
Red Dragons Pniewy – MOKS Słoneczny Stok Białystok 4-9 (2-4)
Bramki: Skrzypek, Błaszyk 3 – Lisnychenko 2, Lisowski 2, Firańczyk 2, Łukaszewicz 2, Citko
Sobotni mecz poprzedziło uroczyste odśpiewanie hymnu państwowego, następnie minutą ciszy uczczona została pamięć tragicznie zmarłego Pawła Scherfchena. Nasi zawodnicy w spotkaniu z Białymstokiem wystąpili też z czarnymi opaskami na ramieniu. Nie wiemy czy ta sytuacja była powodem rozkojarzenia na początku meczu, ale ten ledwo się rozpoczął a już przegrywaliśmy 0:1.
W bardzo krótkim odstępie czasu przeciwnicy poszli za ciosem wyprowadzając kolejną kontrę na 0:2. Sygnał do ataku dał Adrian Skrzypek, który z rzutu wolnego pokonał bramkarza Jendruczka. Niestety ekipa z Podlasia wykorzystała kolejny nasz błąd i ponownie wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Chwilę później nasz zespół do walki poderwał kapitan Piotr Błaszyk i ponownie był kontakt w tym spotkaniu. Cóż z tego skoro ostatnie słowo przed przerwą ponownie należało do gości i schodziliśmy do szatani przegrywając 2:4.
Po zmianie stron nasza gra początkowo wyglądała lepiej, przejęliśmy inicjatywę i mocno naciskaliśmy przeciwnika. Po uderzeniu z rzutu wolnego ponownie Piotr Błaszyk doprowadził do złapania kontaktu na 3:4. Wówczas wydawało się, że osiągniecie remisu jest tylko kwestią czasu. Po kolejnym uderzeniu naszego kapitana piłka trafiła nawet w spojenie bramki, ale niestety gola nie było. Kluczowa dla losów tej rywalizacji okazała się 35 minuta, wówczas zachowaliśmy się w obronie jak nowicjusze, goście wykorzystali prezent i odskoczyli na 3:5. Chwilę później nastąpiło kolejne nieszczęście, dobrze rozegrany rzut wolny dał zawodnikom MOKS-u kolejnego gola. Bramkę na 4:6 z przedłużonego rzutu karnego zdobył jeszcze Piotr Błaszyk kompletując hat-tricka, ale marne to pocieszenie bo straciliśmy jeszcze na koniec trzy gole, notując porażkę 4:9.
Trudno coś napisać po takim meczu, nigdy jeszcze nie straciliśmy tylu bramek na własnym parkiecie. Wystąpiliśmy co prawda w osłabieniu, bez Łukasza Frajtaga i Jakuba Budycha, ale marne to tłumaczenie. Tak proste błędy na poziomie ekstraklasy nie mogą się nam niestety przytrafiać. Przyczyn porażki jest wiele, teraz spokojnie musimy przeanalizować wszystkie błędy i wyciągnąć wnioski. Sezon trwa, kolejne mecze przed nami, za tydzień jeden z najtrudniejszych, wyjazd do Zduńskiej Woli.
