
W spotkaniu 20. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy przegrywamy 2-8 (1-4) z FC Reiter Toruń. Mecz wyraźnie nie układał się po naszej myśli. Obie bramki dla Red Dragons zdobył Mateusz Kostecki.
Początkowe minuty spotkania jak i większa część pierwszej połowy nie zapowiadały kataklizmu, jaki miał nadejść na koniec. Początek meczu był bardzo wyrównany, ale to nasz zespół po kontrataku za sprawą Mateusza Kosteckiego objął prowadzenie 1:0. Dość szybko jednak wyrównał Kolumbijczyk w barwach FC Toruń, Daniel Gallego po rzucie rożnym dla gospodarzy. Kluczowe dla losów pojedynku były przewinienia na naszym koncie, a przedłużony rzut karny pewnie wykonał Mrówczyński. Prawdziwy dramat miał jednak miejsce w ostatniej minucie przed przerwą. Bardzo proste błędy, dwa gole miejscowych i do szatni schodziliśmy przy wyniku 4:1.
Po zmianie stron nie brakowało sytuacji aby gonić rywala, ale doskonale bronił Naparło. Kolejny kluczowy moment to 33. minuta, kiedy to w polu karnym faulowany był Adrian Skrzypek. Arbitrzy jednak uznali inaczej i nie podyktowali rzutu karnego. W konsekwencji za protesty na trybuny odesłany został Łukasz Frajtag. W tym momencie wszystko się posypało, a jeszcze Łukasz Błaszczyk przy interwencji uderzył głową w poprzeczkę, złapał piłkę za linia bramkową, upadł i musiał opuścić boisko. Ostatecznie FC Toruń dokończył dzieła zniszczenia, a na otarcie łez Mateusz Kostecki trafił do siatki po raz drugi.
Przegrywamy to spotkanie wysoko 8:2. Dziwny to był mecz, nie obyło się bez kontrowersji, ale trzeba walczyć dalej.
