Jesteśmy wicemistrzami Polski do lat 17

Wspólny sukces Red Dragons Pniewy i PKS Orły Pniewy, ale także wszystkich osób zaangażowanych w projekt, został spuentowany 12 lutego 2023 roku w Tychach. Jesteśmy wicemistrzami Polski w futsalu w kategorii do lat 17

 

W artykule oddamy nieco głos bohaterom minionego weekendu, ale po kolei. Młodzieżowe Mistrzostwa Polski rozgrywane są w czterech kategoriach wiekowych – do lat 13, 15, 17 i 19. Nasza drużyna do lat 17 przebrnęła trzy rundy eliminacyjne – w Poniecu, Zielonej Górze i Toruniu. Bilans ogólny – pięć zwycięstw, jeden remis i jedna porażka. Wyglądało to nieźle, choć eliminacje a turniej główny to dwa różne światy. 

 

Mistrzostwa odbywały się w Tychach w dniach 10-12 lutego. Szesnaście najlepszych drużyn zostało podzielonych na cztery grupy. Na drodze losowania znaleźliśmy się w grupie D wraz z Borem Regut, GLKS Wilkowice i MKS Trzebinia. Z zaciekawieniem można było spoglądać też na inne zespoły rywalizujące w turnieju, jak Constract Lubawa, Polonię Leszno, AZS UŚ Katowice, gospodarzy – GKS Tychy czy obrońców tytułu: Rekord Bielsko-Biała

 

Pierwszy mecz turnieju nasza drużyna rozgrywała w piątek o 19:10 z GLKS Wilkowice. Jak się później okazało – było to starcie drugiej z trzecią drużyną Mistrzostw. Red Dragons wygrali 5:2. “W piątek zaplanowałem wyjazd dużo wcześniej, aby móc odpocząć w hotelu przed meczem. Jak się okazało był to bardzo dobry ruch, ponieważ skoncentrowani i na dobrym mentalu udało nam się ich pokonać trzema bramkami” – mówił trener zespołu Michał Kiełpiński. Zadowolenia z wykonanego zadania w piątek nie krył też kapitan zespołu Hubert Klatkiewicz: “Ważny był, jak zawsze na mistrzostwach, pierwszy mecz, który pozwolił nam spokojnie grać w sobotę”.

W sobotę zaplanowane były dwa kolejne spotkania. Teoretycznie najłatwiejszy mecz na tym turnieju dla naszej młodzieży odbył się o 14:30. Wówczas pokonaliśmy MKS Trzebinię 5:1. “Bardzo pewnie wyszliśmy od początku i po paru minutach mieliśmy już trzybramkową zaliczkę. Wysoko wygrywamy marnując przy tym pięć karnych, w bardzo dobrych nastrojach ale z dużym niedosytem wróciliśmy do hotelu na odpoczynek i regenerację” – mówił trener Kiełpiński.

 

Na koniec dnia w sobotę o 21:00 mierzyliśmy się z Borem Regut. Było to też ostatnie spotkanie grupowe obu zespołów. Ostatecznie spotkanie to zakończyło się bramkowym remisem 2:2. “Wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z dobrym przeciwnikiem. Wyszliśmy średnim pressingiem i powoli realizowaliśmy swoje założenia. Wpadła niefortunna bramka dla przeciwników i musieliśmy się otworzyć. Zakończyło się remisem, byliśmy serio zadowoleni, bo wiedzieliśmy, że wychodzimy z pierwszego miejsca i trafiamy na drugi zespół grupy C czyli GKS Tychy, gospodarzy turnieju” – wspomina trener.

