
Pozostał niedosyt po zakończonych w Bochni Młodzieżowych Mistrzostwach Polski U18, skąd w niedzielę wróciła nasza drużyna. Jakąś już tradycją stało się to, że za każdym razem trafiamy do bardzo silnej grupy, co znajduje swoje potwierdzenie na zakończenie imprezy. Pierwsze piątkowe spotkanie przeciwko MKS Trzebinia-Siersza otwierało trzydniowy turniej. Nasi młodzi zawodnicy rozpoczęli bardzo bojaźliwie, a stres blokował ich poczynania na boisku. Bramka inauguracyjna na 0:1 dla przeciwnika była trafieniem samobójczym, ale też wreszcie bodźcem do lepszej gry. Do przerwy po golach Dominika Jankowskiego i Gracjana Miałkasa objęliśmy prowadzenie. Po zmianie stron przeciwnicy szybko doprowadzili do remisu, ale od tego momentu nie mieli już wiele do powiedzenia. Byliśmy lepszym futsalowym zespołem, co zostało udokumentowane dwoma bramkami. Przy stanie 4:2 okazji na podwyższenie rezultatu nie brakowało, ale wynik nie ulegał zmianie. To, co wydarzyło się w ostatnich 20 sekundach trudno streścić w kilku słowach. Jakimś cudem nie wygraliśmy tego spotkania, a rywale doprowadzili do remisu. Gapiostwo i brak koncentracji, tyle łagodnie można napisać.
W sobotę rano zmierzyliśmy się z gospodarzami imprezy BSF Bochnia. Faworyzowani gospodarze mający w składzie czterech młodzieżowych reprezentantów Polski oraz pełną halę kibiców byli zdecydowanym faworytem. Tym razem zagraliśmy od początku doskonale w obronie, a pierwsza odsłona przebiegała długo pod nasze dyktando. Nie udało się niestety zdobyć gola, na szczęście nic też nie straciliśmy. W końcówce spotkania kapitalne interwencje Dawida Dymka, pozwoliły nam zdobyć bardzo cenny punkt.
Sytuacja w tabeli stała się bardzo interesująca, a dla nas korzystna. Matematycznie tylko rezultat 5:5 w spotkaniu BSF Bochnia – MKS Trzebinia, pozbawiał nas dalszego udziału w imprezie (ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:3). Był jednak jeszcze jeden warunek – mianowicie wygrana z Futsal Nowiny, które żegnały się z finałami po dwóch wcześniejszych porażkach. Nie ma sensu streszczać całości tego pojedynku, jeszcze na minutę przed końcem prowadziliśmy 3:2, będąc jedną nogą w ćwierćfinale. Znów słaba końcówka, brak odporności psychicznej, chwila nieuwagi zadecydowały, że rywale doprowadzili do remisu. Gra z lotnym bramkarzem nie dała już pozytywnego efektu. Futsalowcy z Nowin trafili do pustej bramki pieczętując swoje zwycięstwo. Smutek i niedowierzanie na długo pozostaną w pamięci naszych młodych zawodników.
Jak wspominaliśmy na początku, w dalszej fazie rywalizacji MKS Trzebinia-Siersza zajęła ostatecznie drugie miejsce w turnieju, przegrywając w finale z Rekordem Bielsko-Biała. Gospodarze ostatecznie pozostali bez medalu, plasując się na czwartej pozycji. Jednak w półfinale zagrali chyba najlepsze spotkanie całych mistrzostw przeciwko Rekordowi. Bielszczanie, mający w swoich szeregach choćby Michała Kałużę (bramkarza seniorskiej Reprezentacji Polski) byli nie do pokonania, gromiąc swoich przeciwników. W rywalizacji przeciwko gospodarzom o awansie do finału zadecydowały dopiero rzuty karne. W regulaminowym czasie był remis 2:2.
Wróciliśmy zatem bez sportowego sukcesu, choć sam udział w takiej imprezie jest bardzo znaczący. Kadrę naszej drużyny stanowili przede wszystkim zawodnicy urodzeni w 1999 roku, zatem teoretycznie za rok mający szansę pojawić się w finałach ponownie. Każdy zdaje sobie jednak sprawę, że potrzebny jest ogrom pracy do wykonania, a miejmy nadzieję, że to doświadczenie momentami bolesne, będzie doskonałym bodźcem do pracy dla naszych młodych futsalowców.
