bezbramkowa odsłona tego meczu miała bardzo wyrównany przebieg, mimo optycznej przewagi gości. Nasi zawodnicy stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, a najlepszą miał Adam Wachoński, który w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Nawratem. Rekordziści także groźnie zagrażali naszej bramce, ale jak zawsze doskonale dysponowany był Maciej Foltyn.

Po zmianie stron goście nieco podkręcili tempo, osiągając przewagę. Kilka sytuacji ponownie wybronił nasz bramkarz, jednak w końcu musiał skapitulować. Stało się to w dość przypadkowych okolicznościach, szybko wykonany rzut rożny, odrobina gapiostwa i przegrywaliśmy 0:1. Próbowaliśmy za wszelką cenę odrobić straty, niewiele brakowało po strzałach Adama Wachońskiego, czy Łukasza Frajtaga. W końcówce spotkania, nasz szkoleniowiec postawił wszystko na jedną kartę i zdecydował się na wariant gry z lotnym bramkarzem. W tym elemencie również dwukrotnie mogliśmy doprowadzić do wyrównania, ale tak się nie stało. Jeszcze równo z syreną mieliśmy mała kontrowersję, w polu karnym padł Adrian Skrzypek, a sędziowie długo wahali się jaką podjąć decyzję. Po konsultacjach arbiter wskazał na środek boiska i w szeregach rywala zapanowała euforia.

Ogromna radość, tak doświadczonej drużyny jak Rekord pokazuje tylko, że zwycięstwo nie przyszło łatwo. Minimalna przegrana jest niestety porażką i trudno się z tego faktu cieszyć. Przegraliśmy też po raz pierwszy w tym sezonie przed własną publicznością. Jak zawsze nie zawiedli nasi kibice, którzy w nadkomplecie wypełnili halę pniewskiego OSIR-u. W tabeli nadal panuje niesamowity ścisk, a walka o najlepszą szóstkę trwała będzie prawdopodobnie do ostatniej kolejki. Już za tydzień kolejne trudne spotkanie, czeka nas wyjazd do Szczecina na mecz z Pogonią. 

Fotogaleria z meczu autorstwa Roberta Poczekaja