 

I nadszedł sądny dzień, czyli niedziela. To wtedy na placu boju zostało osiem najlepszych ekip. Przez fazę grupową przebrnęły wszystkie drużyny, które zostały wcześniej wymienione w artykule w kontekście bycia faworytem do medali. Początkowo można było spoglądać, jak na etapie ćwierćfinałów kolejno eliminowani są Rekord Bielsko-Biała czy Constract Lubawa. Nasz mecz kończył fazę 1/4 finału, a rywalem byli gospodarze turnieju, czyli GKS Futsal Tychy. “Przed ćwierćfinałem wiedzieliśmy, że mecz z Tychami to będzie trudne spotkanie. Chcieliśmy grać solidnie w defensywie i wykorzystywać kontrataki oraz stałe fragmenty gry” – mówił Hubert Klatkiewicz. Przebieg spotkania opisuje Michał Kiełpiński: “Cieszyliśmy się, że trafiliśmy na drużynę z Tychów, ponieważ jest to zespół futsalowy, a my bardzo lubimy przeciwko takim grać. Ustawiony średni pressing, obrona indywidualna, mocno skoncentrowani na stałe fragmenty gry i udało się! Zespół GKS-u postanowił wycofać bramkarza, co jeszcze bardziej nas uskrzydliło, ponieważ bardzo dobrze bronimy w tym elemencie i wiemy dokładnie, kiedy zrobić skoki pressingowe. Szkoda tylko, że nie potrafiliśmy kilkukrotnie trafić do bramki ale w końcu się udało i pewnie wygrywamy 3:0”. Awans do strefy medalowej to ogromny sukces, o czym wiedział Hubert: “Bardzo się cieszyliśmy, bo wiedzieliśmy, że zbliżamy się do zdobycia medalu”. 

W półfinale czekał już na nas zespół Polonii Leszno, który w poprzedniej rundzie wyeliminował jednych z głównych faworytów Constract Lubawa. Co ciekawe w każdej z trzech eliminacji mierzyliśmy się z leszczynianami. Dwa razy lepsi byliśmy my, raz rywale. Relację ze spotkania i emocje oddadzą słowa naszego trenera: “Ekipa Leszna stosuje obronę niską i całkowicie oddaje pole gry. My cierpliwie budujemy i mocno zagrażamy a w  konsekwencji Hubert zdobył bramkę ze stałego fragmentu gry. Polonia prędzej czy później myśląc o wygranej musiała zastosować wysoki pressing i w pierwszej możliwej sytuacji wykorzystaliśmy to i wychodzimy na dwubramkowe prowadzenie. Mecz kończy się 3:1 i mogliśmy celebrować nasz pierwszy w historii finał Młodzieżowych Mistrzostw Polski”. Tak, tak – pierwszy raz w historii występów na turnieju głównym w jakiejkolwiek kategorii wiekowej Młodzieżowych Mistrzostw Polski Pniewy znalazły się w finale. 

 

O samym meczu z leszczynianami opowiada też Hubert Klatkiewicz. Można więc dowiedzieć się, jak z perspektywy kapitana wyglądało to spotkanie: “Dużo czasu byliśmy w posiadaniu piłki. Długo nie mogliśmy sforsować obrony przeciwnika. Ostatecznie udało się wykorzystać stały fragment gry i mogliśmy grać z nieco większym spokojem. Wygraliśmy ten mecz i tym samym awansowaliśmy do wielkiego finału. Tym samym spełniliśmy nasze marzenie i byliśmy dumni z tego co osiągnęliśmy”.

 

W wielkim finale czekał na nas AZS UŚ Katowice. Możliwość gry w finale już była wielkim wyróżnieniem dla chłopaków, ale pozostał ostatni krok i starcie dwóch najlepszych drużyn turnieju. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:2 dla rywali. “We wcześniejszych pięciu spotkaniach graliśmy koncertowo, chłopaki byli niesamowicie nastawieni. Przed każdym meczem ustaliliśmy sobie, że nasza obrona będzie galaktyczna i tak było, lecz naprawdę dużo energii nas to kosztowało. Finał wygrała drużyna, która miała więcej sił oraz, która lepiej weszła w pierwsze pięć minut meczu. Gdyby przy stanie 3:1 dla Katowic któraś z naszych niewykorzystanych sytuacji jednak znalazła się w siatce, to mecz mógłby się zakończyć w obie strony. Gratuluję ekipie z Katowic, była w tym meczu po prostu lepsza. Łez po spotkaniu nie brakowało. W końcu byliśmy w wielkim finale i liczyliśmy, że uda zdobyć się nam upragnione mistrzostwo. Nie udało się – wracamy tą samą ekipą za dwa lata w roli jednego z faworytów, tym razem w kategorii do lat 19” – mówił trener Kiełpiński. Po tym spotkaniu mogliśmy się cieszyć ze zdobycia wicemistrzostwa Polski. 

Dumy nie ukrywał kapitan zespołu Hubert Klatkiewicz: “Myślę, że możemy być zadowoleni po tym turnieju. Przed zawodami każdy po cichu myślał o medalu, ale planem minimum było wyjście z grupy. Razem z trenerem stanowimy wspaniały i zgrany kolektyw. Od początku turnieju zarówno w hali jak i w hotelu wzajemnie się wspieraliśmy i uzupełnialiśmy. Zdobyte wicemistrzostwo Polski to fajna pamiątka, nagroda za solidną pracę i motywacja na przyszłość”.

 

Turniej podsumował też oczywiście trener zespołu: “Największym sukcesem dla mnie nie jest to, że wróciliśmy ze srebrnym medalem tylko, że zdobyliśmy to lokalnymi chłopakami, którzy oddali mnóstwo serca i pracy. Udało się z nich wycisnąć totalnie maksimum ich możliwości i jest to przykład, że nie potrzeba tworzyć drużyn selekcyjnych nie wiadomo skąd. Wystarczy stawiać właśnie na lokalną młodzież przy inteligentnym zarządzaniu i współpracy jakim wykazują się Red Dragons oraz Orły Pniewy”.

 

I właśnie współpraca na linii: Red Dragons Pniewy – Orły Pniewy pokazuje, że zmierzamy we właściwym kierunku. Zimą chłopacy przygotowują się w hali i rozgrywają eliminacje i turnieje w ramach Młodzieżowych Mistrzostw Polski, latem trenują na trawie rozgrywając mecze ligowe w odpowiednich kategoriach wiekowych. 

Najlepszym strzelcem turnieju został Aleksander Kozak, który zdobył aż jedenaście bramek i miał aż pięć bramek przewagi nad resztą peletonu. “Jestem bardzo dumny z siebie, drużyny oraz trenera. W końcu nie każdy ma okazję zdobyć srebrny medal Młodzieżowych Mistrzostw Polski. Cieszę się również ze statuetki króla strzelców tego turnieju i dziękuję drużyniem która była w stanie wypracować mi aż jedenaście bramek. W finale odczuwaliśmy już zmęczenie oraz trudy tego turnieju, ale mimo wszystko walczyliśmy. Niestety się nie udało, ale mimo wszystko osiągnęliśmy to, czego nie osiągnęła nigdy żadna młodzieżowa drużyna Red Dragons, czyli srebny medal” – mówił po turnieju Alek.

 

Warto też docenić i wyróżnić pozostałych ojców sukcesu. Podziękowania należą się Gminie Pniewy, firmie Postęp, wszystkim osobom zaangażowanym, w tym rodzicom chłopaków. 

 

W turnieju udział brali: Hubert Musiał, Jakub Durkiewicz, Jakub Dolny, Patryk Kokot, Oliwier Olszowski, Piotr Banach, Hubert Klatkiewicz, Mateusz Helwing, Igor Pietryka, Piotr Wylegała, Sebastian Napierała, Aleksander Kozak, Emil Halasz i Borys Baron. Trenerem zespołu był Michał Kiełpiński a kierownikiem Konrad Piechocki.