
Red Dragons Pniewy – AZS UG Gdańsk 4:4 (3:1)
Bramki: Kostecki 2, Błaszyk, Hoły – Kreft 2, Osiński, Wardowski
Niestety nie udało się zainkasować kompletu punktów mimo, że ze wszystkich dotychczas rozegranych spotkań z „akademikami” tym razem mieliśmy zdecydowaną przewagę i bez dwóch zdań byliśmy zespołem lepszym.
Za piękną grę punktów nikt nie przyznaje i trzeba oddać rywalom, że pokazali sportowy charakter, który dał im ostatecznie jeden punkt. Od początku spotkania posiadaliśmy inicjatywę, spokojnie budując swoje akcje w ataku pozycyjnym. Bramkę na 1:0 dobył Mateusz Kostecki, który otrzymał podanie od Dominika Soleckiego, nasz jedyny kadrowicz łatwo ograł przeciwnika idealnie zagrywając piłkę do kolegi. Drugi gol, tym razem po wznowieniu z autu, mocno uderzył Piotr Błaszyk, zaskakując w bramce zasłoniętego Jacka Burglina. Kolejne trafienie na 3:0 miało miejsce moment później, piłkę przejął Patryk Hoły rozegrał ją z kapitanem, a następnie precyzyjnie uderzył w długi róg. Goście rzadko poważnie zagrażali bramce Jakuba Budycha, a ten pewnie spisywał się miedzy słupkami. Gol kontaktowy dla AZS-u to konsekwencja pięciu przewinień i przedłużony rzut karny. Między słupkami stanął Rafał Roj, ale tym razem musiał skapitulować.
Po zmianie stron nastąpił okres, o który można mieć największe pretensje do zawodników, Stworzyliśmy sobie co najmniej pięć sześć tak klarownych sytuacji, że do teraz mogą śnić się po nocach. W końcu gola ponownie zdobył Mateusz Kostecki i zrobiło się 4:1. Trudno było wierzyć, że coś jeszcze może się wydarzyć w tym meczu, a jednak sport często uczy pokory. Szybka odpowiedź na 4:2 ponownie dodała skrzydeł drużynie z Trójmiasta. Gra się w tym momencie nieco wyrównała, ale nie brakowało okazji do „zamknięcia wyniku”. Dwa bardzo proste błędy w obronie spowodowały, że na dwie minuty przed końcem na tablicy pojawił się remis. Później w naszej grze pojawiła się nerwowość i zabrakło już polotu jak w pierwszych minutach. Niestety musimy zadowolić się jednym punktem, nadal z AZS UG nie przegraliśmy, jednak niedosyt po tym meczu pozostał.
Czeka nas teraz intensywny tydzień, w środę zagramy w Łodzi z AZS San o prawo gry w Final Four Pucharu Polski. W sobotę zameldujemy się na Podlasiu, gdzie odbędzie się niezwykle istotne dla układu tabeli spotkanie z MOKS Słoneczy Stok Białystok. Trzeba zatem jak najszybciej zapomnieć o niepowodzeniu i pokazać serce do walki w następnych pojedynkach.
