fot. Bohumil Trunecka – AZS UG
AZS UG Gdańsk – Red Dragons Pniewy 1:2 (0:1)
Bramki: Pawicki – Frajtag, Stankowiak
W Gdańsku gospodarze nie zwykli przegrywać. W drodze po awans do Futsal Ekstraklasy wygrali u siebie wszystkie spotkania, dodatkowo w dwóch pierwszych kolejkach tego sezonu wygrali na własnym terenie z Piastem Gliwice i FC Toruń. Zadanie nie należało zatem do łatwych, ale byliśmy dobrze przygotowani do tego spotkania. W pierwszej odsłonie stworzyliśmy kilka sytuacji, które powinny zakończyć się zdobyczą bramkową, jednak zawsze niewiele brakowało do otwarcia rezultatu. W 12. minucie, po kapitalnie rozegranej akcji, piłka toczyła się jak po sznurku pomiędzy Adamem Wachońskim, Adrianem Skrzypkiem a Łukaszem Frajtagiem. Ten ostatni uderzył precyzyjnie, pokonując Burglina. W grze AZS-u dominował chaos. Sporo było indywidualnych akcji, uderzeń z dalszej odległości, które nie przynosiły skutku.
Po zmianie stron, gdańszczanie podkręcili tempo i za wszelką cenę próbowali odmienić losy meczu. Stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, a grający trener Wojciech Pawicki pokonał w końcu Macieja Foltyna, doprowadzając do remisu. Mogło się wydawać, że w ostatnich 10 minutach to AZS będzie drużyną, która przeważy szalę na własną korzyść. Zadecydowała jednak mądrość taktyczna i doświadczenie, jakie zdobyliśmy w dwóch sezonach Futsal Ekstraklasy. Konsekwentna gra w obronie przyniosła skutek. Piłkę pod naszą bramką przejął Michał Roj, przebiegł przez całe boisko i uderzył w kierunku bramki gdańszczan. Piłka odbiła się od słupka, ale głową wpakował ją do bramki Oskar Stankowiak. W samej końcówce UG grając z lotnym bramkarzem nie stworzył już zagrożenia pod naszą bramka, a po naszych przejęciach piłki, niewiele brakowało, aby trafić do pustej bramki.
Po spotkaniu w naszych szeregach zapanowała spora euforia. Jeszcze w ubiegłym sezonie przegrywaliśmy w podobny sposób na własnym parkiecie choćby z Nbitem, Gwiazdą, FC Toruń czy Pogonią. Wierzymy jednak, że zdobyte doświadczenie będzie procentowało także w kolejnych spotkaniach. Konsekwencja w grze i taktyka była naszą domeną w tym meczu. Gospodarze w drugiej połowie na pewno byli częściej w posiadaniu piłki, ale w ich grze było sporo przypadku i uderzeń z nieprzygotowanych pozycji. Należy podkreślić, że w Gdańsku na pewno o punkty nikomu łatwo nie będzie. Jak przewidywaliśmy duże umiejętności indywidualne zawodników gospodarzy to na pewno spory atut. Za tydzień wyjeżdżamy do Zduńskiej Woli, gdzie na pewno czeka nas jeszcze trudniejsza przeprawa. Nikt nie potrafi sprowadzić na Ziemię tak dobrze, jak aktualny Mistrz Polski.
Poniżej przedstawiamy skrót spotkania i wypowiedzi pomeczowe:

