
W niedzielę rozpoczniemy przygodę z Pucharem Polski w sezonie 2017/18. W naszym pierwszym starciu zagramy z pierwszoligowym LSS Lębork w hali rywala. Prześledźmy naszą dotychczasową przygodę z Pucharem Polski w sezonach do 2014/15. Nie jest ona zbyt kolorowa, choć jeden z meczów przejdzie do historii naszego klubu.
Sezon 2011/12
1/16 finału:
Red Dragons Pniewy – Pogoń 04 Szczecin 2-9
Do Pniew przyjechała Pogoń, grająca wówczas w Ekstraklasie. Dostaliśmy srogą lekcję od zespołu ze Szczecina. Bramki dla naszego zespołu strzelali: Szymon Piasek i Łukasz Frajtag. Oba trafienia poniżej. Można prześledzić także trafienia „Portowców” w playliście przy poniższych filmikach.
Sezon 2012/13
1/32 finału:
Auto Wicherek Oborniki – Red Dragons Pniewy 6-4
W tym sezonie Puchar Polski zaczynaliśmy od 1/32 finału meczem derbowym z Auto Wicherkiem Oborniki. Przy fantastycznym dopingu naszych kibiców nie udało nam się wygrać tego meczu i przegraliśmy minimalnie 6-4 pomimo wcześniejszego prowadzenia w spotkaniu. Dodatkowym smaczkiem tego meczu był fakt, że oborniczan prowadził Klaudiusz Hirsch. Skrót meczu poniżej:
Sezon 2013/14
1/16 finału:
Red Dragons Pniewy – Gatta Zduńska Wola 2-6
Sezon, w którym liderowaliśmy w 1 lidze miał nam dać pozytywnego kopa w Pucharze Polski. Niestety trafiliśmy na walczącą o mistrzostwo Gattę, która obnażyła nasze słabości i ostudziła zapędy pucharowe.
Sezon 2014/15
1/16 finału:
Inwest-Bud Boruta Zgierz – Red Dragons Pniewy 2-13
Nasz pierwszy sezon w Ekstraklasie spowodował, że w pierwszej rundzie byliśmy rozstawionym zespołem. Mecz bez większej historii. Pewnie pokonaliśmy ekipę ze Zgierza. Skrót tego meczu w poniższym filmiku:
1/8 finału:
Red Dragons Pniewy – Wisła Krakbet Kraków 4-4 (karne 0-2)
Wspomniany w nagłówku historyczny mecz. Do Pniew w Walentynki 2015 roku przyjechała Wisła, która wcześniej w październiku przegrała z naszą ekipą w meczu ligowym. W tym sezonie krakowianie byli najlepszym zespołem w stawce drużyn z Futsal Ekstraklasy. Chcieli więc pokazać się dobrze na dwóch frontach. Mecz zaczął się od nas bardzo dobrze, bo już w 1 minucie Dominik Solecki wpisał się na listę strzelców. Do przerwy prowadziliśmy 2-1, bo tuż przed przerwą swoje trafienie zanotował Adam Wachoński. Po zmianie stron do głosu doszli goście z Krakowa. Na 5 minut przed końcem wyszli na prowadzenie 3-2. Szalona końcówka naszej ekipy spowodowała, że na minutę przed końcem meczu tablica wyników wskazywała 4 trafienia na naszym koncie przy 3 Wisły. Zabrakło dosłownie 17 sekund, byśmy mogli cieszyć się z historycznego awansu. Wówczas piłkę do własnej bramki bardzo niefortunnie wbił Michał Roj. W serii rzutów karnych lepiej strzelali Wiślacy i to oni wywalczyli awans do ćwierćfinału.
