AZS UG Gdańsk – Red Dragons 1-4 (1-4)
Bramki: Depta – Błaszyk 2, Skrzypek, Kriezel (sam)
Po przykrej środowej porażce, przyszła pora na rehabilitację. Wygraliśmy wysoko w Trójmieście z AZS UG 1-4 (1-4), zapewniając sobie utrzymanie w Futsal Ekstraklasie. Od pierwszego gwizdka arbitra ruszyliśmy ostro do ataku stwarzając sporo sytuacji strzeleckich. Pierwsza bramka padła w piątej minucie spotkania. Indywidualną akcją popisał się Oskar Stankowiak, który zagrał do Piotra Błaszyka, a ten otworzył wynik meczu. Gospodarze bardzo szybko doprowadzili do remisu. Po sprytnie wykonanym rzucie wolnym i gapiostwie naszej defensywy mieliśmy rezultat 1:1. Od tej pory jednak nasza przewaga wzrastała z każdą minutą, a ponowne prowadzenie dał nam Adrian Skrzypek, po uderzeniu którego rykoszet zmylił zupełnie dobrze tego dnia dysponowanego Burglina. Akademicy, nie mogli powstrzymać naszego naporu często dopuszczając się przewinień. Mając na koncie 5 fauli, popełnili dwa następne. Wspomniany Piotr Błaszyk wykorzystał jednego z nich, co pozwoliło nam odskoczyć na dwa gole. Jeszcze przed przerwą pracujący za kilku Szymon Piasek wyłuskał piłkę rywalom, a po szczęśliwym uderzeniu futsalówkę do własnej bramki skierował Kriezel. To zupełnie podłamało gospodarzy, ale więcej bramek już nie zobaczyliśmy.
Po zmianie stron niepotrzebnie wdarło się sporo nerwowości w naszym zespole. Dużo było też kłótni z arbitrami. Taka szarpana gra bardziej sprzyjała AZS-owi, który stworzył kilka groźnych sytuacji. Na szczęście dobrze bronił Maciej Foltyn. Mieliśmy także swoje okazje w kontrataku, ale nie potrafiliśmy postawić przysłowiowej kropki na „i”. Pod koniec pojedynku, drugą żółtą kartę otrzymał bramkarz UG i stało się jasne, że tego meczu przegrać już nie możemy. Grając w przewadze długo rozgrywaliśmy piłkę starając się przede wszystkim zyskać na czasie. Zabrakło też zupełnie zimnej krwi w kilku sytuacjach i gospodarze wybronili się z opresji. W końcówce grając z „lotnym bramkarzem” nie potrafili na szczęście zagrozić naszej bramce. Niestety nasi zawodnicy pudłowali do pustej bramki w kilku prostych sytuacjach i wynik nie uległ już zmianie.
Po końcowym gwizdku jednak przyszła pora na ogromną radość w naszych szeregach, która kilka godzin później była jeszcze większa. W Wieliczce wygrana AZS Katowice zapewniła nam bezpośrednie utrzymanie w lidze bez względu na rezultaty dwóch ostatnich kolejek. Nie oznacza to oczywiście, że odpuścimy jakikolwiek mecz. Już teraz zapraszamy w sobotę od godziny 18:00 na ostatnie spotkanie w tym sezonie przeciwko MKF Solne Miasto Wieliczka. Chcemy po raz kolejny pokazać się z dobrej strony i cieszyć się wspólnie z naszymi wspaniałymi kibicami.

