Katowice zdobyte

AZS UŚ Katowice – Red Dragons Pniewy 3-5 (0-2)

Bramki: Szczurek, Salisz, Wachoński (sam) – Solecki, Kostecki 2, Frajtag, Vakhula

W historii spotkań przeciwko katowiczanom, nie udało nam się na wyjeździ nigdy odnieść zwycięstwa, na szczęście zmieniliśmy to w piątek. Kolejną prawidłowością było to, że zawsze prowadziliśmy kilkoma bramkami, a miejscowi odrabiali straty.

 

Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy kilka razy sprawdzili dyspozycję Jakuba Budycha, ale ten spisywał się wzorowo. Prowadzenie dla naszego zespołu przyszło po stałym fragmencie, rzut rożny na bramkę sfinalizował Dominik Solecki. W krótkim odstępie czasu prowadziliśmy już 2:0, Roman Vakhula zagrał perfekcyjnie do Mateusza Kosteckiego, a ten nie marnuje takich okazji. Jeszcze przed przerwą spokojnie mogliśmy podwyższyć prowadzenie, ale dobrze między słupkami spisywał się nowy nabytek „akademików”, Kamil Lasik.

Po zmianie stron dość szybko osiągnęliśmy swój cel, ponownie Mateusz Kostecki trafił tym razem na 3:0. To już 9 bramka w sezonie tego zawodnika, co jak na debiutanta już jest wynikiem bardzo dobrym. Prowadząc wysoko, oddaliśmy pole gry rywalom licząc na kontratak, ale piłka nie mogła znaleźć drogi do bramki. Na sześć minut przed końcem za sprawą gry z lotnym bramkarzem AZS zdobył gola, a bardzo szybko nawet drugiego i sytuacja zrobiła się nerwowa. Na szczęście niezawodny Dominik Solecki wykorzystał błąd rywala, wyłuskał piłkę, a Łukasz Frajtag dopełnił formalności i znów prowadziliśmy dwoma bramkami. W ostatniej minucie, po dość kontrowersyjnej sytuacji, ponownie gospodarze złapali kontakt. Jakub Budych długo nie podnosił się z parkietu, po trafieniu w głowę kolanem, na szczęście nic groźnego się nie stało. Katowiczanie rzucili się do ataku licząc, że dotychczasowe scenariusze naszych potyczek ponownie się zrealizują. Tym razem jednak plany pokrzyżował Roman Vakhula, trafiając do pustej bramki i ustalając rezultat na 3:5.

Cieszą kolejne trzy punkty, a także dobra gra całego zespołu. Niestety po raz kolejny zabrakło koncentracji i szczęścia w obronie gry z lotnym bramkarzem , ale wszystko zakończyło się szczęśliwie. Tabela obecnie jest mocno niemiarodajna, jednak plasujemy się obecne na piątej pozycji, Niestety kolejne spotkanie w Pniewach zagramy dopiero w połowie lutego przeciwko Rekordowi Bielsko-Biała. Sytuacja ta jest spowodowana oczywiście udziałem biało-czerwonych w słoweńskich finałach Mistrzostw Europy.

Zacznij Rozmowę

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *